W wiadomości, która nie zaskoczy nikogo, kto spędził czas na iNaturalist, obywatele naukowcy po raz kolejny okazali się przydatni – tym razem pomagając badaczom dowiedzieć się, jak opieka rodzicielska wyewoluowała u kosarzy, tych pajęczaków o długich nogach, które wyglądają jak pająki, ale nimi nie są. Wyniki opublikowane w Zoological Journal of the Linnean Society pokazują, że zachowanie opiekuńcze u tych stworzeń pojawiało się, znikało i pojawiało ponownie wielokrotnie w ich historii ewolucyjnej, jak kiepski wątek serialu komediowego.
Łącząc prawie 30 lat badań terenowych z obserwacjami z iNaturalist, międzynarodowy zespół kierowany przez naukowca z Uniwersytetu w São Paulo ponad dwukrotnie zwiększył znane przykłady opieki rodzicielskiej u kosarzy. Rozszerzony zestaw danych pozwolił badaczom po raz pierwszy zrekonstruować, jak ewoluowała zarówno opieka matczyna, jak i ojcowska w nadrodzinie Gonyleptoidea. Bo skoro już badasz kosarze, to czemu nie celować wysoko.
Analiza wykazała, że opieka matczyna wyewoluowała tylko z gatunków, które nie wykazywały żadnej opieki rodzicielskiej, co jest zgodne ze wzorcami obserwowanymi u owadów. Opieka ojcowska natomiast przyjęła dwie różne ścieżki ewolucyjne: powstała albo bezpośrednio z gatunków bez opieki rodzicielskiej, albo z gatunków, w których samice już strzegły jaj. Naukowcy sugerują, że gdy opieka ojcowska wyewoluowała z matczynej, prawdopodobnie odzwierciedla to formę doboru płciowego zwaną „zwiększoną płodnością” – w skrócie, samice lubią facetów, którzy już zajmują się dziećmi.
Kosarze są idealne do badania ojcostwa, ponieważ choć stanowią tylko około 0,6% różnorodności stawonogów, odpowiadają za ponad połowę niezależnie wyewoluowanych przykładów opieki ojcowskiej znanych wśród stawonogów. Zgadza się: te długonogie dziwadła to leniwi ojcowie świata pajęczaków, z wyjątkiem sytuacji, gdy nimi nie są.
Od 1936 do 2025 roku opublikowane badania udokumentowały opiekę rodzicielską tylko u 80 gatunków kosarzy. Korzystając z iNaturalist, badacze ponad dwukrotnie zwiększyli tę liczbę, w tym 62 nowe rekordy wniesione wyłącznie za pośrednictwem platformy. Samo przeszukanie iNaturalist zajęło tylko dwa dni. Porównaj to z dziesięcioleciami wizyt w muzeach i pracą terenową, które byłyby potrzebne w innym przypadku, i zaczynasz rozumieć, dlaczego naukowcy tak chętnie korzystają z crowdsourcingu.
Według głównego badacza Machado, największą siłą iNaturalist jest nie tylko liczba obserwacji, ale ich dostępność. „Nigdy nie byłbym w stanie tego zrobić, odwiedzając muzea na całym świecie. Byłoby to bardzo drogie i czasochłonne, ale tutaj przeprowadziliśmy wyszukiwanie w ciągu zaledwie tygodnia”. Dzięki obniżeniu kosztów platformy nauki obywatelskiej czynią zakrojone na szeroką skalę badania biologiczne bardziej dostępnymi, zwłaszcza dla naukowców z Globalnego Południa.
Mimo entuzjazmu badacze ostrzegają, że eksperci taksonomowie są nadal niezbędni. Prawidłowe identyfikowanie gatunków, określanie płci opiekujących się osobników i odróżnianie prawdziwej opieki rodzicielskiej od pilnowania partnera wymagają specjalistycznej wiedzy. Jak ujął to Machado: „Nie możemy chronić gatunku, który nie ma nazwy. A nazwy nadają taksonomowie. Więc to bardzo ważne”. Innymi słowy: nie rzucajcie pracy, nazywacze robali.
Badanie ma ograniczenia, w tym błąd próbkowania – zwierzęta aktywnie strzegące jaj są znacznie łatwiejsze do zauważenia niż te, które tego nie robią. Autorzy argumentują jednak, że takie badania pomagają wypełnić poważne luki w zrozumieniu, które gatunki wykazują opiekę rodzicielską. Ponieważ ponad połowa analizowanych rekordów była nowo udokumentowana, Machado uważa, że nauka obywatelska będzie nadal odgrywać dużą rolę w badaniach nad zachowaniami rodzicielskimi w wielu grupach zwierząt. Więc następnym razem, gdy zrobisz zdjęcie kosarzowi stojącemu nad jajami, pamiętaj: nie tylko prokrastynujesz – uprawiasz naukę.