Czas na zaplanowaną operację na otwartym sercu. Niestety, nikt nie widział ani nie słyszał chirurga od tygodni, od czasu Incydentu. Pielęgniarka zapewnia cię, że rozmawiała z nim długo na różne ważne tematy i że nigdy nie był bardziej elokwentny. – Czy wkrótce przyjdzie? – pytasz. – Zatrudniłem go do wykonania konkretnej pracy i chciałbym, żeby to zrobił. Pielęgniarka jest oburzona tym brakiem szacunku dla prywatności lekarza. Leżysz tak przez kilka tygodni, klatka piersiowa rozwarta klamrami.

Odwiedzasz zoo. Duży znak informuje: NOSOROŻEC JEST. Ale nie widzisz żadnych nosorożców – tylko kilku opiekunów pełzających w kostiumie nosorożca. – Pracowaliśmy z nosorożcem przez lata – tłumaczą, gdy ich konfrontujesz. – Wiemy dokładnie, co by zrobił w tej sytuacji. Pytasz, czy w zoo jest prawdziwy nosorożec. Nikt nie odpowiada. Nie zasługujesz na odpowiedź.

Od opiekunki twojego dziecka nie ma wieści od tygodni. Pierwsza dama Edith Wilson odpowiada na całą korespondencję w jej imieniu. – W porządku – mówisz. – Są precedensy.

Oglądasz igrzyska olimpijskie. Gimnastycy po prostu się nie pojawiają. Komentator ESPN zapewnia cię, że zadzwonił do jednego z nich i rozmawiał przez 20 minut o sytuacji w Iranie. – Czy dostałeś jakąś odpowiedź? – pytasz. – Czy tylko z nim rozmawiałeś? Wszyscy mówią, że to pytanie jest niegrzeczne i niestosowne.

Jesteś u dentysty. Nikt nie widział ani nie słyszał dentysty od miesięcy, ale on dokonuje transakcji giełdowych. – To coś – zgadzacie się ty i recepcjonistka. – Mam czekać? – pytasz. – Powie ci, co się dzieje, w odpowiednim czasie – odpowiada sztywno recepcjonistka. Czekasz. Ząb cię boli. Kończysz wszystkie komiksy Far Side. – Mam dalej czekać? – pytasz. Wzrusza ramionami.

Dzwonisz po straż pożarną. – Nie martw się – mówi dyspozytor 911. – Strażacy mają się świetnie! – Świetnie! – mówisz. – I przyjadą wkrótce, żeby ugasić pożar? Długa cisza. – Bo jeśli nie przyjadą – mówisz – chciałbym to wiedzieć.

Dzwonisz do swojego senatora, żeby poskarżyć się na te wszystkie wydarzenia. – Uważam, że istnieje pewien standard, no, obecności, którego powinno się wymagać od ludzi na ważnych stanowiskach! – mówisz. – Senator się zgadza – odpowiada asystent. – Właśnie mówił o tym długo po południu. Niestety, nie udało mi się zdobyć nagrania wideo. Wzdychasz. Brzmi znajomo.