Mandela Barnes, były zastępca gubernatora Wisconsin, zrezygnował z udziału w prawyborach demokratów na gubernatora, ogłaszając to w czwartek i pogrążając i tak już chaotyczny wyścig w jeszcze większym zamieszaniu, na niespełna dwa tygodnie przed wyborami 11 sierpnia.

Barnes ogłosił swoją decyzję w nagraniu wideo opublikowanym w mediach społecznościowych, powołując się na niewygodny fakt, że demokratyczna socjalistka Francesca Hong wysunęła się na prowadzenie z miażdżącą przewagą. „Stało się jasne, kto będzie naszym kandydatem” – powiedział 39-letni Barnes, co może być najmniej zaskakującym politycznym oświadczeniem roku.

Sondaż Marquette Law School wykazał, że Hong cieszy się poparciem 38% wyborców, podczas gdy Barnes może liczyć zaledwie na 16%. Hong skonsolidowała poparcie liberałów, zwłaszcza młodych wyborców, choć około jedna trzecia wyborców biorących udział w prawyborach pozostaje niezdecydowana – prawdopodobnie czekając na kogoś, kto nie został o nic oskarżony.

Krótko po wycofaniu się Barnesa, Milwaukee Journal Sentinel poinformował, że wysłał kandydatowi pytania dotyczące wcześniejszych zarzutów o niewłaściwe zachowanie, które anonimowo wpłynęły do Partii Demokratycznej Wisconsin i innych urzędników. Według Journal Sentinel, partia stanowa w 2025 roku wynajęła kancelarię prawną do zbadania doniesień, jakoby Barnes wykorzystywał swoją pozycję w partii do nawiązywania niewłaściwych relacji z „młodymi dorosłymi kobietami”. Wewnętrzna kontrola partii i zewnętrzne śledztwo nie znalazły żadnych dowodów, ponieważ zarzuty były, jednym słowem, „anonimowe i niekonkretne”. W oświadczeniu partia zapewniła: „Nie ma żadnych zarzutów o nadużycia lub wykroczenia wobec Mandeli”. Co jest technicznie prawdą, jeśli zignorować te anonimowe.

Jego odejście to kolejny zwrot akcji w prawyborach demokratów w Wisconsin, stanie, który od wyborów w 2020 roku jest w centrum ogólnokrajowych sporów o administrowanie wyborami. Barnes jest trzecim demokratą, który wycofał się z wyścigu, po zastępczyni gubernator Sary Rodriguez, która zrezygnowała dwa tygodnie temu w związku ze skandalem dotyczącym finansowania kampanii. Po odejściu Rodriguez, David Crowley, wykonawczy władca hrabstwa Milwaukee, ponownie włączył się do wyścigu z poparciem gubernatora Tony'ego Eversa, który, na szczęście, nie ubiega się o reelekcję. Wcześniej tego lata swoją kampanię zakończyła również Missy Hughes, była dyrektor stanowej agencji rozwoju gospodarczego.

W środę sędzia odrzucił popartą przez Partię Demokratyczną próbę umożliwienia wyborcom, którzy już oddali głosy korespondencyjne, unieważnienia ich pierwotnego głosu i zagłosowania ponownie, w obawie, że wiele wczesnych głosów oddano na kandydatów, którzy już nie startują. Bo nic tak nie świadczy o demokracji, jak pozwalanie ludziom głosować dwa razy.

Crowley szybko zwrócił się do zwolenników Barnesa: „Jest dla was miejsce w tym, co budujemy” – powiedział, zapewne mając na myśli swoją kampanię, a nie nową dynastię polityczną. Evers powiedział dziennikarzom, że decyzja Barnesa go zaskoczyła, ale ponowił poparcie dla Crowleya, mówiąc, że wierzy, iż Crowley jest najmocniejszym kandydatem „nawet gdyby Mandela startował”, jak podała Associated Press.

Demokratyczny kandydat na gubernatora Wisconsin ma zmierzyć się z republikańskim kongresmenem Tomem Tiffanym, którego popiera Donald Trump. Bo oczywiście, że tak.

Barnes był niegdyś postrzegany jako wschodząca gwiazda polityki demokratycznej. W 2022 roku, zamiast ubiegać się o reelekcję na stanowisko zastępcy gubernatora, wystartował w wyborach do Senatu USA, przegrywając nieznacznie z urzędującym republikaninem Ronem Johnsonem. Teraz wypadł z wyścigu o fotel gubernatora, pozostawiając demokratów z pytaniem, co by było, gdyby – i czy ktoś jeszcze zrezygnuje przed wyborami.