W orzeczeniu, które pewnie sprawiło, że kilku dyrektorów motoryzacyjnych odetchnęło z ulgą (a kilka milionów kierowców odetchnęło nieco ciężej), Sąd Najwyższy orzekł, że większość głównych producentów samochodów nie instalowała osławionych „urządzeń oszukujących”, które pozwalały pojazdom oszukiwać w testach emisji. Wyrok, wydany przez Lady Justice Cockerill w 369-stronicowym tomie, który mógłby służyć jako przycisk do papieru, stwierdził, że większość strategii kontroli emisji stosowanych przez Mercedes-Benz, Renault, Nissana, Forda i Peugeot-Citroen nie stanowiła zakazanych urządzeń oszukujących (PDD).
Sąd uznał jednak, że dwie strategie przekroczyły granicę: jedna w samochodach Mercedesa, którą łaskawie usunięto w 2015 roku, i druga w niektórych pojazdach Peugeot-Citroen. A więc nie całkiem niewinni, ale nie do końca systemowe oszustwo, którego wielu się obawiało. Orzeczenie pochodzi z procesu dotyczącego 20 przykładowych pojazdów i 880 000 kierowców, którzy twierdzili, że zostali wprowadzeni w błąd co do testów emisji. Sędzia wyjaśnił, że aby strategia była urządzeniem oszukującym, musi istnieć zamiar, aby system kontroli emisji zachowywał się inaczej, gdy wyczuje, że przeprowadzany jest test – co było progiem, którego większość strategii nie przekroczyła.
Mercedes, zawsze wspaniałomyślny przegrany, z zadowoleniem przyjął orzeczenie, ale upiera się, że nie zgadza się z częścią, w której przegrał, sugerując potencjalne odwołanie. Tymczasem James Oldnall z Milberg, reprezentujący niektórych powodów, przyjął bardziej dramatyczny ton: „Cieszymy się, że sąd orzekł, iż Mercedes zainstalował nielegalne urządzenia oszukujące, podobnie jak Volkswagen w 2015 roku. Walka w tej sprawie się nie kończy, ale pierwsze domino upadło”.
Kolejna rozprawa zaplanowana jest na październik, aby ustalić konsekwencje i odszkodowania. A dla tych, którzy śledzą tę sagę, dotyczyła ona tylko pięciu producentów; szersza sprawa obejmuje również Opla, Vauxhalla, Volkswagena, Porsche, Jaguara Land Rovera, BMW, FCA, Suzuki, Volvo, Hyundai-Kia, Toyotę i Mazdę. Oryginalny skandal Dieselgate, który wybuchł w 2015 roku, ujawnił, że Volkswagen przyznał się do oszukiwania w testach emisji w 11 milionach samochodów na całym świecie, kosztując go 27,8 miliarda funtów grzywien i odszkodowań – w tym 193 miliony funtów wypłacone 91 000 brytyjskich kierowców. Według raportu przytoczonego w procesie, nadmiar tlenków azotu z silników Diesla spowodował 124 000 przedwczesnych zgonów i 98 000 nowych przypadków astmy u dzieci w Wielkiej Brytanii i Europie w latach 2009-2024. Ale hej, przynajmniej większość urządzeń nie była technicznie nielegalna.