Ostrzeżenie: Ten artykuł zawiera dyskusję o samobójstwie
Rankiem po tym, jak Annika Waheed próbowała odebrać sobie życie, dostała okres. Rozpacz uniosła się jak mgła, co skłoniło ją do zapytania siostry: „Czy naprawdę to zrobiłam?”. 42-latka żyje z przedmiesiączkowym zaburzeniem dysforycznym (PMDD) od ponad ośmiu lat, spędzając dwa tygodnie każdego miesiąca nawiedzana przez myśli samobójcze, dopóki, jak hormonalny włącznik światła, menstruacja nie przywracała jej „zdolności widzenia i funkcjonowania”.
PMDD to zasadniczo zły bliźniak PMS – ten sam czas (faza lutealna, jeden do dwóch tygodni przed okresem), ale zamiast zmęczenia i wzdęć przynosi silny lęk, depresję i intensywny psychiczny dyskomfort. Międzynarodowe Stowarzyszenie Zaburzeń Przedmiesiączkowych (IAPMD) szacuje, że w Wielkiej Brytanii może być dotkniętych ponad milion kobiet, choć tylko ułamkowi postawiono diagnozę. „To tak, jakby Śmierć przychodziła po nas co miesiąc” – mówi Annika. „Czujesz to i nic nie możesz z tym zrobić”.
Stan ten wydaje się być silną negatywną reakcją na naturalne wahania hormonalne – głównie zmiany poziomu progesteronu i estrogenu – wywołującą uczucie rozpaczy, straty i braku kontroli. Choć nauka wciąż nie potrafi w pełni wyjaśnić, dlaczego niektóre kobiety na to cierpią, a inne nie, naukowcy z University of the West of Scotland opracowali przełomowe narzędzie do zapobiegania samobójstwom, które ma pomóc klinicystom w rozpoznawaniu objawów. Dr Lynsay Matthews, która kierowała badaniami, zauważa, że „mimo iż cykl menstruacyjny odgrywa tak ogromną rolę w zdrowiu kobiety, rzadko jest poruszany w gabinetach lekarskich”. Model jest już dostępny, a jego wdrożenie w całym NHS jest uzależnione od badań nad skutecznością.
Dr Helen Wall, lekarka rodzinna w Bolton specjalizująca się w zdrowiu kobiet, mówi, że lekarze „wciąż mają trudności z powiązaniem rzeczy z okresem kobiety”, a system opieki zdrowotnej z 10–15-minutowymi wizytami sprawia, że zebranie pełnego wywiadu jest prawie niemożliwe. Tymczasem kobiety biorą sprawy w swoje ręce: posty z hashtagiem #PMDD obejrzano ponad 230 milionów razy na TikToku. Katie Cook, zdiagnozowana w wieku 21 lat w 2025 roku po dekadzie zmagań, opisuje to jako bycie „Jekyllem i Hyde’em”. Zaczęła śledzić swoje objawy na studiach i w końcu dostała odpowiedzi, gdy lekarka zapytała, czy słyszała o PMDD – „wszystko zaczęło mieć sens”.
Leczenie obejmuje antydepresanty, pigułki antykoncepcyjne, wkładkę Mirena, chemiczną menopauzę, a nawet usunięcie jajników. Annika przyjmuje zastrzyki blokujące hormony, aby zatrzymać cykl, choć czuje, jak gniew i rozpacz wracają w ciągu kilku minut od ustąpienia działania leku. Leczenie uniemożliwiło też zajście w ciążę – „PMDD mi to odebrało” – mówi. Lily Rose Winter, 31 lat, rozważa chemiczną menopauzę po latach prób leczenia z niewielkim skutkiem. „Mówię sobie, że to w porządku, że nie czuję wdzięczności za to, że żyję, i że to minie” – mówi. „Muszę być cierpliwa”.
Rząd przyznaje, że kobiety z PMDD „były zbyt długo zawiedzione”, a rzecznik Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej obiecuje, że odnowiona Strategia Zdrowia Kobiet zapewni, że kobiety będą „wysłuchane i traktowane poważnie od pierwszej wizyty”. Annika mówi, że wcześniejsze rozpoznanie mogłoby uchronić ją przed „gazowaniem przez lekarzy” i mogłoby pozwolić jej „uchronić się przed samą sobą”. Jak ujmuje to: „Jeśli lekarze zrozumieją, to pacjenci zrozumieją”.