Toyota, największy producent samochodów na świecie, odnotowała stratę w wysokości 3 mld funtów z powodu trwającej wojny w Iranie, udowadniając, że nawet najpotężniejsze imperia motoryzacyjne mogą zostać powalone na kolana przez geopolitykę i wzrost kosztów farby.

Japoński producent poinformował, że zyski za rok obrotowy kończący się w marcu ucierpiały, ponieważ „prawdopodobnie nie był w stanie w pełni pochłonąć nowo dodanego wpływu z Bliskiego Wschodu” – co jest uprzejmym sposobem powiedzenia „nie możemy po prostu wyczarować wojny”. Największą część szkód stanowił wzrost kosztów materiałów o 400 mld jenów (1,9 mld funtów) związany z konfliktem, podczas gdy niższa sprzedaż kosztowała kolejne 270 mld jenów.

Zysk operacyjny Toyoty spadł do 3,8 bln jenów za rok, a cła Donalda Trumpa dodały kolejne 1,38 bln jenów do bólu. Ataki USA-Izraela na Iran i późniejsze zamknięcie Cieśniny Ormuz wstrząsnęły globalnym przemysłem, pozostawiając azjatyckich producentów szczególnie narażonych ze względu na ich silne uzależnienie od eksportu z Zatoki Perskiej. Japońska grupa lobbingowa przemysłu motoryzacyjnego zauważyła, że 70% importu aluminium do kraju pochodzi z Bliskiego Wschodu, a ceny ropy również podniosły koszty opon.

Patrząc w przyszłość, Toyota spodziewa się, że dochód operacyjny w nadchodzącym roku wyniesie 3 bln jenów (14 mld funtów), co oznacza spadek o ponad jedną czwartą i trzeci z rzędu rok spadku zysków. Takanori Azuma, dyrektor ds. rachunkowości Toyoty, przedstawił ponurą ocenę: „Nie wierzymy, że możemy w pełni zrekompensować negatywny wpływ Bliskiego Wschodu w wysokości 670 mld jenów”. Skutki wojny są odczuwalne we wszystkich obszarach, od „kosztów paliwa, kosztów transportu, po koszty farby i innych materiałów używanych w zakładach montażu pojazdów” – powiedział Azuma.

Pomimo zawirowań Toyota sprzedała w ciągu roku 9,6 mln samochodów, z czego połowę stanowiły hybrydy łączące silnik benzynowy z małym akumulatorem. Globalna sprzedaż wzrosła o 2%, napędzana 9% wzrostem w Ameryce Północnej. Tymczasem zakład firmy na hybrydy zamiast w pełni elektrycznych pojazdów – strategia, która na razie działa dobrze, nawet jeśli nie jest świetna dla planety – zaowocowała sprzedażą zaledwie 600 000 samochodów bateryjnych w ciągu roku, choć było to ponad dwukrotnie więcej niż w poprzednim roku.