Sześcioro naukowców i sześciu członków załogi dobrowolnie udaje się do jednego z najbardziej niegościnnych miejsc na Ziemi, by zamieszkać w pływającym laboratorium zamarzniętym w arktycznym lodzie. Bo nic tak nie mówi „fajne wakacje” jak temperatury sięgające -50°C i miesiące całkowitej ciemności.

W przyszłym miesiącu zespół uda się do Kirkenes, odległego norweskiego miasteczka w pobliżu granicy z Rosją, by wejść na pokład zbudowanej przez Francuzów stacji polarnej Tara – 26-metrowej długości i 16-metrowej szerokości jednostki zaprojektowanej tak, by została uwięziona w lodzie i przez osiem miesięcy dryfowała powoli nad Biegunem Północnym w kierunku Grenlandii. Ich misja: zebrać dane na temat załamania klimatu i zanieczyszczeń w kruchych, w dużej mierze nieznanych ekosystemach centralnego Oceanu Arktycznego. Jak ujmuje to Romain Troublé, mikrobiolog, który został żeglarzem i dyrektorem wykonawczym Fundacji Oceanu Tara: „Tracimy gatunki, zanim zdążymy je odkryć. W ciągu najbliższych 20 lat wszystko się zmieni”.

Troublé, który właśnie zdobył prestiżowy Medal Shackletona za swoją pracę nad stacją polarną, kontynuuje rodzinną tradycję – jego ciotką jest projektantka mody Agnès Troublé (lepiej znana jako agnès b.), która współprojektowała stację wraz z Étiennem Bourgoisem. Troublé zebrał 26 milionów euro (22 miliony funtów) i zorganizował misję, w której biorą udział naukowcy z 15 krajów. Zespół będzie tak odizolowany, że akcja ratunkowa mogłaby zająć tydzień.

Ta wyprawa to pierwszy etap planowanej 10-etapowej, 20-letniej ciągłej misji mającej na celu wymuszenie zmian politycznych chroniących Arktykę, która ociepla się trzy do czterech razy szybciej niż reszta planety. Lód morski topnieje szybko, wystawiając region na żeglugę, rybołówstwo, górnictwo i zanieczyszczenia. Dr Nina Schuback, oceanograf biologiczny ze Szwajcarskiego Instytutu Polarnego, będzie pobierać próbki drobnoustrojów przez „basen księżycowy” stacji – centralny otwór dla nurków, podwodnych dronów i zdalnie sterowanych pojazdów. Przyznaje, że jest „podekscytowana i przestraszona” polarną zimą: „Moim największym strachem jest ciemność. Człowiek się męczy”. Ale dodaje: „Jak często masz okazję zrobić coś takiego? Czuję się bardzo uprzywilejowana”.

Poprzednie wyprawy Tary obejmują transpolarny dryf w 2006 roku – dopiero drugi od czasu podróży Fridtjofa Nansena w latach 1893-96 na statku Fram – oraz wyprawę szkunerem, którą Nature porównało do HMS Beagle Karola Darwina. Proces selekcji Schuback był rygorystyczny; jeden z naukowców porównał go do oceny na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Ale hej, przynajmniej ISS ma światło słoneczne.