Poznajcie Bondu, wypchanego dinozaura, który mówi w 27 językach, pomaga w odrabianiu lekcji, opowiada bajki na dobranoc i cierpliwie znosi tego rodzaju bezsensowne pytania, które skłoniłyby każdego ludzkiego rodzica do udawania własnej śmierci. Za 300 dolarów dostajecie czatbota AI owiniętego w pluszową tkaninę i reklamowanego jako towarzysz zabaw, powiernik, nauczyciel i quasi-opiekun. Reklamy podkreślają jego funkcje bezpieczeństwa – rodzice mogą przeglądać rozmowy przez aplikację – oraz zdolność dostosowywania się do nastroju, zainteresowań i wieku dziecka. Wielokrotnie też podkreślają, że produkt jest „bez ekranu”.
To dość dziwny i pełen technicznych kruczków argument w przypadku przedmiotu zawierającego moc obliczeniową, która dwie dekady temu byłaby science fiction – coś jak reklamowanie granatu jako „bezpociskowego”. Ale Bondu zna swoją publiczność. W jednym z testimoniali 4-latka gaworzy o małych zwierzętach ze swoim Bondu, któremu nadała imię Rosie. Mama uśmiecha się do kamery: „Camryn naprawdę uwielbia opowiadać swojemu Bondu o swoim dniu. A ja uwielbiam to, że to coś, z czym może wchodzić w interakcję, a co nie jest ekranem”.
Czas przed ekranem to problem – mówi o tym Amerykańska Akademia Pediatrii, mówią nauczyciele wczesnoszkolni i mówią teściowie w dobrej wierze. Niestety, czas przed ekranem jest też super, bo to jedyny sposób, aby zająć dziecko, gdy myjecie naczynia, leżycie, idziecie do pracy lub robicie cokolwiek innego, co jest konieczne lub przyjemne w życiu. Jedyną rzeczą, która wydaje się bardziej dotkliwie gorsza niż wsadzenie dziecka przed telewizor, jest desperacja, która do tego zmusza. A potem poczucie winy.
Według badania z 2023 roku przeprowadzonego przez Lurie Children's Hospital w Chicago, około połowa ankietowanych rodziców codziennie daje dzieciom ekrany, często z powodu kosztów opieki nad dzieckiem. Jeszcze więcej – 62 procent – czuło się z tego powodu winnych. Na forach rodzicielskich przyznawanie się do puszczania dzieciom Ulicy Sezamkowej odbywa się stłumionym tonem, który mógłby sugerować, że podają dzieciom czarną heroinę na śniadanie. Niektórzy opracowują wyrafinowane strategie unikania: pomijanie spotkań rodzinnych z dziadkami uzależnionymi od ekranów, wybieranie szkół zakazujących urządzeń. Na Facebookowej grupie „Screen Free Parenting Community” (ponad 250 000 członków) nastrój waha się między radykalnym aktywizmem a grupą wsparcia. W zeszłym miesiącu moderator opublikował przerażające wideo maluchów krzyczących po odebraniu im tabletów. Kilka postów niżej matka, która miała urodzić trzecie dziecko w ciągu czterech lat, błagała o pomoc – lub wybaczenie – za to, że pozwala maluchowi oglądać telewizję, gdy opiekuje się noworodkiem. „Czuję się totalną porażką” – napisała. „Boję się konsekwencji, jakie to będzie miało w dłuższej perspektywie dla mojego syna”.
Handel oczywiście uwielbia niepokój. Oto nowa klasa „anty-ekranowych” urządzeń elektronicznych, które obiecują zabawiać dziecko bez niszczenia mu mózgu. Do Bondu dołącza miś opowiadający bajki generowane przez AI, niebieskie coś z wyłupiastymi oczami z „interaktywnymi funkcjami AI”, kosmita pocieszający dzieci po koszmarach oraz pluszowy statek kosmiczny, którego czatbota udźwiękowiła Grimes, samozwańcza zapracowana mama. Niższe technologicznie opcje to Yoto Player i Toniebox (urządzenia audio do muzyki i opowieści), Tin Can (z Wi-Fi telefon w stylu lat 90. z miesięczną listą oczekujących), podświetlany „tablet bez ekranu”, robot uczący STEAM oraz sudoku z AI obiecujące „brak walk o czas przed ekranem”. Wielcy producenci zabawek też wchodzą do gry: OpenAI ogłosiło niedawno „strategiczną współpracę” z Mattelem; Lego wprowadziło „inteligentne” klocki z głośnikami, mikrochipami i diodami LED.
Pitch sprzedażowy jest podobny we wszystkich przypadkach: te zabawki eliminują najbardziej obraźliwe aspekty rozrywki opartej na telefonach i tabletach – śpiewne audio, dziwaczne twarze kreskówek, niejasny algorytm, nieskończone przewijanie. Są wycenione, by sugerować osiągalną jakość, i agresywnie reklamowane na Instagramie. (Gdy tylko zacząłem badać tę historię, zostałem zasypany reklamami tych zabawek, tuż między tymi na)