Przez dekadę, Kosmiczne Wybrzeże Florydy było niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej wśród miejsc startowych, dzięki nieustającemu tempu Falcona 9 od SpaceX. Ale impreza się kończy, przynajmniej na jakiś czas. Starszy urzędnik SpaceX potwierdził we wtorek, że firma znacząco zmniejsza tempo startów z Florydy, dopóki nie przybędzie Starship.

Falcon 9, zaufany koń roboczy SpaceX, woził satelity Starlink na orbitę jak kosmiczny FedEx, głównie z Cape Canaveral Space Force Station i Centrum Kosmicznego im. Kennedy'ego NASA. W zeszłym roku odbyło się 165 startów Falcona 9 - około trzy tygodniowo - a około 75 procent z nich to misje Starlink. To dużo internetu w kosmosie, moi drodzy.

Ale w tym roku scenariusz się odwrócił. SpaceX już przeniósł więcej startów na swoje zachodnie wybrzeże, do bazy Vandenberg Space Force Base w Kalifornii, a ten trend ma się właśnie przyspieszyć. Według Kiko Dontcheva, wiceprezesa SpaceX ds. startów, wtorkowy start Falcona 9 był ostatnią planowaną misją Starlink z Cape Canaveral, dopóki Starship nie zacznie latać z Florydy. Do końca roku, a może i dłużej, tempo startów z florydzkiego kosmodromu spadnie z ośmiu lub dziewięciu miesięcznie do marnych dwóch miesięcznie.

To dobitne przypomnienie, jak szybko eksplodowało tempo SpaceX - jeszcze kilka lat temu dwa starty miesięcznie były normą. Cape Canaveral i Centrum Kennedy'ego dzielą ten sam poligon na wschodnim wybrzeżu Florydy, więc są de facto jednym kosmodromem. Ostatnim razem, gdy Floryda nie przewodziła światu w liczbie startów, był rok 2015, czyli w czasach SpaceX prawie epoka geologiczna.

„Od teraz misje Starlink z Florydy będą latać na Starshipie” - napisał Dontchev na X. „Zespół z Zachodniego Wybrzeża będzie nadal regularnie wystrzeliwał Starlinki z Vandenberg”.

Wtorkowy start był również godny uwagi ze względu na pobicie rekordów: był to 37. lot dla pierwszego stopnia Falcona 9, który prowadzi w stawce. Dodatkowo, pora przed świtem dała obserwatorom nieba na Wschodnim Wybrzeżu darmowy pokaz świateł, gdy rakieta łukiem poszybowała na północny wschód.

„Bardzo dumny z tego niesamowitego zespołu” - dodał Dontchev. „Uczyniliście Falcona 9 najbardziej niezawodnym pojazdem nośnym w historii. Pomogliście też zbudować największą konstelację satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej, zapewniającą łączność milionom ludzi na całym świecie, i położyliście fundament pod to, co będzie dalej”.

SpaceX wystrzelił około 260 misji Starlink na Falconie 9 z Florydy, ale od teraz wszystkie starty Falcona 9 i Falcona Heavy z Florydy będą przewozić ładunki klientów. Następny zaplanowano na 30 sierpnia, kiedy Falcon Heavy wystartuje z kompleksu startowego 39A w Centrum Kennedy'ego z teleskopem kosmicznym Nancy Grace Roman NASA. Potem, w połowie września, Falcon 9 dostarczy na Międzynarodową Stację Kosmiczną kolejną czteroosobową załogę.

Ostatecznie SpaceX planuje wycofać Falcona 9 na rzecz Starshipa, przynajmniej w misjach komercyjnych, co sprawia, że niektórzy klienci nerwowo spoglądają na rynek startów po 2028 roku. SpaceX nadal twierdzi, że zacznie wystrzeliwać Starshipy i boostery Super Heavy z kompleksu 39A do końca tego roku. Ale biorąc pod uwagę ilość pozostałej pracy i brak oznak transportu Starshipów z fabryki w Teksasie, debiut z Centrum Kennedy'ego w połowie 2027 roku wydaje się bardziej realistyczny.

Po co to zamieszanie? Starship jest zaprojektowany do wynoszenia do 60 satelitów Starlink w wersji 3 - większych, cięższych i potężniejszych niż V2, które obecnie jeżdżą na Falconie 9. SpaceX planuje wykorzystać następny testowy lot Starshipa, oznaczony jako Lot 14, do rozmieszczenia pierwszych Starlinków V3 na niskiej orbicie okołoziemskiej ze Starbase w Teksasie, już w przyszłym miesiącu. Tak więc, podczas gdy florydzki kosmodrom łapie oddech, era Starshipa szykuje się do czegoś zupełnie innego.