Cztery lata po tym, jak pożar Calf Canyon/Hermits Peak spalił 341 471 akrów w północnym Nowym Meksyku – czyniąc go najbardziej niszczycielskim pożarem w historii stanu – wypalone pogorzelisko pozostaje ponurym krajobrazem bezlistnych, jałowych, zwęglonych drzew. To tylko jeden z wielu takich krajobrazów: Departament Energii, Minerałów i Zasobów Naturalnych Nowego Meksyku (EMNRD) informuje, że pożary dzikich terenów spaliły ponad 5,45 miliona akrów w całym stanie w ciągu ostatnich 20 lat.

Nowy Meksyk próbuje zalesić te tereny, ale ogromna liczba potrzebnych sadzonek i brutalne warunki na pogorzeliskach – w tym temperatury gruntu sięgające 150 stopni – sprawiają, że jest to ciężka przeprawa. Wkracza Nowomeksykańskie Centrum Zalesiania, które rozpoczęło budowę 27 kwietnia w hrabstwie Mora i ma docelowo produkować 5 milionów sadzonek rocznie, w tym sosny ponderosa i jodły kalifornijskiej. Ale te maleńkie drzewka nie mają szans, jeśli nie zostaną zahartowane przeciwko słońcu i coraz bardziej suchym warunkom spowodowanym zmianami klimatu.

Dlatego naukowcy z EMNRD, New Mexico Highlands University, New Mexico State University i University of New Mexico współpracują nad tak zwanym „łańcuchem zalesiania” – międzyagencyjnym podejściem, które obejmuje każdy krok od nasiona do drzewa, dążąc do stworzenia bardziej odpornych na klimat sadzonek. „Zintegrowany model łańcucha zalesiania jest jedną z rzeczy, które odróżniają wysiłki Nowego Meksyku od innych stanów” – powiedziała Jenn Auchter, dyrektor Nowomeksykańskiego Centrum Zalesiania.

Wcześniej Nowy Meksyk kupował sadzonki od firmy z Idaho, ale dalekie podróże okazały się kolejnym stresorem obniżającym wskaźniki przeżywalności. „Więc tak, sadzimy, ale czy faktycznie zalesiamy?” – zapytała Auchter. Teraz stan produkuje własne sadzonki – około 300 000 rocznie – w Centrum Badawczym Leśnictwa Johna T. Harringtona na New Mexico State University w Mora. Nowe centrum zalesiania, na tym samym kampusie, ma produkować 1 milion sadzonek do zalesiania do jesieni 2028 roku, a następnie 5 milionów rocznie.

Zanim sadzonka stanie się sadzonką, potrzebne są nasiona. Naukowcy z New Mexico Highlands University każdej wiosny wyruszają na poszukiwanie dojrzałych szyszek sosnowych w lasach całego stanu, szukając tego, co nazywają „najlepszymi drzewami na najgorszym stanowisku” – nasion z drzew, które już przetrwały suszę, pożar lub ekstremalne temperatury. Wykonawcy zbierają szyszki, które są suszone i oddzielane w sklepie nasiennym. W 2024 roku zebrali 12 milionów nasion. Następnie przeprowadza się testy kiełkowania, a próbki trafiają do Krajowego Laboratorium Nasion Służby Leśnej USA w celu certyfikacji tożsamości genetycznej i jakości. Ostatecznie nasiona z wiosennych zbiorów trafiają do Centrum Harringtona.

To tam Andrei Toca, naukowiec badawczy w centrum, hartuje sadzonki na ekstremalne warunki, z którymi się zmierzą – szczególnie suszę i upał. Temperatury gruntu na pogorzeliskach mogą sięgać 150 stopni – zauważył Toca. Sadzonki nie tylko są rażone słońcem z powodu braku cienia, ale ciemna, zwęglona powierzchnia pochłania więcej promieniowania słonecznego niż jaśniejszy lub porośnięty roślinnością teren. Tymczasem około 94 procent stanu doświadczało suszy na dzień 12 maja, a suchsze zimy pozbawiają sadzonki izolującego śniegu.

Toca i jego zespół wystawiają sadzonki na kontrolowaną suszę, co pobudza je do wykształcania większych systemów korzeniowych i produkcji mniejszej liczby igieł – zmniejszając utratę wody. Strategicznie ogrzewają także szkółkę. „Generalnie szkółki hodują sadzonki w optymalnych warunkach, gdzie rosną jak w ogrodzie – bardzo ładne, bujne, zielone i duże” – powiedział Toca. „Cóż, to niekoniecznie jest idealne na pogorzeliska. Staramy się wprowadzić te sadzonki w te same czynniki stresowe, z którymi zetkną się później”.

Kolejna część łańcucha koncentruje się na tym, gdzie sadzić sadzonki, gdy będą gotowe. Matt Hurteau, profesor na University of New Mexico i dyrektor Centrum Odpornych na Pożary Ekosystemów i Społeczeństwa,