Pijąc piwo Tsingtao, jedząc congee, chodząc z rękami założonymi z tyłu: dla wielu młodych ludzi w krajach zachodnich „Chinamaxxing” stał się prawdziwym hitem. Niektórzy twórcy treści poszli nawet dalej niż żarty o byciu „w bardzo chińskim okresie mojego życia” i podążyli za tą pasją do Państwa Środka: nagrywając tik toki w wielopoziomowej metropolii Chongqing, kąpiąc się w całodobowych spa w Chengdu czy robiąc salta na Wielkim Murze Chińskim.
Ten bezczelny, w większości ironiczny trend jest dla niektórych niepokojący, ale chińsko-australijski artysta Badiucao i chińsko-amerykańska dziennikarka Melissa Chan nie chcą pouczać tak zwanych „Chinamaxxerów”.
„Młodsze pokolenie czuje, że nie ma żadnej sensownej metody na zmianę społeczeństwa. Czują się pokonani, gdy widzą, co dzieje się w Gazie – były protesty, ale rząd nie przejmuje się i współpracuje z okrucieństwami wojennymi. Są też akta Epsteina w Ameryce, które pokazują, jak skorumpowana jest elita” – mówi Badiucao, który wraz z Chan przebywa w Sydney, aby promować swoją nową książkę „You Must Take Part in Revolution”.
„Kiedy chcesz zobaczyć zmianę, jest trudna droga, która polega na byciu innowacyjnym i znalezieniu rozwiązania. I jest leniwa droga, która polega na znalezieniu taniej alternatywy i fantazjowaniu o dalekim, orientalnym, komunistycznym kraju, który może być twoją przyszłością” – dodaje.
Chan i Badiucao oboje zapłacili cenę za krytykowanie jednopartyjnego systemu Chin. Chińscy urzędnicy odmówili przedłużenia akredytacji prasowej Chan, zanim wydalili byłą dziennikarkę Al Jazeery z Chin w 2012 roku; a wcześniej anonimowy rysownik polityczny Badiucao został zmuszony do ujawnienia swojej tożsamości w 2019 roku po tym, jak została ona naruszona, a władze zagroziły jego rodzinie w Chinach.
„You Must Take Part in Revolution”, debiutancka powieść graficzna tej pary, przedstawia dystopijną przyszłość, w której w 2035 roku Chiny są w stanie wojny ze Stanami Zjednoczonymi.
Powieść graficzna przedstawia różnorodne postacie z chińskojęzycznej diaspory, w tym z Hongkongu, Tajwanu, USA i Tybetu, gdy decydują, jakie wybory są gotowi podjąć pod autorytarnym uciskiem.
„Celowo pokazaliśmy całą gamę azjatyckich tożsamości, na które wpłynęła wielka potęga” – mówi Chan. „Otwiera to możliwość, aby młodzi ludzie lepiej zrozumieli, że to nie jest tylko »chiński okres w moim życiu«, że dzieje się tu znacznie więcej… mam nadzieję, że skłoni to kilka osób do myślenia o ruchach oporu, zarówno obecnych, jak i przeszłych”.
„Nie chcemy tylko pouczać” – dodaje Badiucao. „Naprawdę chcemy, aby czytelnicy wcielili się w tych bohaterów, jakby byli prawdziwymi ludźmi z prawdziwym życiem”.
Chan mieszka obecnie w Berlinie i pisała dla „The Atlantic”, „Washington Post”, „Time” i innych, podczas gdy Badiucao, który mieszka w Melbourne, wystawiał swoje prace na całym świecie. Nad powieścią graficzną zaczęli pracować pięć lat temu, po pierwszym spotkaniu w Niemczech pod koniec drugiej dekady XXI wieku.
„You Must Take Part in Revolution” zaczyna się od prawdziwych protestów w Hongkongu w 2019 roku, kiedy prawie dwa miliony ludzi wyszło na ulice, aby potępić kontrowersyjne prawo, które pozwalałoby na ekstradycję podejrzanych do Chin kontynentalnych. Prawo to było postrzegane jako oznaka rosnących wpływów kontynentu w Hongkongu.
Chociaż powieść graficzna jest geograficznie osadzona w Azji rządzonej przez autorytarne Chiny, przedstawia również USA jako protofaszystowskie państwo, opierając się poglądowi, że krytykowanie jednego musi oznaczać przedstawianie drugiego w pozytywnym świetle.
„Ta książka skupia się na Chinach, ale autorytaryzm wszędzie jest zły” – mówi Chan. „Nie chcemy, aby ktokolwiek angażował się w whataboutyzm i nie sądzę, że potrzebna jest równowaga – jeśli coś jest do dupy, to jest do dupy w każdym kraju”.
W przeciwieństwie do innych powieści graficznych, takich jak „Maus” Arta Spiegelmana, książka Badiucao i Chan czerpie inspirację z japońskiej mangi. „Istnieją wielkie dzieła, takie jak »Atak Tytanów«, które niekoniecznie dotyczą konkretnej historii czy treści politycznych, ale mają tak wiele metafor” – mówi Badiucao.