Rekordowo wysokie globalne temperatury, jak się okazuje, mają wspólników, którzy dotąd umykali regulacyjnym radarom. W przeciwieństwie do przykuwającego uwagę dwutlenku węgla, te emisje nie ogrzewają planety bezpośrednio. Zamiast tego są atmosferycznymi wichrzycielami, którzy wywołują reakcje tworzące więcej gazów cieplarnianych lub sprawiają, że istniejące utrzymują się dłużej – jak nieproszeni goście, którzy zapraszają kolejnych.

Artykuł opublikowany w czwartek w czasopiśmie „Science” ujawnia, że 15 procent globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka pochodzi z tych pośrednich interakcji. Żaden z tych zanieczyszczeń nie znajduje się na liście międzynarodowego traktatu klimatycznego, która stanowi podstawę zobowiązań krajów do redukcji. Autorzy, w tym Ilissa Ocko – była doradczyni klimatyczna Departamentu Stanu USA, obecnie w Spark Climate Solutions – twierdzą, że nadszedł czas, by to zmienić.

Głównymi graczami są tlenek węgla i niemetanowe lotne związki organiczne, które razem odpowiadają za większość tych 15 procent. Dochodzi do tego także sadza, powszechnie znana jako czarny węgiel. Te czynniki pominięto w Protokole z Kioto z 1997 roku, ponieważ wówczas brakowało szczegółów do sformułowania zobowiązań politycznych. Teraz autorzy – współpracujący z grupami takimi jak Environmental Defense Fund i były zastępca specjalnego wysłannika USA ds. klimatu – uważają, że danych jest wystarczająco dużo, by działać, syntetyzując informacje z Szóstego Raportu Oceniającego Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu z 2021 roku.

Jednak włączenie tych zanieczyszczeń do polityki będzie trudną walką. Vaishali Naik, naukowczyni z National Oceanic and Atmospheric Administration i autorka IPCC, zauważa, że choć argumenty za ich uwzględnieniem pojawiały się już od końca lat 90., „nadal istnieją uporczywe wyzwania naukowe i polityczne”. Michael Gerrard z Sabin Center for Climate Change Law na Uniwersytecie Columbia dodaje, że klimat polityczny w wielu krajach nie jest dokładnie dojrzały do ostrzejszych przepisów, biorąc pod uwagę trudności w osiągnięciu obecnych celów redukcji emisji.

Mimo to, zdaniem Gerrarda, ustalenia artykułu „uwypuklają ważny brakujący element w obrazie regulacji klimatycznych”. Łączny wpływ tych pośrednich zanieczyszczeń przewyższa wszystkie z wyjątkiem dwóch z siedmiu gazów cieplarnianych z listy Kioto. Dobra strona? W przeciwieństwie do dwutlenku węgla, który utrzymuje się przez stulecia, ich wkład jest krótkotrwały. Redukcja ich może spowolnić globalne ocieplenie w krótkim okresie – kluczowa korzyść, biorąc pod uwagę, że „już widzimy szkody”, mówi Ocko.

Jak na ironię, te zanieczyszczenia są już regulowane jako szkodliwe dla zdrowia w wielu krajach, w tym w USA – tlenek węgla przyczynia się na przykład do smogu. Ocko jest optymistką, że działania polityczne wobec nich mogą zarówno spowolnić ocieplenie, jak i poprawić jakość powietrza. „Cieszę się, widząc, dokąd to wszystko zmierza” – mówi – „i mam nadzieję, że odkryjemy nowe możliwości łagodzenia zmian”.