Australijski rynek nieruchomości zmierza w kierunku najgłębszego spadku w historii, a ceny spadają w ponad 90% przedmieść, ale Bank Rezerwy i tak dostarczy czwartą z rzędu podwyżkę stóp procentowych. Bo po co pozwolić, żeby taka drobnostka jak historyczny krach stanęła na drodze do walki z inflacją?

Nowe dane Cotality ujawniają idealną burzę: wyższe koszty kredytu, słaba gospodarka i zmiana w traktowaniu podatkowym inwestorów w nieruchomości, która zdarza się raz na pokolenie. Shane Oliver, główny ekonomista AMP, przewiduje, że średnie wartości domów będą spadać przez kolejne sześć do dziewięciu miesięcy, kończąc około 10% poniżej szczytu - co będzie najgorszym wynikiem w okresie powojennym. Jak jednak zauważa, nie odbiega to znacząco od wcześniejszych korekt o 8%, takich jak ta z lat 2022-23.

Analitycy CBA są jeszcze bardziej pesymistyczni, prognozując spadki o 12-13% w Sydney i Melbourne oraz 8% w Brisbane, Perth i Adelaide. Ale nie oczekujcie, że to naprawi chroniczny problem niedostępności mieszkań w Australii. Oliver mówi: 'W pewnym sensie to tylko cofa nas do miejsca, w którym byliśmy rok temu... i wtedy narzekaliśmy na dostępność mieszkań, więc niewiele się zmieni.'

Gubernator RBA, Michele Bullock, na konferencji prasowej 11 sierpnia nazwała spadek na rynku nieruchomości 'nie główną grą' - co z pewnością pocieszy tych, którzy patrzą, jak ich kapitał własny w domu wyparowuje. Zauważyła, że ceny są nadal o 50% wyższe niż w 2020 roku, więc naprawdę, co to za drobiazg - te 10% spadku?

Oliver mówi, że RBA 'zastanowi się dwa razy', ale będzie nadal podnosić stopy, ponieważ inflacja jest większym problemem. Jonathan Kearns, główny ekonomista Challenger i były urzędnik RBA, zgadza się, że korekta nadchodzi 'mocniej i szybciej, niż przewidywano', ale 'nie jest na tyle duża, by mogli powiedzieć, że nie musimy podnosić stóp'.

Tymczasem gospodarka ledwo rośnie. Belinda Allen, szefowa australijskiej ekonomii w CBA, spodziewa się wzrostu PKB o zaledwie 0,1% w drugim kwartale - najsłabszego od dwóch i pół roku. 'Australijska gospodarka zwolniła, ale inflacja nie' - mówi. Więc przygotujcie się na więcej bólu związanego ze stopami, bo najwyraźniej lekarstwem na wysokie ceny jest uczynienie wszystkiego droższym.