Grupa kampanijna pozywa rząd Wielkiej Brytanii po tym, jak po cichu usunął wzmiankę o normach bezpieczeństwa UE z przepisów chemicznych, potencjalnie otwierając drzwi dla substancji rakotwórczych z krajów o luźniejszych przepisach. Bo nic tak nie mówi „wydajność” jak potencjalne importowanie substancji rakotwórczych z miejsc, które uważają bezpieczeństwo za frajerów.
Fighting Dirty twierdzi, że proponowane zmiany w klasyfikacji i oznakowaniu niebezpiecznych substancji chemicznych mogą doprowadzić do osłabienia brytyjskich norm dotyczących substancji rakotwórczych. W zeszłym roku Health and Safety Executive (HSE), który odpowiada za regulacje chemiczne w Wielkiej Brytanii po Brexicie, rozpoczął konsultacje w sprawie planów zmiany systemu określającego, które substancje są uznawane za niebezpieczne, jakie ostrzeżenia pojawiają się na etykietach, jakie obowiązują ograniczenia oraz czy chemikalia są zakazane lub ściśle kontrolowane.
W ramach konsultacji zaproponowano, aby HSE mogło przyspieszać wdrażanie klasyfikacji zagrożeń chemicznych z innych krajów do brytyjskiego prawa. Kiedy HSE opublikowało swoją odpowiedź, stwierdziło, że przy przyjmowaniu takich klasyfikacji będzie uznawać normy UE. UE ma najwyższe na świecie standardy bezpieczeństwa chemicznego – fakt, który najwyraźniej został wygodnie zapomniany.
Ale kiedy rząd przedłożył rozporządzenia parlamentowi wcześniej w tym roku, nie wspomniano w nich o UE ani jej normach. Fighting Dirty podejmuje teraz kroki prawne w obawie, że to pominięcie może narazić społeczeństwo na bardziej niebezpieczne chemikalia. Ricardo Gama, partner w kancelarii prawnej Leigh Day reprezentującej Fighting Dirty, powiedział, że brak tego „zabezpieczenia” oznacza, że rząd lub jakikolwiek przyszły rząd „mógłby zatwierdzać chemikalia z miejsc o niższych standardach niż Wielka Brytania i UE”.
Fighting Dirty zauważa, że substancje sklasyfikowane jako rakotwórcze dla ludzi przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem, takie jak chrom sześciowartościowy – osławiony przez film *Erin Brockovich* i skandal z zanieczyszczeniem wody – są znacznie szerzej stosowane w krajach takich jak USA, Chiny, Indie i Brazylia niż w UE. Grupa kampanijna argumentuje, że nowe przepisy dają HSE „niekontrolowaną władzę” do importowania słabszych norm dla takich chemikaliów do brytyjskiego prawa.
„To deregulacja przebrana za wydajność, a brytyjska opinia publiczna zapłaci za to swoim zdrowiem” – powiedziała Georgia Elliott-Smith, założycielka Fighting Dirty. HSE zapewnia, że przepisy pomogą zapobiec kwalifikowaniu się jurysdykcji spoza UE o słabszych praktykach regulacyjnych do przyspieszonej oceny, ale działacze argumentują, że pominięcie UE w tekście oznacza, że przyszłe rządy nadal mogłyby zatwierdzać chemikalia z miejsc o niższych standardach.
Chloe Topping, starsza kampanierka w CHEM Trust, powiedziała, że pominięcie „stwarza ryzyko nadużycia przepisów w przyszłości”. Elliott-Smith dodała: „Nie prosimy o nic radykalnego. Prosimy sąd, aby zobowiązał rząd do dotrzymania własnych obietnic i zapewnił, że przepisy mające chronić ludzi przed substancjami rakotwórczymi rzeczywiście spełniają swoje zadanie. Jeśli to prawo nie zostanie zakwestionowane, może ukształtować sposób regulacji chemikaliów w Wielkiej Brytanii na pokolenia”.
Topping wezwała rząd, aby „zamknął te drzwi, wyjaśniając w tekście prawnym, że zamierza wykorzystać zmiany wyłącznie do przyspieszenia przyjmowania decyzji podjętych przez UE, która ustanawia najwyższe na świecie standardy bezpieczeństwa chemicznego”. Rzecznik HSE odpowiedział: „Daleko od otwierania drzwi dla niższych standardów, przepisy te zapewniają mechanizm, dzięki któremu Wielka Brytania może zapobiec kwalifikowaniu się jurysdykcji spoza UE o słabszych praktykach regulacyjnych do przyspieszonej oceny – pomagając chronić społeczeństwo i środowisko”.
Formalne pismo przed wniesieniem pozwu zostało wysłane do HSE 1 kwietnia. Fighting Dirty kontynuuje teraz wniosek o kontrolę sądową. Prima Aprilis wydaje się odpowiednią datą na walkę o to, czy rząd żartuje sobie ze zdrowia publicznego.