Aby zrozumieć znaczenie tego, że ktoś przebiegł maraton w czasie poniżej dwóch godzin, trzeba też zrozumieć, że jeszcze niedawno pomysł, że to się faktycznie wydarzy, był naprawdę, całkowicie absurdalny. Owszem, fizjolog Michael Joyner rzucił myśl, że taki wyczyn może być dla człowieka możliwy, w artykule naukowym już w 1991 roku. Ale jego koledzy wyśmiali ten pomysł i niewiele się zmieniło przez kolejne dekady. W „Runner's World” w 2014 roku przepowiedziałem, że nastąpi to w 2075 roku. Szczerze mówiąc, nawet ta prognoza wydawała mi się zbyt optymistyczna, ale uznałem, że do tego czasu już umrę, więc nikt nie będzie mógł mi tego wypomnieć.

Cóż, myliłem się. Wczoraj rano bariera dwóch godzin w maratonie wreszcie padła. Stosunkowo nieznany 31-letni Kenijczyk Sabastian Sawe wygrał Maraton Londyński z czasem 1:59:30. Dla porównania, to 26,2 mili przebiegnięte ze średnią 4:34 na milę – innymi słowy, tempo, które większość biegaczy rekreacyjnych miałaby trudności utrzymać przez więcej niż kilka sekund, gdyby w ogóle byli w stanie je osiągnąć. Jeszcze bardziej uderzający był fakt, że mężczyzna, który zajął drugie miejsce, Etiopczyk Yomif Kejelcha, również przebiegł poniżej dwóch godzin, kończąc zaledwie 11 sekund za Sawem.

Wyczyn był zwieńczeniem zmiany – a może trafniej: całkowitego przewrotu – w maratonie na przestrzeni ostatnich kilku lat, podczas których ostateczne złamanie mitycznej granicy dwóch godzin przeszło z niemożliwości w pewnik. Kiedy sporty są młode, rozwijają się skokowo. Pierwszy maraton na obecnie standardowym dystansie 26 mil i 385 jardów, rozegrany podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1908 roku, został wygrany w czasie 2:55:19. Postęp w kolejnych dekadach był szybki, ale do 1991 roku sport był dojrzały, profesjonalny i dochodowy. Kiedy Joyner przedstawił swoją prognozę, rekord świata posunął się o mniej niż dwie minuty od lat 60. Logika podpowiadała, że przyszłe dekady przyniosą jeszcze wolniejszy postęp, gdy biegacze zbliżali się do nieprzekraczalnych granic w takich czynnikach, jak ilość treningu, którą są w stanie wytrzymać, i ilość paliwa, którą mogą zmagazynować mięśnie.

Punkt zwrotny nastąpił w 2016 roku, kiedy Nike ogłosiło swój projekt Breaking2. Słynny kenijski biegacz Eliud Kipchoge i dwóch innych zostało wybranych jako centralne postacie wartego wiele milionów dolarów przedsięwzięcia mającego na celu zaprojektowanie każdego szczegółu maratonu poniżej dwóch godzin: odżywianie, nawodnienie, trening, buty, pogoda, zasłanianie przed wiatrem, tempo i tak dalej. Na torze Formuły 1 w Monzy we Włoszech, w maju 2017 roku, Kipchoge ostatecznie przebiegł 2:00:25, zadziwiająco i nieoczekiwanie blisko bariery. Przebiegł praktycznie cały wyścig za formacją w kształcie grotu strzały złożoną z sześciu pacemakerów, którzy osłaniali go przed wiatrem; pacemakerzy zmieniali się przez cały wyścig, celowo naruszając zasadę, że wszyscy zawodnicy muszą startować w tym samym czasie, co oznaczało, że nie liczyło się to jako rekord świata. Ale w tamtym momencie rozmowa zmieniła się z „kiedy” na „czy”.

Po Breaking2 pozostało niejasne, jak Kipchoge biegł tak szybko. Czy był po prostu talentem pokoleniowym? Czy to zasługa zasłaniania, które według ekspertów od aerodynamiki mogło samo w sobie skrócić czas o kilka minut? Czy może buty? Nike zaprezentowało radykalnie nowy projekt na Breaking2, z zakrzywioną płytką z włókna węglowego w grubej warstwie sprężystej pianki w podeszwie, co według danych z zewnętrznych laboratoriów miało czynić biegaczy o kilka procent szybszymi. Dwa lata później, kiedy Kipchoge przebiegł 1:59:41 w podobnych warunkach niekwalifikujących się do rekordu podczas 1:59 Challenge Ineos w Wiedniu, te pytania wciąż pozostawały. Ale było jasne, że buty naprawdę działają. Rekordy krajowe i międzynarodowe na każdym dystansie padały, a każda duża firma obuwnicza opracowała własną wersję projektu supershoe z płytką i pianką Nike.

Teraz, gdy wszyscy mają supershoe, można by pomyśleć, że pole gry jest wyrównane. W rzeczywistości wyścig zbrojeń innowacyjnych trwa nadal. Dokładne działanie architektury płytki i pianki wciąż nie jest w pełni zrozumiałe, więc firmy obuwnicze ciągle majstrują i produkują lepsze buty. Fo