Rentowności obligacji skarbowych gwałtownie wzrosły w tym tygodniu, a 30-letni papier przekroczył 5% – najwyższy poziom od 19 lat. Dla rządu oznacza to, że pożyczanie na finansowanie deficytu właśnie stało się droższe. Dla konsumentów może to oznaczać wyższe stopy kredytów hipotecznych. I to nie tylko amerykańska impreza: rentowności obligacji rządowych w Japonii osiągnęły najwyższy poziom w historii, podczas gdy Wielka Brytania odnotowała 28-letnie maksimum.
Greg Ip, główny komentator ekonomiczny The Wall Street Journal, dołączył do NPR, aby wyjaśnić, co za tym stoi. Wskazał na trzech winowajców: inflację, która nigdy tak naprawdę nie zniknęła po COVID-19 (teraz podkręconą cenami energii z powodu wojny z Iranem i zamknięcia Cieśniny Ormuz), deficyty rządowe większe niż kiedykolwiek poza czasami wojen czy kryzysów oraz globalne nachylenie w stronę populizmu, które zabiło jakąkolwiek wolę polityczną do podejmowania trudnych decyzji. „Inwestorzy powoli uświadamiają sobie, że rzeczy, które ich teraz niepokoją, będą z nami przez bardzo długi czas” – powiedział Ip.
Dla przeciętnego amerykańskiego konsumenta perspektywy są ponure. Wyższa inflacja oznacza, że Rezerwa Federalna będzie miała trudności z uzasadnieniem obniżek stóp krótkoterminowych, co może jeszcze bardziej podnieść stopy kredytów hipotecznych. Koszty pożyczek obciążą gospodarkę i giełdę. A dla podatników rachunek właśnie nadchodzi: dług USA wynosi obecnie ponad 100% PKB, co jest praktycznie bezprecedensowe w okresie powojennym. Płatności odsetkowe wycisną pieniądze na programy socjalne czy obronność, zmuszając Kongres do ostatecznego podniesienia podatków.
Jeśli chodzi o oszczędności emerytalne w 401(k) lub IRA, Ip określił efekt jako „niejednoznaczny”. Wyższe rentowności oznaczają większy dochód z rent i obligacji, ale jest to częściowo iluzoryczne, ponieważ inflacja zżera siłę nabywczą na żywność, benzynę, samochody i domy.
Deficyty i inflacja napędzają się nawzajem. Rządy reagują na skoki inflacji – jak wzrost cen ropy – pożyczając więcej, aby chronić gospodarstwa domowe (Japonia) lub zawieszając podatki od paliw (prezydent Trump). To sprawia, że inwestorzy w obligacje obawiają się, że banki centralne nie będą mogły podnieść stóp na tyle, by kontrolować inflację. Jeśli Fed będzie pod presją utrzymywania niskich stóp w celu ochrony budżetu, inflacja może wzrosnąć jeszcze bardziej.
Czy istnieje droga powrotu do niskiej, stabilnej inflacji? Ip mówi, że kluczem jest wykonywanie swojej pracy przez banki centralne. Rynki oczekują obecnie, że Fed sprowadzi inflację z powrotem do 2% w ciągu dwóch, trzech lat, ale to wymaga od prezesa Fed Kevina Warsha robienia niepopularnych rzeczy, takich jak podnoszenie stóp krótkoterminowych. „Choć brzmi to sprzecznie” – zauważył Ip – „może to być konieczne, aby w bardzo długim terminie obniżyć stopy procentowe”.