W przededniu wyborów do szkockiego parlamentu podatek dochodowy od osób fizycznych ma szansę stać się jednym z tych uroczych tematów, nad którymi wyborcy rozmyślają, próbując przypomnieć sobie, który kandydat obiecywał coś w sprawie dziur w jezdni. Na południu Szkocji jednak subtelności polityki podatkowej mogą być analizowane nieco dokładniej, gdy mieszkańcy porównują swoje wynagrodzenia netto z kolegami zaledwie kilka mil na południe.

Weźmy Scotta McIvera, starszego menedżera podatkowego mieszkającego w Dumfries, i jego kolegę Grahama Polesa, partnera podatkowego w Kumbrii. Obaj pracują dla tej samej firmy z siedzibą w Carlisle, Armstrong Watson, na podobnych stanowiskach. Ale ich miesięczne wypłaty opowiadają inną historię – nie z powodu pensji, ale z powodu czegoś o wiele bardziej arbitralnego: ich kodów pocztowych.

Od 2018 roku szkocki rząd wprowadził tak zwany bardziej „progresywny” sześciostopniowy system podatku dochodowego. Obejmuje on stawkę „startową” w wysokości 19% (poniżej brytyjskiej stawki podstawowej 20%), stawkę podstawową 20%, stawkę pośrednią 21% oraz trzy wyższe stawki: 42%, 45% i 48%. W praktyce oznacza to, że osoby lepiej zarabiające w Szkocji płacą znacznie więcej niż ich angielscy odpowiednicy, podczas gdy osoby gorzej zarabiające zyskują skromną ulgę.

Poles wyjaśnia niezręczną dynamikę w biurze: „Mamy ludzi, którzy mieszkają w Szkocji i dojeżdżają do Carlisle, i siedzą obok kolegów, którzy mieszkają w Carlisle, ale podlegają innej stawce podatkowej. Wiem o kolegach zarabiających na poziomie 45 000–50 000 funtów, którzy w Szkocji są już podatnikami wyższej stawki 42%. Ich odpowiednik siedzący obok w Anglii wciąż jest podatnikiem stawki podstawowej.”

Aby podać konkretną liczbę: osoba w Gretna zarabiająca 50 000 funtów rocznie płaci o 1 496 funtów więcej podatku dochodowego rocznie niż jej odpowiednik w Carlisle zarabiający tyle samo. Szkocka Komisja Fiskalna prognozuje, że 55% Szkotów płaci mniej podatku niż płaciłoby gdzie indziej w Wielkiej Brytanii, ale oszczędności dla osób gorzej zarabiających wynoszą maksymalnie około 40 funtów rocznie. Ukłucie dla lepiej zarabiających jest znacznie bardziej odczuwalne.

McIver ze swojej strony mówi, że różnica nie jest wystarczająco duża, by spakował manatki i przeprowadził się na południe. „Mam rodzinę w Dumfries, więc nie zamierzałbym ich wyrywać z korzeniami, aby skorzystać z niższych podatków. Stawka podatkowa musiałaby być znacząca, aby wywrócić cały styl życia do góry nogami.” Dodaje ze znużoną akceptacją kogoś, kto już przeliczył: „Panuje ogólna zgoda, że jeśli mieszkasz w Szkocji, płacisz wyższe podatki.”

Przy pensjach rzędu 100 000 funtów różnica wzrasta do 4 000 funtów rocznie. Poles zauważa, że na tym poziomie „zaczyna to nasuwać ludziom myśl, czy nie spojrzeć ponownie na bycie po jednej lub drugiej stronie granicy.”

Szkocki rząd wykorzystuje dodatkowe wpływy podatkowe na finansowanie usług publicznych, co niesie ze sobą pewne kompensacyjne korzyści: bezpłatne czesne na uniwersytetach dla mieszkańców Szkocji, bezpłatne recepty NHS (w porównaniu z opłatą 9,90 funta w Anglii) oraz rachunki za wodę wliczone w podatek lokalny średnio 532 funty – jedne z najniższych w Wielkiej Brytanii. Jak ujmuje to Poles: „Masz bezpłatne czesne, bezpłatne recepty, ale w ciągu życia Szkot płaci wyższe podatki. Czy to sprawiedliwe? Czy to słuszne? Prawdopodobnie nie, ale są plusy i minusy.”

Przed szkockimi wyborami sześć głównych partii politycznych przedstawiło swoje plany podatkowe. Szkoccy Konserwatyści chcą podnieść próg rozpoczęcia płacenia podatku dochodowego zgodnie z inflacją i zwiększyć próg wyższej stawki do 50 270 funtów, dopasowując go do systemu brytyjskiego. SNP twierdzi, że szkocki system jest „najbardziej sprawiedliwy i progresywny” i obiecuje utrzymać go w tym stanie, bez dodawania kolejnych progów lub stawek. Szkocka Partia Pracy obiecuje nie podnosić stawek w następnej kadencji i dąży do obniżenia obciążeń podatkowych. Szkoccy Liberalni Demokraci chcą podnieść progi zgodnie z inflacją i zmniejszyć różnicę w stosunku do Anglii. Reform Party Scotland chce dostosować się do brytyjskich trzech progów i obciąć każdy o 1 pensa. Szkoccy Zieloni chcą utrzymać progresywność i dodać wyższą stawkę dla dochodów z wynajmu właścicieli nieruchomości.

Tak więc, gdy wyborcy udadzą się do urn, będą ważyć