Nowa notatka polityczna z Urzędu ds. Obywatelstwa i Imigracji USA (USCIS) zdołała przerazić setki tysięcy posiadaczy wiz, ich rodziny oraz prawników liczących sobie za godzinę - udowadniając po raz kolejny, że jedyną rzeczą bardziej niepokojącą niż niepewność nielegalnej imigracji jest niepewność legalnej imigracji.

Notatka, wydana w zeszłym tygodniu, wymaga od wielu cudzoziemców już mieszkających w USA opuszczenia kraju i ubiegania się o zielone karty w swoich krajach ojczystych, zamiast korzystania z procesu zmiany statusu (AOS) na terenie USA. Bo nic tak nie mówi „witaj w Ameryce” jak „proszę wróć do domu i czekaj”.

Wielu czytelników Guardiana, wypowiadających się anonimowo ze strachu, który wydaje się całkowicie uzasadniony, opisało notatkę jako zagrażającą karierom, domom, małżeństwom i starannie ułożonym planom stabilizacji. Jeden 34-letni indyjski inżynier oprogramowania w Waszyngtonie na wizie H-1B - który już wrzucił znaczną część swojego życiowego dorobku w program inwestorski EB-5 (wymagający zainwestowania setek tysięcy dolarów w celu stworzenia co najmniej 10 miejsc pracy w USA), aby przyspieszyć proces - teraz stoi przed perspektywą utraty pracy, sprzedaży domu i potencjalnie braku wystarczających środków na rozpoczęcie od nowa, gdy ma już dzieci.

Rzecznik USCIS wyjaśnił później dla Semafor, że agencja „jedynie powtarza i potwierdza” swoją interpretację intencji Kongresu, dodając, że osoby, których wnioski przynoszą korzyści ekonomiczne lub służą interesowi narodowemu, „prawdopodobnie będą mogły kontynuować swoją obecną ścieżkę”. Reszta? Cóż, mogą cieszyć się kursem przyspieszonym z procedur konsularnych.

Notatka przyspieszyła również bardzo osobiste harmonogramy. 30-letnia mieszkanka Portland w Oregonie, której mąż z Meksyku otrzymał warunkową zieloną kartę w lutym, teraz martwi się, że nie może nawet odwiedzić rodziny w Meksyku. Tymczasem 26-letni projektant architektury z Hongkongu na wizie H-1B właśnie się oświadczył i planował ślub, wynajem mieszkania, może założenie firmy - ale teraz zastanawia się, czy zamiast tego będzie musiał rozstać się z narzeczoną. A student studiów magisterskich w Seattle na wizie F-1, studiujący dezinformację polityczną, stoi teraz przed wyborem między przedwczesnym ślubem z amerykańskim partnerem a przedłożeniem stabilności psychicznej nad związek.

Witamy w nowej normalności, gdzie długoletnie procedury zmieniają się notatką, a „silne rządy prawa”, które przyciągnęły tak wielu imigrantów, nagle wydają się bardziej grą w regulacyjną ruletkę.