Przez lata anty-szczepionkowy sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr. i jego gorliwi zwolennicy bagatelizowali odrę jako „tylko wysypkę” i fałszywie twierdzili, że „epidemie odry są sfabrykowane, by siać strach”. W 2021 roku, gdy Kennedy pisał te słowa, w USA odnotowano zaledwie 49 przypadków odry. Roczne liczby zachorowań były generalnie niskie od 2000 roku, kiedy to USA ogłosiły eliminację odry dzięki wieloletniej kampanii szczepień. Jednak wraz z rozwojem Kennedy'ego i jemu podobnych w ostatnich dekadach, to osiągnięcie zdrowia publicznego jest cofane. Wskaźniki szczepień spadły, a duże, wielostanowe epidemie chorób, którym można zapobiegać poprzez szczepienia, nieuchronnie powróciły. Teraz po raz kolejny boleśnie widać, jak bardzo Kennedy i jego kohorty mylą się w kwestii chorób zakaźnych i szczepionek.
W badaniu opublikowanym wczoraj w „Morbidity and Mortality Weekly Report” naukowcy stanowi i federalni przedstawili szczegółową analizę zeszłorocznej masowej epidemii odry, która wybuchła w Teksasie Zachodnim. Dane ujawniają chorobę daleką od „tylko wysypki” – około 20 procent osób, głównie młodszych dzieci, trafiło do szpitala. „Wyniki pacjentów hospitalizowanych podczas tej epidemii podkreślają powagę zakażenia odrą i wskazują, że odra może powodować zagrażające życiu powikłania dotyczące wielu układów narządów oraz stanowić znaczne obciążenie dla pacjentów i systemów opieki zdrowotnej” – konkludują autorzy.
Pod koniec epidemii w samym Teksasie odnotowano 762 przypadki odry związane z epidemią. Nowa analiza skupiła się na 325 przypadkach z pierwszych trzech miesięcy epidemii (od 20 stycznia do 18 marca 2025 roku). Spośród nich co najmniej 60 zostało hospitalizowanych (18,5 procent). Naukowcy zebrali dane medyczne i informacje o przypadkach od 54 hospitalizowanych pacjentów. Wszyscy nie mieli udokumentowanego szczepienia. Trzydzieścioro z 54 (56 procent) to małe dzieci w wieku od noworodka do 4 lat. Dziewiętnaścioro (35 procent) to dzieci w wieku 5–17 lat. Pozostałe pięć przypadków dotyczyło dorosłych, z czego cztery to kobiety w ciąży w trzecim trymestrze. Tylko sześcioro z 54 hospitalizowanych miało chorobę podstawową, która mogła zwiększać ryzyko. Żadne z 54 hospitalizowanych nie było z obniżoną odpornością.
Spośród 54 hospitalizowanych u 47 (87 procent) wystąpiły powikłania odry, w tym u 39 (72 procent) rozwinęło się zapalenie płuc, u 25 (46 procent) odwodnienie, a u 21 (39 procent) biegunka. U 17 (31,5 procent) pacjentów wystąpiły koinfekcje innymi patogenami – znane ryzyko przy odrze – a 28 (52 procent) było leczonych antybiotykami. Trzydzieścioro ośmioro (70,4 procent) pacjentów wymagało tlenoterapii. Trzydzieścioro siedmioro (68,5 procent) doświadczyło hipoksji, czyli niedostatecznego poziomu tlenu w organizmie. Czterech hospitalizowanych pacjentów, wszystkie dzieci, wymagało leczenia na oddziale intensywnej terapii. Troje miało odwodnienie. Dwoje wymagało intubacji i wentylacji mechanicznej. Jedno dziecko zmarło. (W teksańskiej epidemii była druga śmierć dziecka, ale nastąpiła po okresie objętym badaniem i nie została uwzględniona.)
Spośród pięciorga dorosłych cztery były kobietami w ciąży. Dwie z nich urodziły podczas hospitalizacji, a ich dwoje niemowląt zdiagnozowano z aktywną odrą. U jednego niemowlęcia wystąpiły objawy sugerujące ostre odrowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu, które było hospitalizowane tygodnie później, poza okresem badania.
Mając to wszystko na uwadze, autorzy podsumowali: „chociaż wiele przypadków odry jest łagodnych, około jedna na pięć osób z potwierdzoną odrą w tej epidemii wymagała hospitalizacji z powodu zapalenia płuc, odwodnienia lub innych powikłań, w tym rzadkich przypadków ciężkiej choroby lub śmierci. Szczepienie przeciwko odrze pozostaje kluczowym narzędziem zarówno w rutynowych, jak i epidemicznych sytuacjach w zapobieganiu zakażeniom odrą, ciężkiej chorobie i hospitalizacjom”. W 2025 roku w USA odnotowano łącznie 2288 przypadków odry – najwięcej od 1991 roku.