Departament edukacji USA wszczął śledztwo w sprawie Smith College, jednej z największych kobiecych uczelni w kraju, za jej politykę przyjmowania transpłciowych kobiet. To kolejna eskalacja w trwającej kampanii administracji Trumpa przeciwko osobom transpłciowym, bo najwyraźniej zawsze jest miejsce na jeszcze jedną wojnę kulturową.

Biuro praw obywatelskich departamentu ogłosiło dochodzenie w poniedziałek, twierdząc, że uczelnia w Massachusetts może naruszać prawo federalne, „pozwalając biologicznym mężczyznom do intymnych przestrzeni kobiet” – fraza obejmująca akademiki, łazienki, szatnie i drużyny sportowe. Bo nic tak nie mówi „intymność” jak rządowy komunikat prasowy.

Tytuł IX, federalne prawo mające zapobiegać dyskryminacji ze względu na płeć w edukacji, zawiera wyjątek dla uczelni jednopłciowych. Ale departament twierdzi, że wyjątek ten dotyczy tylko „różnicy biologicznej płci, a nie subiektywnej tożsamości płciowej”. Innymi słowy, przyjmowanie transpłciowych studentek oznacza, że Smith może stracić swój status jednopłciowy, co – jak twierdzi departament – uczyniłoby uczelnię bezsensowną. „Kobieca uczelnia traci cały sens, jeśli przyjmuje biologicznych mężczyzn” – powiedziała asystentka sekretarza ds. praw obywatelskich Kimberly Richey, najwyraźniej nieświadoma, że sens nie jest stałą matematyczną.

Obecna polityka rekrutacji Smith, jak podano na stronie internetowej, wita „wszystkich kandydatów, którzy identyfikują się jako kobiety”, w tym „kobiety cis, trans i niebinarne”. Uczelnia została otwarta w 1875 roku i wśród swoich absolwentek ma wiele pierwszych dam, wybranych urzędników i liderek społecznych – z których żadna, jak można przypuszczać, nie spodziewała się, że śledztwo w sprawie Tytułu IX będzie nagłówkiem dnia.

Dochodzenie jest częścią szerszych wysiłków administracji Trumpa, aby wypchnąć osoby transpłciowe z życia publicznego. Administracja pozywa stany, które pozwalają transpłciowym sportowcom rywalizować, zakazała osobom transpłciowym służby w wojsku i wymaga, aby paszporty odzwierciedlały płeć biologiczną przy urodzeniu. Bo kiedy myślisz o priorytetach federalnych, „weryfikacja płci w paszporcie” jest zdecydowanie na szczycie listy.

Smith College poinformowało, że otrzymało zawiadomienie o śledztwie i wydało oświadczenie: „Uczelnia jest w pełni zaangażowana w swoje wartości instytucjonalne, w tym przestrzeganie przepisów dotyczących praw obywatelskich. Uczelnia nie komentuje toczących się rządowych dochodzeń”. Tłumaczenie: „Nic nie mówimy, ale doskonale zdajemy sobie sprawę z ironii”.

Skarga została złożona w czerwcu 2025 roku przez Defending Education, prawicową grupę edukacyjną, która atakuje szkoły i związki nauczycieli za politykę różnorodności. W swojej skardze grupa zauważyła, że Smith przyjmuje „mężczyzn urodzonych jako mężczyźni, którzy identyfikują się jako kobiety”, ale nie „kobiety urodzone jako kobiety, które identyfikują się jako mężczyźni”, nazywając to „kolejnym przejawem dyskryminacji ze względu na płeć”. Bo nic tak nie mówi „obrona edukacji” jak pilnowanie, kto korzysta z toalety.

Smith po raz pierwszy potwierdziło swoją inkluzywną politykę rekrutacji w 2015 roku, po roku badań i konsultacji ze studentkami i absolwentkami. W tamtym czasie liderzy uczelni napisali: „Misją Smith College jest kształcenie kobiet obiecujących do życia w wyróżnieniu. Od czasu założenia Smith koncepcje kobiecej tożsamości ewoluowały”. Najwyraźniej administracja Trumpa nie zgadza się z tą ewolucją.

W zeszłym roku Smith przyjęło również nową politykę NCAA zakazującą transpłciowym kobietom udziału w kobiecych sportach, bo nawet postępowe uczelnie muszą wybierać swoje bitwy. Ale najwyraźniej to nie wystarczyło, aby zaspokoić apetyt administracji na dochodzenia.