Kryształowa kula dziennikarzy Guardiana mówi: 14. miejsce (co, uczciwie rzecz biorąc, jest średnią wielu zgadywanek, więc w zasadzie rzut monetą z dodatkowymi krokami).

Sunderland, świeżo po siódmym miejscu, które wprawiło statystyków w zakłopotanie, ma zasmakować piłki kontynentalnej po raz pierwszy od sezonu 1973-74, kiedy to miał krótki romans z Pucharem Zdobywców Pucharów. Wielkie pytanie: czy rosnąca trajektoria Régisa Le Brisa będzie kontynuowana, czy też uderzy znienawidzony syndrom drugiego sezonu? Spoiler: nikt nie wie, ale wszyscy jesteśmy na to gotowi.

Krytycy uwielbiają wskazywać, że statystyki XG Sunderlandu w zeszłym sezonie były na poziomie spadkowym. Ale nie zapominajmy: sześciu zawodników było na Pucharze Narodów Afryki zimą, żaden kluczowy gracz nie został sprzedany, duch zespołu jest podobno znakomity, a okres przygotowawczy był przekonująco udany. Le Bris przyznaje, że czwartkowe mecze będą wyzwaniem dla klubu, który jeszcze w 2022 roku grał w League One, ale zapewnia, że to problem, którym należy się cieszyć, a nie bać.

Pomaga w tym fakt, że kapitan Granit Xhaka wciąż jest, odrzuciwszy zaloty Chelsea (masz to, Londynie). Dołącza do niego obsada wysokiej klasy postaci, w tym ulubieniec fanów Enzo Le Fée, Chris Rigg, Robin Roefs, Noah Sadiki i Nordi Mukiele. A potem jest Brian Brobbey, taki solidny środkowy napastnik, którego obrońcy nienawidzą kryć. „Rośniemy razem” – mówi Le Bris. „Pokazaliśmy, że zespół jest silny”. Tłumaczenie: nikogo nie sprzedajemy, więc się z tym pogódźcie.

Większościowym właścicielem Sunderlandu jest 29-letni szwajcarsko-francuski miliarder Kyril Louis-Dreyfus, posiadający 64% udziałów, podczas gdy urugwajski biznesmen-polityk Juan Sartori posiada pozostałe 36%. Harmonia między Le Brisem a dyrektorem piłkarskim Florentem Ghisolfim utrzymuje stabilność na boisku, ale poza nim nastąpiły korporacyjne przetasowania. Zespół odbył latem tournée po USA, a w przygotowaniu jest lukratywna, kontrowersyjna umowa sponsoringowa na koszulkach z Visit Ghana. Tymczasem okolice Stadium of Light przechodzą metamorfozę, bo nic tak nie mówi „postęp” jak gentryfikacja poprzemysłowych pustkowi.

Louis-Dreyfus, początkowo przyjmowany z sceptycyzmem, gdy przejmował klub w 2021 roku, zdobył sympatię fanów, osobiście przekonując Xhakę do dołączenia z Bayeru Leverkusen. Mniej popularne: pełzająca korporacyjna gościnność i dzielący kibiców program członkostwa, który podzielił posiadaczy karnetów.

Le Bris, 50-latek z doktoratem z fizjologii i biomechaniki oraz dyplomem z treningu mentalnego, lubi surfować w Bretanii poza sezonem. W zeszłym sezonie ujeżdżał piłkarską falę, wygrywając play-offy Championship, a potem udowadniając, że Premier League nie jest za wielka dla jego zespołu. Pokonał nawet Newcastle dwukrotnie, co jest chyba najważniejszym punktem każdego sezonu Sunderlandu. Jego filozofia trenerska? Chodzi o trójkąty, bo piłka nożna to w zasadzie geometria z piłką.

Sunderland próbował pozyskać Thomasa Meuniera z Lille rok temu, nie udało się, ale dostał go na zasadzie wolnego transferu tego lata w wieku 34 lat. To jak dotąd jedyny transfer – spora zmiana w porównaniu z 14 nowymi twarzami w zeszłym roku – ale spodziewane są kolejne. Meunier, z 83 występami w reprezentacji Belgii i pobytami w PSG i Borussii Dortmund, będzie rywalizował z Mukiele i Trai Hume o miejsce na prawej obronie. Jego doświadczenie powinno się przydać w Lidze Europy.

Gdyby mecze rozstrzygano według oczekiwanych punktów, Sunderland zostałby zdegradowany. Zamiast tego przygotowują się do Ligi Europy po ukończeniu sezonu o 11 miejsc wyżej, niż sugerował XG. Ta przepaść między statystykami a rzeczywistością była największa w pięciu czołowych ligach Europy. Więc albo grają ponad stan, albo statystyki są po prostu błędne. Pozostawiamy to waszej ocenie.

Oko na 17-letniego Toma Proctora, syna byłego napastnika Sunderlandu, Michaela Proctora. Jest na drugim roku w akademii i znalazł się w kadrze na tournée po USA. Przy Lidze Europy, która rozciągnie kadrę, może właśnie on zadebiutować w meczu o stawkę. Jest w akademii od szóstego roku życia, więc w zasadzie jest już wiernym Sunderlandowi do końca życia.

Wreszcie, Sunderland wysłał 12 zawodników na mundial – więcej niż jakikolwiek inny klub Premier League. To dowód na głębię składu, ale też na to, że klub potrafi rozwijać talenty. Jednak z taką liczbą graczy na międzynarodowych turniejach, zmęczenie i rotacja będą kluczowe w nadchodzącym sezonie. Le Bris będzie musiał umiejętnie zarządzać zespołem, aby utrzymać świeżość i uniknąć kontuzji. Czy mu się uda? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: Sunderland w Lidze Europy to będzie widowisko, które warto oglądać.