W 2015 roku dwuosobowe studio Metanet wydało N++, brutalnie trudną platformówkę 2D, która powstawała przez dekadę, opierając się na wcześniejszych wersjach, sięgających darmowego Flashowego tytułu N. Wtedy współzałożyciel Raigan Burns rzucił słynne ostatnie słowa: „Mamy nadzieję, że nie minie kolejne 10 lat, zanim wymyślimy grę”. Ale oto jesteśmy, ponad dekadę później, a N doczekało się kolejnego sequela. Tym razem nacisk położono na tryb wieloosobowy.
Nowa gra nazywa się, absurdalnie, N Plus Infinity Times Two. O ile N++ miało być ostateczną wersją singleplayer koncepcji N, ta gra jest opisywana jako „najlepsza wirtualna gra imprezowa na kanapę z niskim progiem wejścia i bez górnego limitu umiejętności”. Oznacza to tę samą płynną, akrobatyczną platformówkę i przepiękną grafikę inspirowaną designem, ale teraz zbudowaną wokół rywalizacji lub współpracy z kumplami w kilku różnych trybach. Gra ukaże się na PS5, Xboxie, Switch 2 i PC w którymś momencie 2027 roku.
Duet z Metanet przez ostatnie 11 lat robił różne rzeczy. Oprócz przeprowadzki z Toronto do Montrealu, prototypowali pomysły na kilka potencjalnie większych projektów, a w zeszłym roku wydali aktualizację z okazji 10-lecia N++. Ale potem, „Złapaliśmy bakcyla »spróbujmy jeszcze raz« w 2022 roku”, mówi Burns dla The Verge.
Studio działa w nietypowy sposób, przynajmniej w porównaniu z większością branży gier. Mimo dwóch hitów w postaci N+ i N++, Metanet nie rozrosło się ani nie zwiększyło skali. A powód tkwi w sposobie, w jaki tworzą gry: po prostu potrzeba dużo czasu, aby znaleźć pomysł na grę wart realizacji jako komercyjny projekt. „Opieraliśmy się robieniu czegoś, co naruszyłoby naszą zdolność do ciągłego iterowania i prototypowania, aż pojawi się coś dobrego”, mówi Burns.
„Ważne jest, by poczuć tę magię”, dodaje współzałożycielka Mare Sheppard. „To jest pociągające w tworzeniu gier. Wtedy wiemy, że robimy to w sposób dla nas właściwy”. Burns ma jasną analogię do swojej pracy: „Lubimy być w zespole. To jest fajne. Bycie na wielu spotkaniach i zarządzanie: nie fajne”. Ta filozofia wydaje się szczególnie prorocza, biorąc pod uwagę stan branży gier, gdzie nawet największe hity działają w sposób wyraźnie niezrównoważony.
W przypadku N Plus Infinity Times Two – niestety nie możemy wymyślić dobrego sposobu na skrócenie tego tytułu – iskra pojawiła się częściowo dzięki obserwacji, jak młodsi gracze wchodzą w interakcję z grami. Nawet grając solo, dzieci zwykle rozmawiają ze znajomymi przez telefon, zamieniając wszystko w doświadczenie wieloosobowe. Burns i Sheppard chcieli znaleźć sposób, by połączyć ten pomysł z kooperacyjnymi grami na kanapę, na których się wychowali, co doprowadziło do powrotu do koncepcji N, ale z wieloosobowym twistem.
Oboje opisują tworzenie N++ jako wyczerpujące doświadczenie. Jeśli myślisz, że poziomy gry są trudne, wyobraź sobie testowanie ich w kółko. Część ekscytacji związanej z N Plus Infinity Times Two polegała nie tylko na znalezieniu nowego ujęcia formuły, które będzie fajne w graniu, ale także w tworzeniu. „Ta naprawdę sprawia, że dobrze się bawimy”, mówi Burns. „Jesteśmy naprawdę biegli w tym jednym instrumencie. Więc teraz fajnym wyzwaniem staje się granie nowych stylów muzyki, których nigdy nie graliśmy, ale na czymś, co dobrze znamy”.
W miarę jak branże kreatywne, od gier po Hollywood, stają się coraz bardziej jednorodne, Burns wierzy również, że jest coś ważnego w robieniu czegoś wyrazistego, nawet jeśli oznacza to powrót do poprzedniego pomysłu, jak w przypadku wielu wersji N. Jest to podobne do tytułów takich jak Hades II i Silksong: indie sequele, które iterowały podstawową koncepcję, ale ze świeżym podejściem, które czyniło je czymś więcej niż standardową kontynuacją. „Bycie sobą jest i tak bardziej zabawne i ekscytujące”, wyjaśnia Burns. „Ale szczerze wierzę, że bardziej opłaca się robić coś, co tylko ty potrafisz, bo wtedy nie masz konkurencji.