Rynek nieruchomości w San Francisco nigdy nie był okazją, ale obecny segment luksusowy testuje granice tego, co nawet to słynące z drogich cen miasto uważało za możliwe. Weźmy dom o powierzchni 5700 stóp kwadratowych z sześcioma sypialniami w Cow Hollow, jednej z najbardziej pożądanych dzielnic San Francisco. Został wystawiony dwa tygodnie temu za 7,95 miliona dolarów – więc tanio nie było. Właśnie sprzedał się za 15 milionów. Sprzedający, którzy kupili nieruchomość za 7,8 miliona latem 2020 roku, gdy pandemia wypychała mieszkańców z miast, prawie podwoili swoje pieniądze w niecałe pięć lat. Agent nieruchomości Rohin Dhar z San Francisco ogłosił sprzedaż na X, gdzie wywołała reakcje, jakich można się spodziewać po ludziach, którzy myśleli, że widzieli już wszystko, co ten rynek ma do zaoferowania.
Jest też dom o powierzchni 4100 stóp kwadratowych w Presidio Heights, jednej z najbardziej ekskluzywnych enklaw miasta, wystawiony pod koniec kwietnia za 4,4 miliona dolarów, który sprzedał się tydzień później za 8,2 miliona – prawie dwukrotność ceny wywoławczej. Venture capitalistka Nichole Wischoff, która oglądała nieruchomość przed sprzedażą, nie była pod wrażeniem tego, co można za te pieniądze dostać. „Przeciętny dom, dobra lokalizacja” – napisała na X, zauważając, że widok z patio to sąsiedni dom, który wyglądał na spalony. „Ktoś właśnie kupił to za 8,2 miliona. Jeśli lubisz patrzeć, jak pieniądze płoną, przyjedź obejrzeć nieruchomości w SF”.
To nie tylko segment ultra-luksusowy przeżywa wzmożoną aktywność. Dom o powierzchni 2300 stóp kwadratowych w Bernal Heights sprzedał się w tym tygodniu za 4 miliony – milion ponad cenę wywoławczą – zaledwie dwa lata po tym, jak ci sami właściciele bezskutecznie próbowali sprzedać go za 2,95 miliona. Ta sprzedaż reprezentuje inną, ale równie wymowną historię: szaleństwo nie ogranicza się do rzadkiego segmentu domów za osiem cyfr. W szerokim przekroju rynku kupujący licytują agresywnie, a domy regularnie sprzedają się za 500 000 do miliona dolarów powyżej ceny wywoławczej.
Liczby potwierdzają anegdoty. Nowe dane Redfinu pokazują, że sprzedaż luksusowych domów w San Francisco wzrosła o 22% rok do roku w marcu, a domy trafiały pod umowę w medianie zaledwie 12 dni – w porównaniu z 28 dniami rok wcześniej. Prawie dwie trzecie luksusowych nieruchomości trafiło pod umowę w ciągu dwóch tygodni. Dla porównania, sprzedaż nieluksusowa wzrosła o mniej niż 4%, a ceny pozostały zasadniczo płaskie. Segment luksusowy działa w zupełnie innym wszechświecie.
Niewidzialna siła stojąca za tym wszystkim nie jest tajemnicą dla nikogo, kto zwraca uwagę na technologiczną gospodarkę miasta. San Francisco jest domem dla niektórych z najcenniejszych prywatnych firm na świecie, a ich pracownicy po cichu gromadzą – i coraz częściej realizują – fortuny. OpenAI i Anthropic, dwie z najcenniejszych firm AI, jakie kiedykolwiek powstały, pozwoliły pracownikom sprzedać części swoich udziałów na rynku wtórnym w ostatnich latach, wprowadzając poważne pieniądze w ręce ludzi, którzy w wielu przypadkach już tu mieszkają i chcą się poprawić. Ta płynność trafia bezpośrednio na rynek nieruchomości, a rynek reaguje odpowiednio.
Naprawdę zdumiewająca część może być jeszcze przed nami. SpaceX, OpenAI, Anthropic i kilka innych technologicznych gigantów jeszcze nie wyszło na giełdę. Kiedy to zrobią – a powszechna mądrość głosi, że niektóre z nich zrobią to prędzej niż później – uwolnione bogactwo może sprawić, że obecny moment będzie wyglądał skromnie. Tysiące pracowników posiadających udziały w firmach wycenianych na setki miliardów dolarów stanie się jeszcze bardziej płynnych niemal z dnia na dzień. Co to oznacza dla rynku nieruchomości, który już teraz notuje sprzedaż za 15 milionów w ciągu tygodnia od wystawienia, jest, szczerze mówiąc, trudne do pojęcia. San Francisco od dziesięcioleci jest obiektem żartów na temat dostępności mieszkań. Będzie co najmniej dziwne, jeśli wkrótce 15 milionów będzie wyglądać jak cena otwarcia.