Zanim Jalaj Jha zacznie się szykować do pracy każdego ranka, już czuje się wyczerpany. 24-letni pracownik gig budzi się w ciasnym pokoju w Delhi bez wentylacji, poza terkoczącym wentylatorem tłoczącym gorące powietrze, przed 12-godzinną zmianą rozwożenia zakupów.

„Prawie nie śpię trzy czy cztery godziny w tym upale” – mówi Jha, ocierając kurz z motocykla. „Budzę się wyczerpany. Czuję, jakby moje ciało ciągnęło mnie w dół.”

Jest dopiero 7 rano, ale temperatura wynosi już 30°C (86°F) – to dzienne minimum. W ciągu dnia może sięgnąć 45°C (113°F). W tym tygodniu Delhi odnotowało najgorętszy majowy dzień od dwóch lat i najcieplejszą majową noc od 14 lat.

Rosnące temperatury zamieniają miasta w Azji Południowej i Południowo-Wschodniej w miejsca, gdzie pracownicy nie mogą już odpocząć od upału. Nowy raport amerykańskiej organizacji People’s Courage International (PCI), oparty na badaniach w Delhi, Dhace, Katmandu, Dżakarcie i Quezon City, wskazuje, że gorętsze noce oraz efekt miejskiej wyspy ciepła pozostawiają miliony pracowników nieformalnych wyczerpanych, zanim nowy dzień pracy się zacznie.

Dla kurierów, pracowników budowlanych i ulicznych sprzedawców mieszkających w ciasnych osiedlach bez wentylacji lub z zawodnym prądem, sam sen staje się trudny. Niemożność odpoczynku i ochłodzenia pogłębia choroby związane z upałem, obniża produktywność i wpycha już wrażliwych pracowników w głębszy stres ekonomiczny.

Kryzys pogłębia się w Azji Południowej, ponieważ zmiany klimatu mają potroić szanse na przedmonsunowe fale upałów, takie jak śmiertelna 15-dniowa w zeszłym miesiącu. Naukowcy twierdzą, że temperatury nocne rosną szybciej niż dzienne w większości regionu, skracając godziny, na które ludzie kiedyś liczyli, by odpocząć.

W całej Azji Międzynarodowa Organizacja Pracy szacuje, że ponad 70% siły roboczej jest narażonych na nadmierne ciepło w pewnym momencie pracy, a pracownicy nieformalni są wśród najbardziej narażonych. W Indiach prawie 90% pracowników działa w szarej strefie.

Eksperci ostrzegają, że miasta są słabo przygotowane. Niektóre rządy, w tym Delhi, wprowadziły plany działania na upały, punkty z wodą, wczesne ostrzeżenia i zalecenia przesunięcia pracy na zewnątrz w szczycie popołudniowego upału. Ale badacze twierdzą, że większość reakcji pozostaje reaktywna i nie odpowiada bezpośrednio na potrzeby pracowników żyjących i pracujących w ekstremalnym upale.

Raport PCI, oparty na wywiadach z ponad 2200 wewnętrznymi pracownikami migrującymi w pięciu miastach, wykazał, że prawie ośmiu na dziesięciu stwierdziło, że ekstremalny upał zakłóca ich źródła utrzymania lub gospodarstwa domowe. Pracownicy zgłaszali utratę zarobków, wyższe wydatki na wodę, leki i transport oraz borykanie się z bólami głowy, zawrotami głowy i zmęczeniem podczas długich dni pracy na zewnątrz.

„Wpływ upału jest cichy i zazwyczaj podkrada się do pracowników” – mówi badaczka PCI Ameena Kidwai. Pracownicy zgłaszali wpływ na wszystkie aspekty życia – w domu, w pracy, podczas dojazdów, na zdrowie psychiczne i poczucie wspólnoty.

Ajay Kumar, 32-letni uliczny sprzedawca warzyw w Gurugram na przedmieściach Delhi, spędza codziennie godziny ciągnąc trzykołową rikszę załadowaną warzywami przez gęsty ruch po zakupie towaru na targu hurtowym oddalonym o 7 km.

„Codziennie kręci mi się w głowie od upału. Ale nie mam wyboru, muszę pracować dla rodziny” – mówi Kumar, który ma czworo dzieci.

Naukowcy opisują to narastające wyczerpanie jako „deficyt regeneracji”, gdzie pracownicy zaczynają każdy dzień już fizycznie wyczerpani. Deprywacja snu przyczynia się do niższej produktywności, pogorszenia zdrowia i lęku.

Kumar, który przeprowadził się z wioski w Biharze cztery lata temu, mieszka z żoną i dziećmi w ciasnym pokoju bez wentylacji, poza zardzewiałym wentylatorem. Chciał kupić chłodnicę, ale nie może sobie na nią pozwolić.

„Zarabiam ledwie 300-400 rupii (3-4 dolary) dziennie. Większość idzie na wyżywienie rodziny” – mówi. „Trzymam przy sobie trochę wody i moczę gamchę [chustę]. To pomaga mojej głowie.”

W nocy rodzina Kumara często śpi na otwartym tarasie budynku, bo pokój staje się nieznośnie gorący.

„Ale nawet wtedy zasypiam dopiero po godzinach.”