Grupy ekologiczne w końcu miały dość traktowania przez amerykański rząd własnych praw jak sugestii, składając w czwartek pozew, aby zapewnić, że importowane owoce morza nie są podawane z dodatkiem tuszy wieloryba.

Stany Zjednoczone, które importują więcej owoców morza niż ktokolwiek inny na planecie, od 1972 roku mają przepisy wymagające od zagranicznych rybaków spełniania tych samych standardów ochrony ssaków morskich, co amerykańscy rybacy. National Marine Fisheries Service najwyraźniej jednak był zbyt zajęty, aby zauważyć to przez ostatnie pięć dekad.

Earthjustice złożył pozew w imieniu Natural Resources Defense Council, Animal Welfare Institute i Center for Biological Diversity w amerykańskim Sądzie Handlu Międzynarodowego, wymierzony w import z ośmiu krajów: Argentyny, Ekwadoru, Indii, Norwegii, Tajwanu, Tunezji, Wielkiej Brytanii i Vanuatu. Skarga zarzuca, że rybołówstwo tych narodów zabija setki tysięcy ssaków morskich rocznie przy użyciu sieci skrzelowych, sznurów haczykowych i włoków – sprzętu mniej więcej tak selektywnego jak tornado w parku przyczep kempingowych.

„Absolutnie największym zagrożeniem dla ssaków morskich – wielorybów, delfinów, morświnów – są przyłowy” – powiedziała Sarah Uhlemann, prawniczka z Center for Biological Diversity. „To nie jest celowe, ale wciąż zabija 650 000 ssaków morskich rocznie”. To mniej więcej jeden ssak morski co 48 sekund, dla tych, którzy liczą w domu.

Ustawa o ochronie ssaków morskich z 1972 roku wymaga, aby zagraniczne rybołówstwa spełniały amerykańskie standardy, w tym sezonowe zamknięcia i solidne monitorowanie populacji. „Kongres zdał sobie sprawę, że nie tylko amerykańskie ssaki morskie są zagrożone przez rybołówstwo” – dodała Uhlemann. „Ale w większości przypadków National Marine Fisheries Service po prostu ignorował prawo”.

Fisheries Service dopiero niedawno zaczął zakazywać importu z niektórych krajów, ale pozew twierdzi, że nie ocenił właściwie, czy osiem wskazanych narodów ma odpowiednie zabezpieczenia. Agencja nie odpowiedziała na prośbę o komentarz, prawdopodobnie dlatego, że była zajęta nieegzekwowaniem prawa.

„Naprawdę staramy się skupić na krajach, które nie wiedzą, ile ssaków morskich jest w ich wodach, albo nie ustaliły limitów, albo nie prowadziły monitoringu” – zauważyła Uhlemann. „Te kraje – wszystkie brakuje im co najmniej jednego z tych elementów”.

USA importują miliardy dolarów owoców morza ze 140 krajów, a około 80 procent owoców morza spożywanych przez Amerykanów jest importowane. Stwarza to zachwycającą zachętę: amerykańscy rybacy muszą przestrzegać prawa, podczas gdy ich zagraniczni konkurenci mogą je ignorować i wciąż dostawać zapłatę. „To naprawdę zastanawia, dla kogo pracują te agencje?” – zapytał Zak Smith z Natural Resources Defense Council.

Na początku tego miesiąca Center for Biological Diversity zwróciło się również do rządu o potencjalne nałożenie sankcji na Chiny za niespełnianie amerykańskich standardów ochrony rekinów. Populacje rekinów spadły o ponad 70 procent od 1970 roku, a ponad jedna trzecia gatunków rekinów i płaszczek jest obecnie zagrożona wyginięciem. Statki pod chińską banderą łowią tysiące rekinów, odcinają im płetwy i wyrzucają z powrotem, by umarły. Jeśli Fisheries Service uzna, że Chiny naruszają ustawę o ochronie moratorium, prezydent Donald Trump mógłby zakazać całego importu chińskich owoców morza o wartości 1,5 miliarda dolarów. To byłoby mnóstwo zupy z płetw rekina, która zostałaby niedopita.