Jeff Bezos, człowiek, który założył Blue Origin z taką kieszonkową, jaką większość z nas przeznacza na miłą kolację, podobno robi coś, czego nie robił w 24-letniej historii firmy: prosi innych o pieniądze. Według newslettera DealBook, Blue Origin zbiera 10 miliardów dolarów kapitału prywatnego, wyceniając firmę na przyzwoite 130 miliardów. Oczekuje się, że Coatue Management poprowadzi z 4 miliardami, kolejne 4 miliardy pochodzić będą od dużych inwestorów instytucjonalnych, a sam Bezos dołoży dodatkowe 2 miliardy - prawdopodobnie znalezione pod poduszkami kanapy.
Założona w 2000 roku, Blue Origin ma ambicje stać się globalnym liderem w lotach kosmicznych, rozwijając superciężkie rakiety nośne, lądowniki księżycowe i dwie megakonstelacje. Chce konkurować z SpaceX w zakresie wynoszenia ładunków, telekomunikacji i kosmicznych centrów danych. Ale w przeciwieństwie do SpaceX, które zaczynało od skromnej inwestycji Elona Muska i rosło dzięki kontraktom i prywatnym inwestycjom, Blue Origin był prawie w całości finansowany z osobistej fortuny Bezosa - do kilku miliardów dolarów rocznie.
W marcu Ars przewidział, że Bezos w końcu poszuka zewnętrznych inwestorów, by dotrzymać kroku SpaceX. Liczby mówią same za siebie: SpaceX zebrało 85 miliardów dolarów w swojej ofercie publicznej w tym roku i jest wyceniane na około 2 biliony dolarów. 10 miliardów Blue Origin wygląda jak drobne w porównaniu. Firma musi też oferować konkurencyjne opcje na akcje, by zatrzymać pracowników, co jest trudne, gdy jest się praktycznie jednoosobową działalnością.
Plany finansowania Blue Origin napotkały przeszkodę pod koniec maja, gdy jej flagowa rakieta New Glenn eksplodowała na Florydzie i zniszczyła jedyne stanowisko startowe. Od tego czasu Bezos i dyrektor generalny Dave Limp gorączkowo sprzątają i odbudowują, a Bezos twierdzi, że rakieta poleci ponownie przed końcem roku - termin, który większość obserwatorów branży uważa za optymistyczny, a 12 miesięcy za bardziej realistyczny. Pilność jest nietypowa dla firmy, której maskotką jest żółw, a motto brzmi „krok po kroku, zaciekle”. Ale najwyraźniej, gdy próbujesz zamknąć transakcje finansowe, wielka eksplozja nie budzi zaufania inwestorów.
New Glenn jest kręgosłupem planów Blue Origin, od dostarczania ładunków i ludzi na powierzchnię Księżyca dla NASA po zapewnienie konkurencyjnych cen wynoszenia ładunków wobec SpaceX. Firma ogłosiła również dwie megakonstelacje: TeraWave Internet dla klientów korporacyjnych na niskiej i średniej orbicie okołoziemskiej oraz Project Sunrise, konstelację do 51 600 satelitów na orbitach synchronicznych ze Słońcem. Projekty te będą wymagać dziesiątek do setek miliardów dolarów - zakładając, że kiedykolwiek wystartują.
Źródła mówią, że Bezos, obecnie 62-letni, zmęczył się wypisywaniem czeków. W 2017 roku zatrudnił Boba Smitha, aby Blue Origin stał się samowystarczalny dzięki kontraktom rządowym i komercyjnym, ale ten wysiłek w dużej mierze się nie powiódł, co doprowadziło do odejścia Smitha w 2023 roku. Więc teraz Bezos zwraca się do kapitału prywatnego, zarówno by ograniczyć własne inwestycje, jak i sfinansować rozwój potrzebny do konkurowania z SpaceX. Bo nic tak nie mówi „wierzę w tę firmę” jak proszenie obcych o pokrycie rachunku.