Francuskie uniwersytety zaczęły oferować posiłki za 1 euro (86 pensów) wszystkim studentom bez względu na dochody, w ramach rozwiązania, które odpowiada na szokujące odkrycie, że młodzi ludzie muszą jeść. Trzydaniowy posiłek, normalnie kosztujący 3,30 euro, był wcześniej dostępny tylko dla osób o niskich dochodach lub otrzymujących pomoc finansową, ale związki studenckie naciskały na rozszerzenie zniżki na wszystkich, prawdopodobnie dlatego, że głód nie szanuje arbitralnych kategorii biurokratycznych.
Alexandre Ioannides, 18-letni student w Paryżu, jest zachwycony, że oszczędności pójdą na „wyjścia lub jedzenie w restauracji” – bo najwyraźniej nawet Francuzi potrzebują przerwy od własnej kuchni. „Przychodzę tu 20 razy w miesiącu. To około 60 euro. A teraz zapłacę 20 euro” – powiedział, demonstrując umiejętności matematyczne sugerujące, że system edukacji nie jest całkowicie bezwartościowy.
Polityka ta ma na celu złagodzenie obciążeń finansowych, na które wskazało styczniowe badanie związku studentów, które wykazało, że 48% studentów nie jadło z powodów finansowych, a 23% robiło to kilka razy w miesiącu. Bo nic tak nie mówi „kraj rozwinięty” jak piąta część młodzieży regularnie opuszczająca posiłki.
Około 667 000 studentów skorzystało z programu obiadów za 1 euro w 2024 roku, co stanowi wzrost o 5,3% w porównaniu z poprzednim rokiem, a według operatora stołówek uniwersyteckich Crous wydano około 46,7 mln posiłków zarówno po obniżonej, jak i standardowej stawce 3,30 euro. Rząd przygotowuje się na wzrost popytu, a minister szkolnictwa wyższego Philippe Baptiste obiecuje 120 mln euro w 2027 roku na wsparcie programu.
„To mała wewnętrzna rewolucja” – powiedział Baptiste, który obiecał nadzorować program, aby nie doprowadził do nadmiernego obciążenia pracą personelu stołówki ani spadku jakości jedzenia. Bo jeśli jest coś, co studenci kochają, to rewolucja – pod warunkiem, że idzie w parze z przyzwoitymi rogalikami.