Głęboko pod Charing Cross, w nieużywanym końcowym odcinku linii Jubilee, który nie widział pociągu od lat 90., tajny bunkier NATO gościł w tym tygodniu ćwiczenia wojenne. Dziesiątki brytyjskich żołnierzy symuluje obronę Estonii przed rosyjską inwazją w 2030 roku, podczas gdy nad ich głowami hałasują niczego nieświadomi pasażerowie i turyści. Scenariusz, osadzony sześć lat w przyszłości, wybrano, ponieważ według analityków wojskowych wtedy zremilitaryzowana Rosja może być gotowa do drugiej rundy w Europie, zakładając, że wojna na Ukrainie najpierw się skończy.
Gen. por. Mike Elviss, dowódca Sił Szybkiego Reagowania NATO, wyjaśnił podczas wideobriefingu, że ćwiczenia mają pokazać Moskwie, iż NATO jest operacyjnie gotowe bronić swoich bałtyckich członków – niezależnie od przechwałek Donalda Trumpa. Ale prawdziwa publiczność znajduje się milę dalej w Westminster, gdzie Ministerstwo Obrony toczy bój o fundusze z Ministerstwem Finansów. Przebudowa armii brytyjskiej będzie kosztować miliardy, szczególnie na drony. Wojsku brakuje obecnie 80-90% dronów potrzebnych do rozpoznania, obrony powietrznej i ataku. Gdyby jutro wybuchła pełnoskalowa wojna, Wielka Brytania wyczerpałaby zapasy dronów w niecały tydzień, wystrzeliwując tylko kilkaset dziennie. Naprawa tego wymaga 50 milionów funtów rocznie na proste drony jednorazowego użytku (takie, które rozsławiła Ukraina) i 500 milionów funtów rocznie na bardziej zaawansowane modele, jak uzbrojone pojazdy bezzałogowe.
Ćwiczenia, nazwane Arrcade Strike, mają pokazać strategiczne siły rezerwowe, które mogłyby istnieć do 2030 roku. Podziemna hala, wypełniona krzesłami, komputerami i ekranami wylewającymi się na peron, może pomieścić 500 osób i przesyłać 10 terabajtów danych dziennie – co odpowiada trzem miesiącom Netflixa. Dziennikarze zostali poczęstowani goglami wirtualnej rzeczywistości od Anduril (w które inwestuje wiceprezydent USA JD Vance), wyświetlającymi lukrowany plan bitwy 3D, gdzie pierwsze fale dronów giną, ale rosyjskie pozycje są szybko eliminowane. Operacja jest jednoznaczna: NATO użyłoby tysięcy dronów do poprowadzenia kontrataku, ujawniając i niszcząc wrogą obronę powietrzną, pozycje i dowództwa aż po Petersburg. Subtelność nie jest celem; jak zauważył Elviss, przeciwnik patrzy.
Ćwiczenia wizualizują także Projekt Asgard, cyfrowy system komunikacji wykorzystujący AI (konkretnie Hivemind od Shield AI) do łączenia dowolnego węzła obserwacyjnego z dowolną bronią, przyspieszając podejmowanie decyzji z 72 godzin do dwóch. Identyfikowany jest wirtualny cel, a nowa jednostka uderzeniowa może razić cele oddalone o 90 mil za pomocą artylerii M270 – co oznacza, że mogłaby bombardować Leicester, gdyby wyrzutnia rakiet stała w Charing Cross. Trzy opcje bombardowania pojawiają się w rozwijanym menu, wybrane z pomocą AI, a czerwony migający przycisk ognia czeka. Szef wojskowy NATO, gen. Alexus Grynkewich, Amerykanin, oklaskiwał brytyjskie wysiłki na rzecz przekształcenia się w centrum dowodzenia napędzane AI. Czy AI popełniło jakieś błędy podczas ćwiczeń, pozostaje tajemnicą, ale to demonstracja, a nie prawdziwa wojna.
To jest wojna w 2026 i 2030 roku: szybka, zaawansowana technologicznie śmierć zadawana z bezpiecznego podziemia. Tymczasem w Ministerstwie Obrony pojawiają się sugestie, że w przyszłym miesiącu znajdzie się kilka miliardów więcej na zwiększenie budżetu obronnego i zamknięcie luki finansowej w wysokości 18 miliardów funtów – zaczynając opłacać armię brytyjską bliskiej przyszłości.