Trzy stany zaproponowały plan dobrowolnego ograniczenia zużycia wody z rzeki Kolorado na najbliższe trzy lata – ruch, który jest albo proaktywnym krokiem w kierunku zrównoważonego rozwoju, albo desperacką próbą kopnięcia puszki w dół drogi, w zależności od tego, jak bardzo jesteś pesymistą. Rzeka Kolorado dostarcza wodę około 40 milionom ludzi na amerykańskim Zachodzie, co jest sporą liczbą ludzi uzależnionych od rzeki, która ciągle się kurczy z powodu systematycznego przeludnienia, zmniejszonej pokrywy śnieżnej i zmian klimatu. Dwa gigantyczne zbiorniki zasilane przez rzekę, Lake Mead i Lake Powell, znajdują się obecnie na historycznie niskich poziomach, co jest uprzejmym sposobem powiedzenia, że są to zasadniczo gigantyczne wanny z otwartym odpływem i ledwo kapiącym kranem.
Plan stanów z dolnego dorzecza zakłada oszczędność 3,2 mln akrów-stóp wody poprzez dobrowolne cięcia do 2028 roku, plus dodatkowe 700 000 akrów-stóp dzięki działaniom ochronnym i ulepszeniom infrastruktury. Obejmuje również utworzenie puli ochronnej, aby zapewnić, że rząd federalny wywiąże się ze swoich zobowiązań powierniczych wobec plemion w Arizonie, bo najwyraźniej trzeba to było wyraźnie powiedzieć. „Dzięki tej propozycji Dolne Dorzecze przedstawia realne działania mające na celu stabilizację dostaw wody wzdłuż rzeki Kolorado” – powiedział JB Hamby, przewodniczący Kalifornijskiej Rady ds. Rzeki Kolorado, w oświadczeniu, które brzmiało optymistycznie, ale prawdopodobnie powinno być wygłoszone przez zaciśnięte zęby. „Przedstawiamy dodatkowe wymierne wkłady wodne dla systemu. Bez tego system będzie nadal podupadać”.
Proponowany plan wymaga jeszcze zatwierdzenia przez agencje wodne stanów i legislaturę Arizony, a także współpracy rządu federalnego, bo nic tak nie mówi „pilne działanie” jak wielopoziomowa biurokratyczna zgoda. Stany stwierdziły, że plan jest „skonstruowany jako jednolity pakiet”, który powinien być wdrożony lub odrzucony w całości, a nie fragmentarycznie, co jest wymyślnym sposobem powiedzenia „wszystko albo nic, ludzie”. Siedem stanów z prawami do wody z rzeki Kolorado wciąż tkwi w impasie co do podziału drastycznych cięć w zużyciu wody. Północne stany dorzecza – Nowy Meksyk, Utah, Kolorado i Wyoming – próbowały zrzucić większość ciężaru na południowe stany dorzecza, argumentując, że to one pobierają najwięcej wody z Lake Mead i Lake Powell. Południowe stany dorzecza odpowiedziały, że wszystkie stany powinny wziąć na siebie część odpowiedzialności, co jest dyplomatycznym odpowiednikiem „nie, ty”.
Oczekuje się, że presja na wodę z rzeki Kolorado wzrośnie po tym, jak kilka zachodnich stanów odnotowało rekordowe upały tej zimy. Według stanu na 1 kwietnia pokrywa śnieżna w górnym dorzeczu rzeki Kolorado wynosiła 23% historycznej mediany, według New York Times, co jest mniej więcej tak zachęcające jak płatek śniegu na patelni. Oprócz siedmiu stanów z prawami prawnymi, dziesiątki plemion również mają prawa do wody, choć wiele z tych praw pozostaje nieokreślonych ilościowo i trudno dostępnych, bo oczywiście tak jest.