Dwie kobiety z Lincolnshire uczą się na własnej skórze, że gdy gigant telekomunikacyjny oferuje ci „wymarzoną” okazję, warto sprawdzić, czy w drobnym druku nie ma klauzuli o koszmarze.
Donna Watton i Rachael Beddow Davison są wśród 62 byłych franczyzobiorców pozywających Vodafone – który szczyci się ponad 350 sklepami franczyzowymi – do sądu, zarzucając podejmowanie decyzji biznesowych w sposób, jak twierdzą w swoim pozwie, „irracjonalny i arbitralny”. Vodafone twierdzi, że w ciągu ostatnich dwóch lat przeanalizował i wprowadził ulepszenia w programie franczyzowym oraz próbował rozwiązać spór prawny, w tym poprzez propozycję ugody, która – jak mówi – została odrzucona.
Jednak niezależnie od sprawy sądowej, Watton i Beddow Davison twierdzą, że przez lata borykały się z trudnościami, które miały ogromny wpływ na ich zdrowie psychiczne i finanse. „Sprzedali nam marzenie, ale rzeczywistość była inna” – mówi Beddow Davison.
Watton (44 l.) i Beddow Davison (45 l.) były menedżerkami sklepów zatrudnionymi przez Vodafone, gdy w 2017 roku zaproponowano im przejęcie ich sklepów w ramach franczyzy. Oznaczało to prowadzenie własnych biznesów telefonicznych pod marką Vodafone i korzystanie z systemów biznesowych firmy. Watton, która dołączyła do Vodafone w 2008 roku i zarządzała sklepem w Boston, mówi, że oferta franczyzowa „wyglądała niesamowicie” i była podekscytowana możliwością bycia własnym szefem. „Pracowałam siedem dni w tygodniu i wkładałam w to mnóstwo wysiłku. Zrobiłam z tego naprawdę dochodowy biznes” – wyjaśnia.
Beddow Davison, która była menedżerką sklepu od 2013 roku, mówi, że „skoczyła na okazję” przejęcia sklepu w Lincoln jako franczyzy. „To było marzenie. Vodafone powiedział, że chce zrobić ze swoich menedżerów przedsiębiorców” – dodaje.
Zgodnie z pozwem, franczyzobiorcy zarzucają, że Vodafone wprowadził w 2020 roku zmiany, które wpłynęły na ich biznesy. Twierdzą, że Vodafone nagle obciął prowizje od ulepszeń telefonów i innych pakietów, a wkrótce potem wprowadził system kar i grzywien. Niezależnie od sprawy sądowej, kobiety powiedziały BBC, że prowizje od ulepszeń zostały obcięte o prawie połowę. Vodafone wskazał, że redukcja wynosiła około 40%.
Kobiety opisały system kar i grzywien jako „skrajnie nieproporcjonalny” i powiedziały, że kosztował je tysiące funtów. Beddow Davison mówi, że pewnego razu, w marcu 2022 roku, została obciążona kwotą ponad 3260 funtów, gdy członek zespołu został oskarżony o bycie „szorstkim” wobec klienta na czacie internetowym.
Również niezależnie od pozwu, Watton i Beddow Davison twierdzą, że Vodafone zachęcał je do przejmowania dodatkowych sklepów bez historii handlowej i bazy klientów. Mówią, że powiedziano im, iż jeśli te sklepy nie zarobią 40 000 funtów w pierwszym roku, Vodafone wyrówna różnicę, co – jak twierdzą – nie nastąpiło. Wiadomo, że Vodafone argumentuje, iż nigdy nie obiecywał gwarancji zysku, a kwota 40 000 funtów była celem zarobków w pierwszym roku.
Ponadto Watton mówi, że Vodafone nie odnowił jej umowy na prowadzenie dochodowego sklepu w Boston. Również niezależnie od pozwu, kobiety twierdzą, że liczniki ruchu były wadliwe, przez co Vodafone uważał, że ich sklepy powinny generować większe przychody niż to było możliwe. Vodafone wskazał, że technologia liczenia ruchu była własnością i była zarządzana przez firmę zewnętrzną, która – jak twierdzi – zbadała zgłoszone problemy.
Kobiety mówią, że wielokrotnie zgłaszały obawy Vodafone. „Gdyby program franczyzowy pozostał taki, jaki był na początku, wszystko byłoby w porządku i wszystko potoczyłoby się tak, jak zaplanowałam” – mówi Watton. „Ale niestety, reguły gry zostały drastycznie zmienione.”
Kobiety powiedziały BBC, że popadły w długi w wyniku wyposażania nowych sklepów i prowadzenia nierentownych sklepów, które przynosiły straty, oprócz pożyczek covidowych i systemu kar Vodafone. Beddow Davison, samotna matka trójki dzieci, mówi, że zainwestowała tysiące funtów własnych pieniędzy, płacąc czynsz z góry i wyposażając zaplecze biurowe, gdy zgodziła się przejąć nowy sklep franczyzowy w Gainsborough.