Wegetarianie, radujcie się: teraz możecie jeść w White Castle bez konieczności tłumaczenia się. W poniedziałek sieć sliderów z Columbus w Ohio ogłosiła stałe dodanie do menu Southwest Veggie Slider, opcji bezmięsnej, która zawiera chrupiącą skorupkę z brązowego ryżu i wędzony, inspirowany chipotle i barbecue, wegetariański kotlet z batatów, czarnej fasoli, kukurydzy, czerwonej papryki, cebuli i marchwi. Podawany jest na charakterystycznej bułce White Castle i polany serem jalapeño – choć jeśli czujesz się buntowniczo, możesz go zamienić na amerykański lub cheddar.
Ruch ten pojawia się, gdy jedzenie roślinne powoli wkrada się do amerykańskiego mainstreamu. Ostatnie badania wskazują, że 6% populacji USA identyfikuje się jako wegetarianie lub weganie, a niektóre szacunki podnoszą tę liczbę do 10-15%. To sporo ludzi, którzy stali niezręcznie w kolejce, podczas gdy ich znajomi zamawiali Sloppy Joes.
„Nasi Craverzy byli dość głośni, jeśli chodzi o chęć alternatywy dla tradycyjnych mięsnych sliderów, która nie idzie na kompromis w kwestii smaku” – powiedział Jamie Richardson, dyrektor ds. marketingu White Castle, w oświadczeniu. Tłumaczenie: weganie zaczęli być głośni. Firma twierdzi, że slider został opracowany w odpowiedzi na opinie klientów, ostatecznie wybierając kotlet od Dr Praeger’s, firmy produkującej mrożonki, która karmi wegetarian od czasów, zanim to było modne.
Ale jest haczyk: pomimo rosnącej liczby osób jedzących roślinnie, sprzedaż wegetariańskich burgerów spadła w obliczu odrodzenia pro-mięsnego, wspieranego przez administrację Trumpa. Nowe wytyczne dietetyczne zachęcają do zwiększonego spożycia białka zarówno ze źródeł zwierzęcych, jak i roślinnych, plus pełnotłusty nabiał – bo najwyraźniej potrzebujemy pozwolenia, by jeść ser. Nawet Impossible Foods zmieniło swoje przekazy, by celować w „mięsnych fanów”, a nie entuzjastów sałatek. „Nie jesteśmy tutaj, by przekonać jedzących sałatki” – głosi ich strona internetowa. Tak więc wegetariański slider White Castle pojawia się właśnie w samą porę na wojnę kulturową o to, co ląduje między dwiema bułkami.