Wysoki Sąd w Londynie orzekł, że ponad 500 byłych zawodników rugby union i rugby league może kontynuować swoje pozwy dotyczące urazów neurologicznych, mimo że ich byli prawnicy nie dostarczyli kluczowych dowodów medycznych związkom sportowym. W ruchu, który z pewnością ucieszy każdego, kto lubi obserwować dramaty sądowe w zwolnionym tempie, sędzia Jeremy Cook zdecydował w piątek, że sprawy mogą być kontynuowane – pod warunkiem, że brakujące dokumenty w końcu ujrzą światło dzienne.

World Rugby, Rugby Football Union, Walijski Związek Rugby, Rugby Football League oraz Brytyjskie Stowarzyszenie Amatorskiej Ligi Rugby miały nadzieję na oddalenie spraw, argumentując, że prawnicy powodów wielokrotnie nie dostarczyli wymaganych dokumentów. Jednak zespół prawny powodów odpowiedział, że przekazał zdecydowaną większość dokumentów i podkreślił szersze znaczenie tego postępowania dla sportów kontaktowych w Wielkiej Brytanii.

Sędzia Cook w swoim pisemnym uzasadnieniu zauważył z nutą niechęci, że sprawy mogą być kontynuowane, pod warunkiem przedstawienia brakujących dokumentów, i łaskawie dodał, że „poszczególni powodowie są bez winy”. Przyznał, że zdecydował „z pewnym wahaniem” o dopuszczeniu spraw do rozprawy, ale wskazał na „wyjątkowe okoliczności” oraz „szczególny element znaczenia publicznego wykraczający poza indywidualne roszczenia”.

„To postępowanie może mieć ogromny wpływ na sposób, w jaki jeden z naszych narodowych sportów jest uprawiany na poziomie amatorskim i profesjonalnym” – napisał Cook, po czym uznał przeciwstawny interes publiczny w sprawnym prowadzeniu postępowań – co jest ukłonem w stronę faktu, że umiejętności papierkowe prawników są najwyraźniej równie ważne jak ich popisy na sali sądowej.

Prawie 800 byłych zawodników rugby union, w tym mistrzowie świata z 2003 roku Steve Thompson i Phil Vickery, pozywa World Rugby, RFU i WRU, a ponad 300 byłych zawodników rugby league również podejmuje kroki prawne. Zawodnicy twierdzą, że powtarzające się uderzenia powodujące wstrząśnienia mózgu i uderzenia podprogowe doprowadziły u nich do poważnych schorzeń neurologicznych, i oskarżają związki sportowe o naruszenie obowiązku opieki poprzez niezapewnienie im ochrony przed tymi zagrożeniami.

Związki sportowe z kolei kwestionują istnienie takiego obowiązku opieki w odniesieniu do długoterminowych zagrożeń neurologicznych, a World Rugby w swojej pisemnej obronie argumentuje, że urazy są „nieodłącznym ryzykiem” w rugby – co może brzmieć bardziej uspokajająco, gdyby nie narastające dowody przeciwne.