Przez dziesięciolecia ludzie byli niekwestionowanymi mistrzami zmiany krajobrazu USA – budowali miasta, rozszerzali farmy i wycinali lasy z entuzjazmem małego dziecka z kredką. Jednak nowe badanie finansowane przez NASA, opublikowane w *Nature Geoscience*, sugeruje, że natura wreszcie się odgryza i wygrywa.
Naukowcy pod kierownictwem byłego członka zespołu naukowego Landsat, Zhe Zhu, przeanalizowali prawie 35 lat danych z satelitów NASA/USGS Landsat, aby sprawdzić, co kształtuje kontynentalne Stany Zjednoczone. Odkryli, że „zaburzenia kierowane przez człowieka”, takie jak wycinka lasów, rolnictwo i budownictwo, maleją, podczas gdy „dzikie zaburzenia”, takie jak pożary i huragany – katastrofy, na które działalność człowieka może wpływać, ale które zdecydowanie nie są pod naszą kontrolą – rosną pod względem częstotliwości i intensywności.
Robert Emberson, zastępca kierownika programu NASA ds. katastrof (który nie brał udziału w badaniu, bo najwyraźniej jeden program ds. katastrof wystarczy), powiedział, że zrozumienie tych sił jest kluczowe dla planowania. „Jeśli wiesz, co je powoduje, możesz zacząć planować w obliczu katastrof” – powiedział, dodając, że każde zrozumienie czynników przyczynowych wpływa na strategię adaptacji. Innymi słowy, wiedza, że nadchodzi pożar, jest lepsza niż stanie z ogrodowym wężem.
Między 1988 a 2022 rokiem 18 procent powierzchni lądowej kontynentalnych Stanów Zjednoczonych zostało zakłócone co najmniej raz. Uwzględniając powtarzające się zakłócenia, łączny obszar wzrasta do prawie 700 000 mil kwadratowych – mniej więcej jednej trzeciej kontynentalnych USA. Ludzie odpowiadali za ponad połowę tych zmian, oczyszczając lub zagospodarowując ponad 446 000 mil kwadratowych, obszar większy niż Teksas i Kalifornia razem wzięte. (Tak, wybrukowaliśmy raj i postawiliśmy parking, ale okazuje się, że natura teraz podpala ten parking.)
Tymczasem dzikie zaburzenia przekształciły ponad 165 000 mil kwadratowych. Trendy poruszają się w przeciwnych kierunkach: zaburzenia spowodowane przez człowieka zmniejszały się o prawie 232 mile kwadratowe (600 km²) rocznie, dzięki zmianom polityki, postępowi technologicznemu i kryzysowi finansowemu z 2008 roku, który zahamował budownictwo. Dzikie zaburzenia wzrosły o ponad 77 mil kwadratowych (200 km²) rocznie, napędzane przez ogień, suszę i wiatr – prawdopodobnie podsycane przez ocieplenie klimatu i inne czynniki środowiskowe.
„To badanie mówi mi, że to, co robiliśmy, nie działa” – powiedział emerytowany naukowiec NASA i współautor Ramakrisna Nemani, być może nie doceniając sytuacji jak człowiek, który właśnie odkrył, że jego dom płonie i mówi: „Hmm, to wydaje się nieoptymalne”.
Badanie wykorzystało nowy algorytm uczenia maszynowego wytrenowany na 40 latach danych o zmianach pokrycia terenu, ręcznie sprawdzonych w 50 000 lokalizacji. Po dziesięciu latach pracy algorytm osiąga ponad 75 procent dokładności dla większości typów zaburzeń – co w świecie AI jest praktycznie uczniem z samymi piątkami.
Wniosek? „USA wchodzą w nową erę zaburzeń” – napisali autorzy. „Wyzwaniem jest teraz przekształcenie naszego stosunku do zaburzeń z kontroli we współistnienie”. Innymi słowy, nie możemy po prostu kazać pożarom się uspokoić. Być może będziemy musieli, no wiecie, faktycznie coś zrobić.