SpaceCamp kończy 40 lat: Film, który wysłał pięcioro dzieci na orbitę (i jednego robota do naszych serc)
Czterdzieści lat po katastrofie Challengera wracamy do filmu, który odważył się wysłać pięcioro dzieci na orbitę za pomocą zbuntowanego robota – i jakoś sprawił, że obóz kosmiczny wyglądał jak rozsądna ścieżka kariery.
Czterdzieści lat temu przyszłość miała być tuż za rogiem, a prom kosmiczny NASA był pojazdem, który miał nas tam zabrać. W pełni wielokrotnego użytku maszyna marzeń miała odbywać miesięczne – a nawet tygodniowe – loty na niską orbitę okołoziemską, przekształcić loty kosmiczne z niezwykłych w zwyczajne i być może wysadzić Wielkiego Ptaka w kosmos. Potem w styczniu 1986 roku eksplodował Challenger, zabierając ze sobą nauczycielkę Christę McAuliffe, a wszystkie te marzenia rozwiały się wraz z nim.
W tę powybuchową depresję lata 1986 roku Hollywood wrzuciło SpaceCamp – film ukończony przed katastrofą, który postawił 20th Century Fox przed koszmarnym wyborem: odłożyć go na półkę i stracić miliony, albo wypuścić i ryzykować PR-ową katastrofę. Fox wybrał to drugie, a film zarobił około 9,6 miliona dolarów przy budżecie 25 milionów. Auć. Widzowie, jak się okazało, nie rwali się do oglądania dzieci w niebezpieczeństwie na promie kosmicznym. Dziś jest wspominany głównie z drwiną przez geeków w pewnym wieku: Dzieci! Roboty! Awaria kurtyny termicznej! Niewiarygodne!
Ale czy to rzeczywiście zły film? Starszy redaktor ds. kosmosu Eric Berger i ja złapaliśmy DVD, żeby się przekonać. Lee: „Minęło około 18 godzin od naszego seansu SpaceCamp, czyli może trochę dłużej niż dzieci spędziły na orbicie. Co myślisz? Czy go zjemy, czy chwalimy?” Eric: „Myślę, że jesteśmy jego świadkami. Jako 53-latek, który od dziesięcioleci pisze o kosmosie, ten film ewidentnie nie był dla mnie. Ale biorąc pod uwagę, czym był – dramedy dla dzieci i nastolatków z lat 80. – zrobił godną podziwu robotę, angażując widzów i budząc zainteresowanie programem kosmicznym.”
Lee: „Jako dziecko prawie zajeździłem kasetę VHS. Film trzyma się lepiej, niż się spodziewałem. Jest epicka dawka kiczu, ale włożono w niego mnóstwo miłości. Za każdy ogromny szczegół, który pomylili – na przykład dlaczego prom trzęsie się po MECO – jest niezliczona ilość drobiazgów, które trafili: pozycje przełączników w kokpicie, autentyczne naszywki, terminologia. To nie był film klasy B.” Eric: „Były też żenujące chybienia. Wzmianka o orbicie 180×33? To niestabilne. Przy perygeum 33 mil prom doświadczyłby poważnego hamowania atmosferycznego i skończyłby marnie. Ale obsada – mieszanka uznanych aktorów i młodych wschodzących gwiazd, jak 12-letni Joaquin Phoenix – pokazuje, że to była poważna próba ze złym timingiem.”
Lee: „Zły timing to eufemizm stulecia. SpaceCamp zadebiutował 6 czerwca 1986 roku, ledwie cztery miesiące po Challengerze. Film o kosmicznej bliskiej katastrofie tuż po prawdziwej katastrofie był trucizną w box office. Fabuła: pięcioro dzieci i początkujący astronauta zostają przypadkowo wystrzeleni w kosmos, gdy rutynowy test silników głównych Atlantisa idzie nie tak – za sprawą robota-przyjaciela Joaquina Phoenixa, Jinxa, kulistego robota konserwacyjnego, który najwyraźniej w 1986 roku wykazuje pełną AGI z nieograniczonym dostępem do całego centrum kosmicznego. Jinx spiskuje z wszechmocnym mainframe'em NASA, by zaaranżować 'AWARIĘ KURTYNY TERMICZNEJ' i ot tak, dzieci są na orbicie.”
Eric: „NASA rzeczywiście przeprowadzała próby gotowości do lotu – odpalenie silników głównych na wyrzutni na około 20 sekund – we wczesnych dniach promów. Astronauci zazwyczaj byli na pokładzie, więc ta część jest prawdopodobna. Ale uczestnicy obozu nigdy nie mieliby wstępu do pojazdu, a tym bardziej na pokład podczas testów dynamicznych. I nie każ mi zaczynać o 'awarii kurtyny termicznej'. Rakiet na paliwo stałe nigdy nie odpalano podczas takich testów i nie widzę, jak mogłaby zostać odpalona.”
Lee: „Uderzająca jest długowieczność filmu mimo złego timingu. Wyszedł zaledwie cztery lata po otwarciu prawdziwego Space Camp w Huntsville i rozmawiałem z entuzjastami kosmosu, którzy obejrzeli go, a potem zapisali się na tydzień w Alabamie. Film pomógł podsycić zainteresowanie załogowymi lotami kosmicznymi pod koniec lat 80. i w latach 90., gdy nie działo się wiele ekscytującego. Trafnie też przewidział, że NASA będzie miała dużą stację kosmiczną o nazwie Daedalus – prawie półtorej dekady przed jej powstaniem – z kratownicą zawierającą tyle metalu bez wyraźnego celu.”
The Good Times
Wiadomości w Twojej skrzynce.
Sardoniczne podsumowanie, dostarczane według Twojego harmonogramu. Bezpłatnie. Zrezygnuj kiedy chcesz.
Już subskrybujesz, ale nigdy do Ciebie nie docieramy? Zajrzyj do folderu spam i kliknij 'To nie spam' (lub 'Usuń ze spamu'), żeby wyciągnąć nas z czyśćca niechcianej poczty. Przy okazji pomożesz wszystkim innym.
Jeśli przez miesiąc nie otworzysz żadnego z naszych e-maili, zostaniesz automatycznie usunięty z listy.
Rewrite Article
Select parts to regenerate with a fresh AI pass. Translations will be updated automatically.
Generate AI Image
Creates a sardonic version of the article image using OpenAI.