Górniczy gigant Fortescue został zobowiązany do zapłaty 150 milionów dolarów odszkodowania tradycyjnym właścicielom Yindjibarndi za straty kulturowe spowodowane przez kopalnię rudy żelaza Solomon Hub, ustanawiając nowy rekord wypłat z tytułu tytułu rdzennego w tym, jak możemy przypuszczać, bardzo konkurencyjnym polu.

Kopalnia, która od 2013 roku wesoło wydobywa miliony ton rudy żelaza, generując szacunkowo 80 miliardów dolarów przychodu dla Fortescue, została zatwierdzona przez rząd Australii Zachodniej bez zgody tradycyjnych właścicieli Yindjibarndi. Bo po co pytać, skoro można najpierw kopać, a przepraszać później?

Yindjibarndi Ngurra Aboriginal Corporation (YNAC) wniosła roszczenie odszkodowawcze w 2022 roku, początkowo domagając się 1,8 miliarda dolarów – w tym 1 miliard za szkody kulturowe, 678 milionów za straty ekonomiczne, 34,85 miliona za zniszczone miejsca i 112,13 miliona za dysharmonię społeczną. Fortescue ze swojej strony uznało, że bardziej rozsądną kwotą jest 8 milionów, podczas gdy rząd WA zasugerował między 5 a 10 milionami. Bo nic tak nie wyraża szacunku dla dziedzictwa kulturowego jak zaniżanie ceny.

We wtorek sędzia Federalnego Sądu Stephen Burley orzekł na korzyść YNAC, wyceniając straty kulturowe na 150 milionów, a straty ekonomiczne na zaledwie 100 000 dolarów. Żegnaj, limicie 8 milionów.

Dziesiątki członków społeczności przybyły z Pilbary do Perth, aby być świadkami decyzji. Sala sądowa była wypełniona starszymi, członkami społeczności, dziećmi i niemowlętami, a ponad tysiąc osób oglądało transmisję na żywo. To kulminacja trwającej dekady walki, która rozpoczęła się od roszczenia o tytuł rdzenny w 2003 roku, z wyłącznymi prawami przyznanymi w 2017 roku po nieudanej apelacji Fortescue.

Burley udał się do Pilbary, około 1500 km na północ od Perth, na rozprawę w terenie w 2023 roku, gdzie starsi powiedzieli mu, że ziemia stała się 'jałowa' z powodu wydobycia. Odwiedził także miejsca o znaczeniu kulturowym, dowiadując się, że 240 miejsc dziedzictwa zostało przeniesionych z terenu, a 140 zostało 'całkowicie zniszczonych'.

W swoim 350-stronicowym wyroku Burley stwierdził, że Yindjibarndi ponieśli zarówno straty materialne, jak i niematerialne, relacjonując, że starsi powiedzieli sądowi, iż ich 'Nurra, dusza i duch [zostały] zniszczone'. Zauważył, że 'poważne szkody zostały wyrządzone' setkom miejsc kulturowych i artefaktów, wszystkie zatwierdzone przez procesy rządowe, ale żadne za zgodą YNAC.

Burley opisał 'poruszające' dowody dotyczące traumy, krzywdy i cierpienia spowodowanego operacjami górniczymi, zauważając, że 'związek jest głęboki i trzewny'. Prawnicy YNAC argumentowali, że społeczność ucierpiała nie tylko z powodu wydobycia, ale także zerwania więzi społecznych po tym, jak Fortescue sfinansowało 'grupę odłamową' tradycyjnych właścicieli – płacąc ludziom po 500 dolarów za udział w spotkaniu, które w 2010 roku zagłosowało za ich ofertą tantiem.

Fortescue argumentowało w swoich końcowych uwagach, że większość strat pozaekonomicznych szczegółowo opisuje 'dysharmonię społeczną rzekomo spowodowaną przez FMG' i twierdziło, że takie straty nie podlegają odszkodowaniu na mocy obecnych przepisów. Sąd najwyraźniej się nie zgodził.