Proponowana ustawa legalizująca wspomagane samobójstwo w Anglii i Walii wygaśnie w piątek, prawie 17 miesięcy po tym, jak posłowie po raz pierwszy zagłosowali za nią. Zgadza się – projekt utknął w Izbie Lordów jak zapomniany pojemnik Tupperware z tyłu lodówki.
Ustawa utknęła w izbie wyższej po tym, jak Izba Gmin poparła zezwolenie nieuleczalnie chorym dorosłym, których przewidywana długość życia wynosi do sześciu miesięcy, na szukanie pomocy medycznej w celu zakończenia życia, pod pewnymi zabezpieczeniami. Zwolennicy i przeciwnicy przyznali, że projekt nie przejdzie wszystkich wymaganych etapów, aby stać się prawem w bieżącej sesji parlamentu, a na piątek nie zaplanowano dalszego czasu na debatę. Istnieje jednak możliwość, że w następnej sesji, która rozpocznie się 13 maja, podjęta zostanie kolejna próba wprowadzenia propozycji.
Kilku parów popierających ustawę podpisało list do posłów, w którym stwierdzili, że izba wybrana powinna zdecydować, co dalej, i wierzą, że „parlament musi jak najszybciej podjąć decyzję w sprawie wyboru u kresu życia”. Oskarżyli przeciwników w Lordach o stosowanie „taktyk opóźniających” – ale krytycy argumentowali, że ustawa nie ma zabezpieczeń, a debaty „ujawniły dalsze problemy”. Przeciwnicy również napisali do posłów, oskarżając zwolenników o „blokowanie lub odrzucanie prawie każdej próby poprawienia” ustawy. W Lordach złożono ponad 1200 poprawek, co jest rekordem dla projektu poselskiego. To dużo papierkowej roboty jak na coś, co ma dotyczyć końca życia, a nie przedłużania legislacyjnej agonii.
Ustawa o nieuleczalnie chorych dorosłych (koniec życia) została poparta w zasadzie przez posłów 29 listopada 2024 r. większością 55 głosów i przeszła przez Izbę Gmin 20 czerwca ubiegłego roku większością 23 głosów. W Lordach ustawa nie przeszła wszystkich etapów, a piątek jest 14. i ostatnim dniem komisji – pozwalającym na analizę linijka po linijce i rozpatrzenie zmian.
Posłanka Partii Pracy Kim Leadbeater, która wniosła projekt w Izbie Gmin, powiedziała BBC, że czuje „mieszankę skrajnego rozczarowania i smutku, a także sporo złości”, że ustawodawstwo upadnie w Lordach. Powiedziała, że rozmawiała z nieuleczalnie chorymi i ich rodzinami i „czują się zawiedzeni przez nasz system demokratyczny po tym, jak mieliśmy nadzieję, że ustawa przejdzie przez izbę wybraną, a teraz nieelektowana izba niestety uniemożliwiła jej stanie się prawem”. Leadbeater powiedziała, że są posłowie gotowi zająć się tą samą ustawą w następnej sesji, jeśli odniosą sukces w losowaniu projektów poselskich, co może zagwarantować czas na debatę w piątkowe posiedzenia. Przyznała również, że można zastosować Ustawy Parlamentarne, aby zapobiec ponownemu upadkowi – zgodnie z rzadko używanym prawem, jeśli identyczny projekt przejdzie przez Izbę Gmin po raz drugi, Lordowie nie mogą go zablokować i stanie się on prawem pod koniec drugiej sesji, nawet bez zgody parów. Ustawy Parlamentarne ostatnio zastosowano w 2004 r., aby przeforsować zakaz polowania na lisy. Leadbeater powiedziała: „Nie chcemy dojść do tego etapu, chcemy, aby to przeszło normalny proces legislacyjny”.
Baronowa Grey-Thompson, przeciwna ustawie, powiedziała, że parowie analizowali ją linijka po linijce i krytykowanie liczby złożonych poprawek jest „mylące”. Powiedziała BBC: „Kiedy upada, największym powodem jest to, że jest źle napisana. Została napisana w pośpiechu i jest w niej tyle luk, że wielu parów czuje się z nią bardzo niekomfortowo, nawet jeśli popierają zasadę”. Dodała: „Ale jeśli mamy to zrobić, musimy mieć zabezpieczenia i naprawdę nie sądzę, żeby było ich wystarczająco dużo”.
Lord Falconer, prowadzący ustawę przez Izbę Lordów, otworzył ostatni dzień debaty, mówiąc parom, że czuje „przygnębienie”. Powiedział, że ustawa nie upadła „z powodu swoich zalet”, ale w wyniku „proceduralnych przepychanek”. Baronowa Coffey, która złożyła kilka poprawek, również zabrała głos.