W niedawnym odcinku *Decoder* prowadzący Nilay Patel rozwinął koncepcję, którą nazwał „software brain” – światopogląd sprowadzający wszystko do algorytmów, baz danych i pętli. To sposób myślenia, który dał nam Zillow (bazę domów), Uber (bazę samochodów i pasażerów) i YouTube (bazę filmów). Ale gdy AI napędza ten sposób myślenia, przepaść między ekscytacją branży technologicznej a rosnącą niechęcią społeczeństwa stała się otchłanią, przez którą można by przeciągnąć centrum danych.
Sondaże są brutalne. Sondaż NBC News wykazał, że AI ma gorszą popularność niż ICE i plasuje się tuż nad „wojną w Iranie” i „ogólnie Demokratami”, mimo że prawie dwie trzecie respondentów użyło ChatGPT lub Copilot w ciągu ostatniego miesiąca. Quinnipiac stwierdził, że ponad połowa Amerykanów uważa, że AI wyrządzi więcej szkody niż pożytku, a ponad 80 procent jest co najmniej trochę zaniepokojonych. Tylko 35 procent jest podekscytowanych. Gen Z, najwięksi użytkownicy AI, są najbardziej zgorzkniali: sondaż Gallupa pokazuje, że tylko 18 procent ma nadzieję (spadek z 27 procent w zeszłym roku), podczas gdy 31 procent jest wściekłych (wzrost z 22 procent).
Szefowie technologiczni widzą liczby, ale wciąż błędnie diagnozują problem jako kwestię marketingową. OpenAI właśnie wydało 200 milionów dolarów na umowę z podcastem, ponieważ Sam Altman uważa, że AI potrzebuje lepszego brandingu. „Gdyby AI było kandydatem politycznym”, powiedział Altman, „byłoby najmniej popularnym kandydatem politycznym w historii”. Odpowiedź Patela: „AI nie ma problemu marketingowego. Ludzie doświadczają tych narzędzi każdego dnia”. ChatGPT ma 900 milionów użytkowników tygodniowo, zmierzając do miliarda, a każdy widział AI Overviews w Google Search i wynikające z tego śmieci. „Nie można wyreklamować ludzi z reagowania na własne doświadczenia”.
Główny problem, argumentuje Patel, polega na tym, że software brain postrzega świat jako serię kontrolowalnych baz danych – ale ludzie nie są komputerami. Nie chcą być spłaszczeni do czytelnych punktów danych dla wygody AI. Prośba branży technologicznej – „uczyń siebie czytelnym dla AI” – to fundamentalne niezrozumienie ludzkiej natury. Jak zauważył Ezra Klein po wizycie w Dolinie Krzemowej, typy AI „ścigają się, aby w pełni zintegrować AI ze swoim życiem”, dając mu dostęp do wszystkiego: plików, e-maili, kalendarza, wiadomości. Ale dla większości ludzi to nie szansa; to inwigilacja.
Patel wskazuje na gwałtowną reakcję: politycy, którzy popierali centra danych, mieli ostrzelane domy, a dom Sama Altmana był celem koktajli Mołotowa. Potępia przemoc, ale zauważa, że wynika ona z poczucia bezradności, które liderzy technologiczni pielęgnowali, beztrosko przewidując, że AI zlikwiduje wszystkie miejsca pracy. CEO Anthropic Dario Amodei ostrzega na przykład przed „poważnym kryzysem zatrudnienia”, gdy praca biurowa na poziomie podstawowym zostanie zastąpiona. „Ludzie nie pragną automatyzacji”, mówi Patel. „Nie wszystko jest pętlą. Całego ludzkiego doświadczenia nie da się uchwycić w bazie danych”. Więc podczas gdy branża pędzi naprzód – wydając ogromne sumy na energię, emisje i RAM – przeocza oczywistość: proszenie ludzi o dostosowanie się do komputerów to pomysł skazany na porażkę. Komputery powinny dostosowywać się do ludzi. I żadna błyskotliwa reklama ani fryzury dyrektorów tego nie naprawią.