W miarę jak wojna w Iranie przeciąga się do trzeciego miesiąca bez widocznego końca, premier Narendra Modi prosi Indian o zaciskanie pasa w sposób niespotykany od czasów pandemii. Pracujcie z domu, jeśli to możliwe – apelował. Unikajcie zbędnych podróży zagranicznych. Kupujcie mniej złota. Zużywajcie mniej paliwa.

Apel, wygłoszony podczas publicznego wydarzenia w Hyderabadzie w niedzielę, przywoływał echa lat Covidu, gdy premier polegał na symbolicznej masowej partycypacji, by zmobilizować kraj wokół narodowej sprawy. Tym razem misją zbiorową jest przetrwanie gospodarcze: oszczędzanie dolarów. Nic dziwnego, że wiadomość wywołała falę paniki na indyjskich rynkach finansowych.

„Moim zdaniem powinniśmy przygotować się na paranoję przed wydarzeniem” – powiedział Uday Kotak, weteran indyjskiej bankowości, podczas spotkania liderów przemysłu w tym tygodniu, dodając: „Musimy przygotować się na najgorsze”. „Nie widzieliśmy jeszcze wpływu ostatnich dwóch miesięcy wojny na Bliskim Wschodzie w postaci transmisji cen energii… Nadchodzi i będzie duży, a konsumenci w ogóle nie odczuli presji” – powiedział Kotak.

Podatność Indii jest prosta. Kraj importuje około 90% swojej ropy naftowej i połowę zapotrzebowania na gaz. Wraz z zamknięciem Cieśniny Ormuz – wąskiego punktu w Zatoce Perskiej, przez który przepływa większość światowej ropy – na ponad dwa miesiące z powodu wojny, indyjski rachunek importowy wzrósł o miliardy dolarów. Ceny biletów lotniczych poszybowały w górę, gdy linie lotnicze przerzuciły koszty paliwa. Zagraniczne wakacje stają się coraz droższe. Import złota, chroniczny drenaż rezerw walutowych, stał się nowym celem – rząd gwałtownie podniósł cła importowe na złoto i srebro do 15%.

„To, co początkowo postrzegano jako tymczasowy szok, może teraz przerodzić się w przedłużający się kryzys. Jeśli tak się stanie, Indie mogą być jednym z najbardziej dotkniętych gospodarek” – mówi Rajeswari Sengupta, profesor ekonomii w Indira Gandhi Institute of Development Research w Bombaju.

Za niezwykle bezpośrednim apelem Modiego kryje się głębszy niepokój w Delhi: nie chodzi o to, że Indiom kończą się dolary, jak podczas kryzysu bilansu płatniczego w 1991 roku, ale o to, że popyt na dolary zaczyna przewyższać podaż w niepokojącym tempie. Wtedy Indie miały ledwie wystarczające rezerwy na pokrycie trzech tygodni importu. Dziś mają około 690 miliardów dolarów – jedne z największych na świecie i wystarczające na sfinansowanie importu towarów przez 11 miesięcy. Nie ma bezpośredniego ryzyka niewypłacalności. Niemniej presja jest realna.

Import ropy, gazu, nawozów i złota napędza popyt na dolary, podczas gdy napływ inwestycji zagranicznych słabnie, eksport zwalnia, a niepewność geopolityczna wstrząsa rynkami. Indyjskie rezerwy walutowe spadły o 38 miliardów dolarów od początku wojny w Iranie – to jeden z najostrzejszych spadków w regionie. Minister ds. ropy Hardeep Singh Puri próbował uspokoić napięte nerwy, zapewniając, że nie ma niedoboru paliwa. Ale ropa po 100 dolarów za baryłkę wystawia finanse rządu na próbę.

„Komentarze Modiego sygnalizują, że presja na finanse publiczne osiąga punkt krytyczny, że jest mniejszy apetyt na dalszą deprecjację rupii i że ciężar dostosowania może być stopniowo przerzucany na konsumentów” – według Aurodeepa Nandiego i Sonal Vermy z Nomury, japońskiego domu maklerskiego. Według Nomury deficyt fiskalny Indii – różnica między wydatkami a dochodami rządu – ma wzrosnąć do 4,6% PKB do marca 2027 roku, powyżej budżetowego celu 4,3%. Deficyt bilansu płatniczego – który śledzi przepływ pieniędzy do i z kraju – przekroczył 70 miliardów dolarów.

Utrzymanie zewnętrznej równowagi Indii przy jednoczesnym zapobieganiu dalszemu osłabieniu rupii będzie „kluczowym wyzwaniem makroekonomicznym” w tym roku – powiedział niedawno główny doradca gospodarczy Indii, V. Anantha Nageswaran. Jednak ekonomiści argumentują, że problemy rupii zaczęły się przed wojną i nie można ich rozwiązać samą oszczędnością. Zagraniczni inwestorzy wycofali około 22 miliardów dolarów z indyjskich akcji w ostatnich miesiącach, napędzani obawami o spowolnienie handlu światowego, USA