W ruchu, który redefiniuje pojęcie 'obejścia', amerykańska Space Force bada, czy może wznowić loty rakiety Vulcan firmy United Launch Alliance bez użycia stałych rakiet pomocniczych, które są obecnie przedmiotem dochodzenia. Ta genialna strategia 'po prostu nieużywania zepsutej części' mogłaby pozwolić na kontynuację niektórych misji, podczas gdy pojazd pozostaje uziemiony w przypadku kluczowych startów dla bezpieczeństwa narodowego.
Gen. bryg. Philip Garrant, szef Space Systems Command, przedstawił ten mistrzowski plan w zeszłym tygodniu na Space Symposium, stwierdzając: "Uważamy, że możemy nieco zmienić harmonogram i wyeliminować potrzebę użycia stałych rakiet". Vulcan pozostaje wycofany z użytku od misji USSF-87 z 12 lutego, kiedy to krótko po starcie pojawiła się anomalia wydajności na jednym z jego stałych rakiet pomocniczych. Chociaż rakieta dostarczyła ładunek na orbitę geosynchroniczną, Space Force wstrzymała dalsze starty do czasu wspólnego dochodzenia z ULA. Urzędnicy analizują dane lotu i obrazy, aby ustalić przyczynę, bez określonego terminu powrotu do lotów.
Tymczasem niektóre misje zostały przekazane SpaceX, pozostawiając Space Force zależną od jednego dostawcy w przypadku kluczowych startów dla bezpieczeństwa narodowego – sytuacja, która z pewnością była częścią planu, gdy ustanawiali model dwóch dostawców.
Garrant powiedział, że służba ocenia teraz, czy Vulcan może wykonywać misje, które nie wymagają rakiet pomocniczych produkcji Northrop Grumman, które są kluczowe dla dochodzenia. Vulcan można skonfigurować z zerem, dwoma, czterema lub sześcioma stałymi rakietami pomocniczymi w zależności od wymagań misji, dając planistom ekscytującą elastyczność wyboru 'zera'. Misje o niższej energii – takie jak wynoszenie partii satelitów dla Space Development Agency na niską orbitę okołoziemską – mogłyby potencjalnie odbywać się bez rakiet pomocniczych. Misje o wyższej energii, w tym bezpośrednie wprowadzanie na orbitę geosynchroniczną lub cięższe ładunki, zazwyczaj wymagają wielu rakiet pomocniczych i trudniej je przesunąć, ponieważ fizyka pozostaje upartą rzeczą.
"Szukamy możliwości zmiany harmonogramu, aby nie musieć polegać na stałych rakietach. Zobowiązuję się do wspierania tego i kontynuowania misji" – powiedział Garrant, dodając wnikliwe zastrzeżenie: "Jeśli nie polega na stałych rakietach, nie ma powodu, dla którego nie moglibyśmy wystartować". Przerobienie harmonogramu wymagałoby przesunięcia misji o niższej energii na wcześniejsze terminy, jednocześnie opóźniając lub przekazując te, które zależą od wyższej wydajności. Jednocześnie Space Force nadal współpracuje z ULA i Northrop Grumman, aby zidentyfikować pierwotną przyczynę anomalii. "Mamy nadchodzące działania testowe" – zauważył Garrant. "Mamy zaufanie do zdolności ULA do powrotu do lotów".
Zakłócenie ma szersze implikacje, ujawniając, że plan Pentagonu zakupu usług startowych od dwóch dostawców może w mgnieniu oka stać się planem zakupu od jednego dostawcy, jeśli jeden z nich ma problem. Z Vulcanem uziemionym, model dwóch dostawców zaprojektowany, aby zapewnić pewny dostęp do przestrzeni, skutecznie załamał się w zależność od SpaceX w przypadku misji krótkoterminowych.
Garrant przyznał, że to doświadczenie prawdopodobnie wpłynie na kolejną rundę kontraktów National Security Space Launch, znanych jako Faza 4, oczekiwaną później w tej dekadzie. "Wyzwania związane z Vulcanem absolutnie ukształtują kolejną fazę NSSL" – powiedział, gdy urzędnicy szukają sposobów na zmniejszenie ryzyka, że problemy z jednym pojazdem mogą opóźnić wiele misji – nowatorski koncept, który dopiero teraz rozważają.
Trzeci dostawca teoretycznie pomógłby przywrócić równowagę. Blue Origin pracuje nad certyfikacją swojej rakiety New Glenn, co wymaga czterech udanych startów orbitalnych. Jednak niepowodzenie podczas jej trzeciego lotu 19 kwietnia dodaje niepewności co do tego harmonogramu, dodatkowo komplikując wysiłki Space Force w celu rozszerzenia listy dostawców startów w czasie, gdy podaż jest, wygodnie, ograniczona.