Kiedy George Arison przejął Grindra w 2022 roku, odziedziczył firmę, która przeszła z chińskiego właściciela przez przymusową sprzedaż do ratunku przez private equity – biznes, który przynosił pieniądze, ale nie miał prawdziwego produktu ani strategii biznesowej. Cztery lata później, po notowaniu na giełdzie przez SPAC i kontrowersyjnym nakazie powrotu do biura, Grindr stał się przekonującą historią wzrostu. Przychody mają wzrosnąć mniej więcej trzykrotnie, z 195 milionów dolarów w 2022 roku do ponad 540 milionów dolarów w tym roku, przy marży EBITDA skorygowanej powyżej 40%.
Ten wzrost pochodzi prawie w całości z tego, że istniejący klienci płacą więcej, a nie z dramatycznego zwiększania bazy użytkowników. W drugim kwartale tego roku miał 1,4 miliona płacących użytkowników, czyli 9% bazy, ale średni przychód na użytkownika znacznie wzrósł od 2022 roku, a Arison bardzo skupia się na tym, skąd weźmie się kolejny etap wzrostu. Częścią tego planu jest przekształcenie Grindra w „gayborhood w twojej kieszeni” – platformę, która zajmuje się nie tylko randkami i seksem, ale także opieką zdrowotną (od leków na erekcję po profilaktykę HIV, a w końcu łączenie użytkowników z gejowskimi lekarzami) i podróżami (pomaganie użytkownikom w znalezieniu społeczności, gdziekolwiek się znajdą). To ten sam instynkt „aplikacji do wszystkiego”, który napędza większość technologii konsumenckiej.
Ale to nie jedyna rzecz, którą Arison rzuca na ścianę; jeszcze w tym roku Grindr wprowadza subskrypcję, na którą stawia, że rynek ją zaakceptuje – znacznie droższą opcję „EDGE”, która już wzbudziła sprzeciw niektórych internautów („kto, do cholery, za to płaci” i „chcemy z powrotem Grindra z 2012 roku”).
Arison, który wcześniej założył i prowadził Shift Technologies, internetowy rynek używanych samochodów, który również wprowadził na giełdę przez SPAC w 2020 roku, agresywnie zabiega o uwagę prasy, argumentując, że inwestorzy instytucjonalni nadal dyskontują akcje Grindra tylko dlatego, że to gejowska aplikacja randkowa. W rozmowie wideo z TechCrunch w czwartek przytoczył inwestora, który pokazał mu model finansowy z dosłowną pozycją „dyskonto Grindra”, obniżającą szacowaną wartość godziwą o 25%.
Nie wszyscy uważają, że to dyskonto jest uzasadnione. Morgan Stanley, Goldman Sachs i Raymond James podnieśli swoje ceny docelowe dla akcji w tym roku, a Morgan Stanley podniósł rekomendację do „przeważaj” w lipcu, powołując się na opcję EDGE i rozwój telemedycyny Grindra – część wzrostu, który sprawił, że akcje wzrosły o około jedną trzecią w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Mimo to to dyskonto nie jest wytworem wyobraźni Arisona – akcje handlowane są po około 11-krotności EBITDA na 2027 rok, około 35% dyskonta w porównaniu z rówieśnikami – nawet jeśli nie jest jasne, dlaczego.
Arison – sympatyczny, z nutą rodzimej Gruzji w głosie – chętnie rozmawiał o tym wszystkim w wywiadzie, który został zredagowany dla jasności i długości.
Przyszedłeś do Grindra w 2022 roku, gdy firma dryfowała. Co chciałeś priorytetyzować jako pierwsze?
Tak naprawdę trzy rzeczy. Po pierwsze, budowanie firmy. Wiele osób zostało zatrudnionych w okresie szczytu COVID, kiedy oczekiwania co do produktywności w biurze były niskie, a średnia wydajność wynosiła może trzy do czterech godzin realnej pracy dziennie. Sprowadziliśmy ludzi z powrotem do biura na dwa dni w tygodniu latem 2023 roku – decyzja, która spotkała się z dużą krytyką i złością. W rezultacie zostaliśmy z około 70 pracownikami. Dziś tylko około 25 osób, które były tu przed moim przyjściem, nadal pracuje w Grindrze, a działamy oszczędnie: 175 pracowników w USA plus zespół w Kolumbii, generując w tym roku przychody w wysokości 540 milionów dolarów.
Po drugie, napędzanie wzrostu przychodów poprzez dostarczanie produktów, za które ludzie faktycznie zapłacą – to dzięki temu konwersja płatności wzrosła z poniżej 6% do ponad 9%, a ARPU prawie się podwoiło. Po trzecie, ustalenie długoterminowej wizji: pomysł „gayborhood w twojej kieszeni” i wszystko inne – opieka zdrowotna, podróże – co z tego wynika.
Mówiłeś, że kultura inżynierska Grindra jest niedoceniana. Jak mały jest zespół, który to naprawdę prowadzi?
Około 94 lub 95 osób na wszystkich stanowiskach technicznych. Pewien dyrektor generalny dużej firmy technologicznej powiedział mi kiedyś, że AI pozwoli mi działać z o wiele mniejszą liczbą ludzi