Joe Boucher wiele się nauczył od starszego rodzeństwa – jazdy na rowerze, łyżwach, hokeja – ale jednego nigdy nie przyswoił: francuskiego. To dlatego, że gdy jego rodzice dorastali w Maine, nauczanie francuskiego w szkole było nielegalne, a język traktowano jako oznakę obywatelstwa drugiej kategorii. Rodzina Bouchera jest jedną z ponad miliona francuskich Kanadyjczyków, którzy przenieśli się do Nowej Anglii w XIX i XX wieku, tylko po to, by odkryć, że kanadyjskie prawo uniemożliwiało przekazanie obywatelstwa ich dzieciom urodzonym w USA. Efekt: pokolenia tak zwanych „zaginionych Kanadyjczyków”.
Nowe prawo, obowiązujące od grudnia 2025 roku, ma naprawić tę historyczną niesprawiedliwość, pozwalając każdemu, kto udowodni więź przodków, ubiegać się o kanadyjskie obywatelstwo – nie tylko dzieciom Kanadyjczyków. Między 15 grudnia 2025 a 31 stycznia 2026 kanadyjscy urzędnicy imigracyjni otrzymali 12 430 wniosków, rozpatrzyli 6 280 i przyznali 1 480. Termin wejścia w życie ustawy, przypadający na koniec pierwszego roku drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa, nie umknął uwadze. „Czujemy, że grunt trochę się pod nami chwieje” – powiedział Boucher BBC. „Miło wiedzieć, że połączenie z krajem ojczystym, że tak powiem, istnieje”.
Zgodnie z nowymi przepisami potomkowie są automatycznie uznawani za Kanadyjczyków – muszą to tylko udowodnić. Opłata za wniosek wynosi skromne 75 CAD (55 USD; 40 GBP), ale wynajęcie genealogów, odgrzebanie dokumentów i konsultacje z prawnikami mogą podnieść koszty do tysięcy. Montrealczyk Ryan Légère, genealog, jest tak zawalony pracą, że rozważa zatrudnienie pracownika. „To, co było pobocznym biznesem, stało się pełnym etatem” – powiedział BBC. Obawia się, że instytucje są „przytłoczone, niedofinansowane i nie w pełni przygotowane” na taką liczbę wniosków. Kandydaci muszą przebrnąć przez stare metryki chrztu z Quebecu (po francusku, z trudnym do odczytania pismem), zanglicyzowane nazwiska (Desjardins stało się Gardner; Bonenfant – Goodchild) oraz wymóg, by przodek uprawniający do obywatelstwa stał się Kanadyjczykiem 1 stycznia 1947 roku lub później. Nie ma ograniczenia, jak daleko wstecz może sięgać więź przodków, ale od teraz kanadyjscy rodzice muszą mieszkać w Kanadzie przez ponad 1095 dni, aby przekazać obywatelstwo.
Rzecznik Immigration, Refugees and Citizenship Canada potwierdził, że każdy wniosek jest rozpatrywany indywidualnie, a internetowe strony genealogiczne nie wystarczą jako jedyny dowód. Ustawa może oznaczać, że miliony Amerykanów się kwalifikują – ale czy rzeczywiście przeniosą się na północ? Tim Cyr, mieszkaniec Maine z francusko-kanadyjskimi korzeniami, mówi, że prezydentura Trumpa jest powodem do ubiegania się o podwójne obywatelstwo: „Stajemy w obliczu czegoś, czego nigdy bym się nie spodziewał za milion lat. To nie jest dobry czas na posiadanie amerykańskiego paszportu”. Mimo to nie planuje przeprowadzki. Boucher jest bardziej filozoficzny: „Ciągle wracam do kwestii tożsamości”. Jego przodkowie przybyli do Kanady 400 lat temu, a on przerobił wiersz Henry'ego Wadswortha Longfellowa o wypędzeniu Akadyjczyków, Evangeline, na piosenkę. Czy by się przeprowadził? „Moje życie jest tu… ale może nadejść czas w przyszłości. Fantazjowałem o mieszkaniu tam przez wiele lat”.