Australijscy ministrowie energii, z wyjątkiem tego z Queensland, chcą, aby centra danych obsługujące AI finansowały własne odnawialne źródła energii – bo sieć nie powinna płacić rachunku za północną przekąskę ChatGPT.

Ministrowie energii stanów i federalni Australii zgodzili się, że żarłoczne centra danych, obecnie rozrastające się, by sprostać nienasyconym wymaganiom sztucznej inteligencji, powinny być zmuszone do inwestowania w nowe instalacje słoneczne i wiatrowe, aby w pełni zrównoważyć swoje zapotrzebowanie na energię. Decyzja, podjęta na spotkaniu w zeszłym tygodniu i poparta przez wszystkich ministrów z wyjątkiem tego z Queensland, wymaga również od centrów danych świadczenia „usług elastyczności popytu” – czyli wymyślnego sposobu na powiedzenie, że powinny nauczyć się przestać wysysać sieć, kiedy tylko mają ochotę.

Presja narasta w obliczu rosnącego sprzeciwu wobec boomu na centra danych, szczególnie gdy te obiekty pojawiają się na obszarach mieszkalnych, gdzie najwyraźniej lubią zarówno pożerać prąd, jak i obciążać lokalne zasoby wodne do chłodzenia. Australijska Komisja Rynku Energii (AEMC) została poproszona o doradzenie ministrom do lipca, jak wdrożyć te wymagania.

Federalny Minister Energii Chris Bowen, w oświadczeniu, które mogłoby posłużyć jako plakat motywacyjny, powiedział, że centra danych „były jednym z największych motorów nowego zapotrzebowania na energię” i że ministrowie chcą „uczynić je atutem sieci energetycznej, a nie obciążeniem”. Dodał z miną kogoś, kto stanowczo ustala zasady na szkolnym apelu: „Jeśli centra danych chcą korzystać z australijskiej sieci energetycznej, uważamy, że powinny zrobić coś, by ją wzmocnić.”

Minister Energii Queensland, David Janetzki, który jest również skarbnikiem stanu, miał inne zdanie, twierdząc, że „przystępność cenowa i niezawodność” są jego priorytetami i że musi zobaczyć „szczegóły dotyczące kosztów, korzyści i ryzyka, zanim zgodzi się na jakąkolwiek krajową propozycję wpływającą na system energetyczny Queensland i rachunki za prąd mieszkańców Queensland”. Innymi słowy: pokażcie mi arkusz kalkulacyjny.

Dane z organizacji branżowej Data Centres Australia ujawniają, że 162 centra danych w kraju mają obecnie moc operacyjną 1,4 gigawata, która ma się podwoić do 3,2 GW do 2030 roku. Australijski Operator Rynku Energii prognozuje potrojenie zużycia energii elektrycznej przez centra danych do 2030 roku, przy czym obiekty te odpowiadają obecnie za około 2% energii elektrycznej na głównym rynku wschodniego wybrzeża – liczba ta wydaje się urocza, dopóki nie spojrzy się na krzywą wzrostu.

CEO Data Centres Australia, Belinda Dennett, wyraziła obawę, że „jakakolwiek niepewność polityczna stwarza ryzyko inwestycyjne”, jednocześnie zauważając, że operatorzy już teraz kompensują 70% swojego zużycia energii poprzez umowy na energię odnawialną. „Istnieje silna ambicja, aby skompensować 100% zużycia energii” – powiedziała – „jednak wymaga to dostępności realnych projektów energii odnawialnej”. Tłumaczenie: chcielibyśmy być zieloni, ale tylko jeśli zielone rzeczy są faktycznie dostępne.