Księżyc sam w sobie nie przybiera i nie ubywa tak często jak amerykańska opinia publiczna na temat swojego programu kosmicznego, która zdaje się zmieniać szybciej niż lądujący booster Falcon 9. Astronauci misji Artemis 2 ledwo zdążyli wyschnąć, a już rozległ się chór głosów ogłaszających program marnotrawstwem pieniędzy, argumentując, że SpaceX robi to lepiej, a podatnicy powinni inwestować właśnie tam, zamiast w 'staromodnych' kontrahentów jak Boeing i Northrop Grumman. Choć jawnie popierać firmę, o której krążą plotki, że dąży do IPO w 2026 roku, to z pewnością wybór, ta krytyka wygodnie pomija niewygodną prawdę: komercyjne firmy kosmiczne potrzebują, by rząd szedł pierwszy.
Było to prawdą dla niskiej orbity okołoziemskiej (LEO) i pozostaje prawdą dla misji cisksiężycowych i międzyplanetarnych. Odrzucanie Artemis 2 jako marnotrawstwa błędnie rozumie zarówno rządowe finansowanie, jak i jego cele. W 2026 roku rolą rządu jest położenie podwalin, udowodnienie, że misje działają, i zbudowanie infrastruktury, aby zmniejszyć ryzyko działań gospodarczych, tak jak to zrobił dla gospodarki LEO. W locie Artemis 2 wokół Księżyca nie było zysku, ale o to właśnie chodziło – nie wszystko musi nim być, a osiągnięcia w nauce, technologii i prestiż geopolityczny często nie są.
Wieczna walka z 'dlaczego' programu kosmicznego jest objawem guza obecnego od 1961 roku. W społeczeństwie kapitalistycznym szukamy zysku. Kolejną niepopularną prawdą jest to, że Stany Zjednoczone są poważnie zmotywowane do podboju kosmosu tylko wtedy, gdy popycha je przeciwnik, jak w latach 60. Związek Radziecki, a dziś Chiny. Argumenty, że NASA przynosi jedynie marginalne ulepszenia dla konsumentów, są tego wynikiem: Amerykanie poważnie traktują podróże kosmiczne głównie wtedy, gdy inny kraj, którego nie lubimy, może pójść pierwszy.
Popularna krytyka próbuje powiązać budżet Artemis z inflacją i trudnościami przeciętnych Amerykanów. Prawda jest bardziej biurokratyczna: administracja Trumpa zaproponowała znaczące cięcia w budżecie NASA w swoim wniosku na rok fiskalny 2026, tylko po to, by wszystkie redukcje zostały odrzucone podczas uchwalania Ustawy o Jednym Wielkim Pięknym Projekcie. Ustawa ta obejmowała 10,08 miliarda dolarów na programy, w tym Artemis 4 i 5, Mars Telecommunications Orbiter oraz Międzynarodową Stację Kosmiczną. Łączenie budżetu z 2025 roku z inflacją w 2026 roku pokazuje głębokie niezrozumienie procesu budżetowego na szczeblu federalnym.
Tak, techniczne osiągnięcia SpaceX są liczne i zasługuje on na uznanie za obniżenie kosztów startów. Czysty kapitalista mógłby zauważyć, że SpaceX przechwycił większość globalnego popytu na starty. Ale co to za popyt? W 2025 roku ze Stanów Zjednoczonych odbyło się 193 startów na LEO (Chiny miały 93). Z tego 88% (170 startów) przypadło na SpaceX. Z 170 startów SpaceX, 77% (127 startów) służyło wyniesieniu satelitów Starlink lub symulatorów. Zatem SpaceX przechwycił większość popytu głównie dlatego, że sam ten popyt tworzy. Tylko 43 z jego 170 startów wyniosło coś niezwiązanego ze Starlink.
W październiku 2025 roku ówczesny pełniący obowiązki administratora NASA, Sean Duffy, ogłosił ważną, mało nagłośnioną wiadomość: opóźnienia w dostawie lądownika księżycowego przez SpaceX mogą skutkować wykluczeniem firmy z przyszłych misji księżycowych. SpaceX ma rządowy kontrakt o wartości 2,9 miliarda dolarów na ten lądownik, ale Duffy powiedział, że rząd nie będzie 'czekał na jedną firmę'. Opóźnienia są częścią dużych projektów, ale stawianie SpaceX jako jedynej firmy, która wie, jak dostać się na Księżyc, ignoruje niewygodne dane. SpaceX jest wyjątkowo dobre w wynoszeniu satelitów na LEO. Jeszcze nie udowodniło, że potrafi dotrzeć na Księżyc. Rakieta Space Launch System została dostarczona przez Aerojet Rocketdyne, Boeing, Northrop Grumman i Teledyne Brown Engineering. Statek kosmiczny Orion został dostarczony przez Northrop Grumman i Aerojet Rocketdyne. Nie przez SpaceX.
Niektórzy mogą argumentować, że model przychodów Starlink pozwoli SpaceX dotrzeć w przestrzeń cisksiężycową taniej niż rząd, sugerując, że firma skieruje zyski na misje o niskiej rentowności, zamiast zwracać je inwestorom. To również pokazuje głębokie niezrozumienie działania prywatnych, nastawionych na zysk firm. Nie możemy polegać na altruizmie miliarderów i inwestorów, aby stworzyć warunki dla trwałej obecności w kosmosie.
Przemysł komercyjny kosmiczny wystartował, gdy koszt startu na kilogram spadł, a ryzyko spadło do akceptowalnego poziomu. Wartość ekonomiczna LEO jest jasna. Motywacje, by udać się na Księżyc i Marsa, są mniej oczywiste. Prognozy ekonomiczne dla przestrzeni cisksiężycowej i międzyplanetarnej sięgają bilionów, a jednak żadna firma komercyjna nie podjęła ryzyka, by tę wartość sprowadzić na Ziemię. Technologia istnieje, więc co stoi na przeszkodzie?
Misje rządowe nie szukają zysku. Ich celem jest udowodnienie koncepcji, wykazanie sukcesu i zbudowanie infrastruktury potrzebnej do obniżenia ryzyka działań komercyjnych poza LEO. Próba klasyfikowania rządowych programów kosmicznych w opozycji do nastawionych na zysk firm, szczególnie tych dążących do IPO, mija się z celem. Prawda jest taka, że te innowacyjne firmy kosmiczne nadal potrzebują, by rząd szedł pierwszy.
Debata wokół Artemis nie dotyczy tego, czy SpaceX może zrobić to lepiej. Dotyczy kraju zmagającego się z 'dlaczego'. Czy udajemy się na Księżyc tylko dlatego, że Chiny mogą tam dotrzeć pierwsze? Czy po to, by stworzyć warunki i infrastrukturę dla trwałej obecności cisksiężycowej? SpaceX może rzeczywiście być główną firmą generującą tam wartość ekonomiczną, ale w chwili pisania tego tekstu ma trudności z realizacją prawie 3-miliardowego kontraktu rządowego, by właśnie to zrobić. Jest wartość w byciu pierwszym, nawet za wyższą cenę. Ale zanim wydamy taki osąd wartościujący, musimy zdecydować, dlaczego to robimy. Tylko po to, by pokonać przeciwnika, nie wystarczy.
Nick Reese jest dyrektorem operacyjnym Optica Labs, firmy zajmującej się zapewnieniem jakości sztucznej inteligencji z siedzibą w Waszyngtonie. Był dyrektorem ds. polityki wschodzących technologii w amerykańskim Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego w latach 2019-2023 i jest profesorem wschodzących technologii w Centrum Spraw Globalnych NYU.