Następny rząd szkocki będzie musiał podjąć „naprawdę trudne” decyzje dotyczące wydatków wkrótce po objęciu władzy, w tym uporać się z dużym rachunkiem za wynagrodzenia w sektorze publicznym – twierdzą czołowi ekonomiści.

Ekonomiści z Fraser of Allander Institute na Uniwersytecie Strathclyde uważają, że manifesty opublikowane przez szkockie partie polityczne w trakcie kampanii nie poinformowały wyborców o prawdziwej skali wyzwania. A tak przy okazji, woda jest mokra.

Prof. Mairi Spowage, dyrektor instytutu, powiedziała, że następny rząd będzie musiał dokonać „rozrachunku” po wyborach 7 maja, ponieważ ostatnia administracja Szkockiej Partii Narodowej konsekwentnie wydawała więcej pieniędzy, niż otrzymywała ze swoich głównych źródeł finansowania. Stwierdziła, że w dużym stopniu polegała na niepowtarzalnych niespodziankach finansowych, takich jak opłaty z rundy licencyjnej morskiej energetyki wiatrowej ScotWind czy jednorazowe płatności z ministerstwa skarbu, aby sfinansować wyższe wydatki.

Następny rząd stanie zatem przed najbardziej wymagającym budżetem od czasu założenia szkockiego parlamentu w 1999 roku i może być zmuszony do cięcia tegorocznych wydatków, aby poradzić sobie z deficytem. „Partie zaangażowały się w zbiorowe zaprzeczanie fiskalne, z manifestami pełnymi zobowiązań, owszem, pewnymi sposobami na oszczędności, ale każda zaoszczędzona złotówka jest natychmiast wydawana” – powiedziała na niedawnym briefingu dla ekonomistów. „Nie możemy kontynuować tak jak dotychczas, a co dopiero wydawać więcej”.

Analiza FAI pokazuje, że średnio szkockie wydatki publiczne rosły realnie o 3,9% rocznie od 2019 roku. Tymczasem dochody z podatków, rocznej dotacji rządu brytyjskiego i jednorazowych sum z opłat energetycznych itp. rosły tylko o 3,6% rocznie. Szkockie wydatki rosły również „znacznie” szybciej niż brytyjskie, które w tym samym okresie były ograniczone średnio do 3% rocznie, częściowo dlatego, że rząd SNP naruszył swoją politykę dotyczącą wynagrodzeń w sektorze publicznym – podał FAI.

W zeszłym roku rząd szkocki oszacował, że do końca tej dekady czeka go przepaść w wysokości 5 miliardów funtów między zobowiązaniami wydatkowymi a dochodami. Ministrowie SNP opublikowali w styczniu zrewidowaną strategię wydatków, która – jak twierdzili – poradzi sobie z większością tych nadwyżek wydatków. Szkocka Komisja Fiskalna, oficjalny organ nadzorczy, prognozuje, że wydatki na codzienne usługi w Szkocji wzrosną tylko o 1% rocznie w ciągu najbliższych pięciu lat.

Analiza FAI jest zgodna z opinią Instytutu Studiów Fiskalnych, który w poniedziałek stwierdził, że żaden z planów partii nie jest „wiarygodny fiskalnie”. David Phillips, szef IFS ds. finansów administracji zdecentralizowanej, powiedział, że każda partia wykazała się „brakiem realizmu co do tego, jak trudne są wyzwania fiskalne stojące przed następnym rządem szkockim”.

João Sousa, zastępca dyrektora FAI, powiedział, że ostatni rząd szkocki przyciął swoje plany wydatków w styczniu, aby częściowo zaradzić lukom finansowym, ale wciąż czeka na następną administrację szereg „niewybuchłych pułapek”. Obejmują one pokrycie kosztów wzrostu wynagrodzeń w sektorze publicznym, przyszłych wzrostów kosztów opieki zdrowotnej i społecznej oraz sfinansowanie rosnącego rachunku za zabezpieczenie społeczne w Szkocji, który według prognoz do 2031 roku będzie o 1,2 miliarda funtów wyższy niż jej udział w brytyjskich wydatkach socjalnych.

Rząd szkocki wydaje prawie połowę swojego rocznego budżetu w wysokości 59 miliardów funtów na wynagrodzenia, takie jak pracownicy komunalni, lekarze, pielęgniarki i nauczyciele. Dwa lata temu ustalił politykę płac w sektorze publicznym, która zakładała limit podwyżek na poziomie 9% w ciągu najbliższych trzech lat, przy czym żaden rok nie przekraczał 3%. Ale rzeczywiste porozumienia płacowe, osiągnięte w drodze negocjacji zbiorowych ze związkami zawodowymi sektora publicznego, pochłonęły 8% tego limitu w ciągu dwóch lat. Sousa powiedział, że ten 9-procentowy limit będzie musiał zostać przekroczony w przyszłym roku, jeśli płace w sektorze publicznym mają nadążać za inflacją. A ponieważ te podwyżki płac są kosztami powtarzalnymi, każdy przyszły rząd będzie musiał je finansować, chyba że nastąpią cięcia w zatrudnieniu w sektorze publicznym.

Ministrowie szkoccy twierdzą, że mogą zaoszczędzić 1,5 miliarda funtów dzięki oszczędnościom wydajnościowym i redukcji zatrudnienia w sektorze publicznym, głównie poprzez naturalne odejścia. Sousa powiedział, że takie podejście pozbawione jest wiarygodności i mini