Donald Trump mógł znaleźć zabójczą broń do karania krajów według własnego uznania: nakładając cła na ich eksport do Stanów Zjednoczonych. I wykopał ją ze śmietnika historii – a konkretnie z ustawy taryfowej Smoota-Hawleya z 1930 roku, tej samej ustawy, która pomogła zdusić światowy handel i zapoczątkować Wielki Kryzys. Bo nic tak nie mówi „Uczyńmy Amerykę znów wielką” jak wskrzeszanie polityk, które uczyniły Amerykę Wielce Przygnębioną.

Prezydent poluje na nowe narzędzie od lutego, kiedy Sąd Najwyższy uchylił cła, które nałożył na praktycznie wszystkich partnerów handlowych Ameryki na mocy ustawy o międzynarodowych uprawnieniach nadzwyczajnych (IEEPA). Sąd uznał, że powoływanie się na stany nadzwyczajne – w tym „kryzys zdrowia publicznego” z powodu nielegalnych narkotyków, deficyty handlowe, które „doprowadziły do wyniszczenia” przemysłu, oraz uwięzienie byłego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro za planowanie zamachu stanu – jest, delikatnie mówiąc, naciągane. Eksperci od polityki bawili się w zgadywanki, jakie uzasadnienie prawne zastosuje następnym razem.

W zeszły piątek Trump nałożył cła na wszystkich na podstawie sekcji 301 ustawy handlowej z 1974 roku, argumentując, że partnerzy handlowi nieuczciwie konkurują z amerykańskimi firmami, importując towary wyprodukowane z użyciem pracy przymusowej. To rażąco bezpodstawne oskarżenie, które niezręcznie sąsiaduje z własnymi, usankcjonowanymi przez państwo nadużyciami pracy przymusowej w Ameryce. Ale sekcja 301 nie daje mu pełnej swobody; ma na celu odwet za konkretne „akty, polityki i praktyki”, które są „nierozsądne” i „obciążają lub ograniczają” amerykańskie firmy. Zarzut zbiorowy, że każdy kraj umożliwia pracę przymusową, raczej nie utrzyma się w sądzie.

Naprawdę groźny precedens pojawił się w poniedziałek, kiedy Trump nałożył 50% cło na import z Kanady. Pretekst: kanadyjska dyskryminacja amerykańskiego nabiału, alkoholu i samochodów – co, paradoksalnie, było odpowiedzią na pierwotne cła Trumpa. Spostrzegawczy obserwatorzy zauważają, że Trump grozi Kanadzie karą za dym z pożarów lasów, który napływa do USA. Może cła mają zmiękczyć Kanadę przed negocjacjami USMCA, albo przekonać Kanadyjczyków do zostania 51. stanem. Albo po prostu dlatego, że „cło” to ładne słowo.

Podstawą prawną jest sekcja 338 ustawy taryfowej Smoota-Hawleya z 1930 roku. Ten przepis jest niebezpieczny, ponieważ pozwala prezydentowi nakładać cła na dowolny kraj na podstawie mglistych argumentów – a konkretnie, jeśli ten kraj robi cokolwiek, co stawia USA „w niekorzystnej sytuacji w porównaniu z handlem jakiegokolwiek obcego kraju”. Gdy prezydent to stwierdzi, może ogłosić nowe cła rekompensujące to obciążenie. Do Trumpa sekcja 338 nigdy nie została użyta do nałożenia ceł; była narzędziem nacisku na rzecz klauzuli najwyższego uprzywilejowania. Trump nie przejmuje się takimi niuansami.

Partnerzy handlowi Ameryki byli zachwyceni w lutym, gdy większość 6-3, w tym dwóch nominowanych przez Trumpa, orzekła przeciwko użyciu IEEPA. Ale sąd wykazał niewiarygodną uległość, sprzeciwiając się tylko dlatego, że cła są podatkami, które należą do Kongresu. Władza wykonawcza uchodziła na sucho z naciąganymi argumentami już wcześniej: w 1975 roku Nixon zastosował ustawę o handlu z wrogiem z 1917 roku, aby nałożyć cło na japońską firmę produkującą zamki błyskawiczne – kraj, z którym nie byliśmy w stanie wojny. Prawnicy Trumpa powołali się na ten precedens.

Od lutego poplecznicy Trumpa przeczesują ustawy. Zastosował sekcję 122 ustawy z 1974 roku dla 10% cła, aby zapobiec kryzysom bilansu płatniczego – kryzysowi, który nie istnieje przy płynnych kursach walutowych. Jego własni prawnicy argumentowali, że sekcja 122 nie może zastąpić IEEPA. Miała limit 150 dni. Użył też sekcji 301 i sekcji 232 ustawy o rozszerzeniu handlu z 1962 roku dla stali, aluminium, drewna, półprzewodników i samochodów ze względów bezpieczeństwa narodowego.

Żadna z nich nie daje tak nieograniczonej władzy jak sekcja 338. Przy tak rozległym mandacie Trumpa może być trudno powstrzymać. Zobaczmy, co z tym zrobi – bo najwyraźniej jedyną rzeczą stojącą między światowym handlem a chaosem jest ustawa z lat 30., która już raz spowodowała Wielki Kryzys.