W przeddzień 250. urodzin Stanów Zjednoczonych stolica kraju postanowiła zamienić się w saunę. Spoceni turyści przykładali wentylatory bezpośrednio do czoła, gdy rekordowa fala upałów, która wcześniej w tym tygodniu prażyła Środkowy Zachód, zamieniła Waszyngton w piekło. Temperatury osiągnęły 102 stopnie Fahrenheita, a wskaźnik ciepła wyniósł 117. Niebo było bezchmurne, a wilgotność zachęcała jednego dziennikarza do położenia się i płaczu. Trudno było uwierzyć, że D.C. było już dwa razy o cztery stopnie gorętsze – w sierpniu 1918 i lipcu 1930. Jutro może być jeszcze bardziej surrealistycznie, z kolejnym dniem uciążliwego upału i tłumami turystów, którzy przyjechali zobaczyć, co prezydent okrzyknął największym pokazem sztucznych ogni w historii ludzkości.
We wtorek, 6 sierpnia 1918 roku, asfalt był tak miękki, że pozostawały na nim ślady obcasów pieszych – donosił „The Washington Herald”. Josephine Lehman, młoda sekretarka w Departamencie Wojny podczas I wojny światowej, pisała do domu, że cementowe chodniki parzyły stopy przez podeszwy butów. Po raz pierwszy szef policji miejskiej pozwolił swoim funkcjonariuszom patrolować bez marynarek. Wewnątrz pięćdziesięciu pracowników rządowych w budynku State, War and Navy – obecnie zwanym Dwight D. Eisenhower Executive Office Building – trafiło na izbę przyjęć z powodu upału, podawał „Evening Star”. Władze miasta nakazały lodziarniom zaprzestanie produkcji lodów, aby oszczędzać zapasy lodu, i zniosły limity obłożenia na basenach publicznych, obawiając się, że ludzie zemdleją w kolejkach. Każdy basen pomieścił ostatecznie od 600 do 700 osób.
Baseny znów były zatłoczone 20 lipca 1930 roku, gdy D.C. po raz drugi osiągnęło 106 stopni. Tysiące uciekły na plażę, która była „zbyt gorąca dla wszystkich poza najodważniejszymi” – relacjonował „Herald”. Gazeta opublikowała zdjęcie dzieci pluskających się w Reflecting Pool; policjant w tle wydawał się zadowolony, że mogą się bawić. „The Washington Daily News” podało, że w niedzielę tłumy i tak pojawiły się w Narodowym Zoo, gdzie pracownicy polewali słonie wodą, a hipopotam siedział w swojej kąpieli. Tysiące spało na ławkach, schodach przeciwpożarowych i w parkach, zwłaszcza w Potomac Park, gdzie pasażerowie statków parowych mogli zobaczyć ich grających w brydża i tańczących przy rzecznej bryzie. Poza miastem płonęły lasy w Maryland; „The Washington Times” odnotował, że ochotnicy niechętnie narażali się na intensywny upał.
Dziś mieszkańcy i goście D.C. mają klimatyzację, co dobrze, bo wiele historycznych miejsc chłodzenia jest zamkniętych. Żółta taśma oddzielała jednego dziennikarza od Potomac Park; policjant parkowy pogroził mu palcem. Na pokazy sztucznych ogni i inne uroczystości 250-lecia National Mall to labirynt ogrodzeń z siatki, megascen, przenośnych toalet i tymczasowych grecko-rzymskich budowli. Niewiarygodnie pozbawiony cienia Great American State Fair, gdzie dziesiątki osób były leczone z powodu problemów związanych z upałem, został odwołany do godziny 17. Gdy dziennikarz zapytał członka Gwardii Narodowej, czy może przejść do Lincoln Memorial, gwardzista przeprosił za upał i przyznał, że „cierpi” w mundurze polowym – żadnych poluzowanych standardów mundurowych. Nikt nie mógł się ochłodzić w Reflecting Pool, który jest ogrodzony z powodu glonów, które zakwitły po nieudanej próbie upiększenia go przez prezydenta Trumpa. Czarne worki z fajerwerkami ustawiono wzdłuż jego obrzeży. Najbliżej wody, jak ludzie mogli się dostać, było około pięciu protestujących w nadmuchiwanych kostiumach żab, jeden niósł znak z napisem TEAM ALGAE. Jedna protestująca żaba, Val, miała włożone okłady z lodu do sportowego biustonosza. Około 20 myśliwców przeleciało nad głowami, zostawiając czerwony i niebieski dym.
W Narodowym Zoo nikt nie polewał słoni wodą, ale pracownik powiedział, że mają trzy baseny z falami i personel uruchamia dla nich prysznice. Pachydermy wydawały się w porządku, dopóki nie zaczęły się gromy dźwiękowe z odrzutowców; jedna słoń, 51-letnia Swarna, biegała po swoim wybiegu jak dziki mustang. Matka z córką, które przyleciały na 4 lipca, powiedziały tacie, żeby odpuścił zoo: upał był „gorszy niż w Disneyu”. Na zatłoczonym basenie publicznym matka dwójki dzieci, L