WASHINGTON – Firefly Aerospace z dumą ogłasza, że produkuje rakiety w rekordowym tempie, co jest świetne, z wyjątkiem drobnego szczegółu, jakim jest fakt, że ich faktyczne wystrzeliwanie wciąż stanowi pewnego rodzaju wąskie gardło. Podczas telekonferencji wynikowej 11 sierpnia kierownictwo chwaliło się, że produkcja rakiety nośnej Alpha osiągnęła „rekordowy poziom”, podczas gdy prace nad większym pojazdem Eclipse postępują w zawrotnym tempie, wszystko po to, aby sprostać temu, co określają jako przytłaczający popyt ze strony klientów komercyjnych i rządowych na dostęp do kosmosu.

„Nie mogę wystarczająco podkreślić, że popyt na zdolności startowe jest teraz spotęgowany. Nigdy nie widzieliśmy tak ograniczonych zdolności startowych” – powiedział dyrektor generalny Jason Kim, który najwyraźniej nigdy nie spotkał ograniczenia, którego nie mógłby spotęgować. „To pomaga nie tylko popytowi na Alfę, ale także na Eclipse.”

Firma masowo produkuje rakiety Alpha, które mogą wynieść do jednej tony na niską orbitę okołoziemską. „Mamy tak dużo sprzętu na hali. Produkcja jest na rekordowym poziomie, więc daje nam to naprawdę, naprawdę dużą pewność, że będziemy nadal produkować Alfy w tym tempie” – powiedział Kim. I rzeczywiście, sprzęt piętrzy się jak pranie – ale starty? Nie bardzo.

Alpha poleciała dokładnie siedem razy od września 2021 roku, a ostatnia misja miała miejsce w marcu, będąc powrotem do lotów po niepowodzeniu w kwietniu 2025 roku. To tempo startów, które zawstydziłoby leniwca. Firma pracuje również nad ulepszoną wersją Block 2, która wydłuża oba stopnie i ulepsza podsystemy. W maju Kim powiedział, że Lot 8 będzie pierwszym startem Block 2, zaplanowanym na „późne lato”. Teraz, podczas tej telekonferencji, Lot 8 przesunął się na czwarty kwartał, a firma planuje tylko jeden kolejny start w tym roku, zamiast dwóch, które prognozowała w maju.

Jeśli chodzi o rok 2027, Kim był jak zwykle enigmatyczny: „Większość naszego harmonogramu na 2027 rok jest już wyprzedana” – powiedział, ale odmówił podania, ile dokładnie misji to oznacza. „Nie będziemy rozmawiać o prognozach na 2027 rok” – dodał, bo po co komu przejrzystość, skoro ma się pewność?

Opóźnienia w startach mają realne konsekwencje. W październiku 2024 roku Firefly zdobył kontrakt od True Anomaly na trzy responsywne misje startowe, począwszy od Victus Haze Sił Kosmicznych. Ale statek kosmiczny Jackal od True Anomaly ostatecznie wystartował w maju na pokładzie wspólnego startu SpaceX. Kim powiedział, że kontrakt pozostaje w mocy, a start Alfy jest „przełożony na późniejszy termin zgodnie z wytycznymi Sił Kosmicznych”. Więc rakieta jest gotowa, ale misja poczeka.

Z jaśniejszej strony, Lockheed Martin przedłużył kontrakt z Firefly 11 sierpnia, umożliwiając jego obowiązywanie do 2031 roku, chociaż nie zwiększa to poprzedniego maksimum 25 startów. To 15 stałych startów plus opcje na 10 kolejnych – dużo sprzętu, który ma leżeć na hali.

Tymczasem Eclipse, pojazd średniej klasy opracowany z Northrop Grumman, postępuje. „Jesteśmy teraz skupieni na naszym programie Eclipse” – powiedział Kim, w tym na kwalifikacji silnika Miranda. Ostatnio przetestowali go przez 226 sekund w teście cyklu pracy misji. Ale kiedy Eclipse faktycznie poleci? „Nie wcześniej niż w 2027 roku” – powiedział Kim, co w czasie rakietowym może równie dobrze oznaczać „kiedyś”.

Kim podkreślił, że Eclipse „odblokuje wiele zdolności startowych w przyszłości”, ale Northrop zajmie się marketingiem dla prac rządowych, w tym włączeniem do kontraktu National Security Space Launch Sił Kosmicznych. „Po prostu pracujemy nad naszym pierwszym startem, pokazując możliwości, ponieważ w ostatecznym rozrachunku liczy się dostarczenie ładunku na orbitę docelową, do której się zobowiązaliśmy, i na tym się skupiamy” – powiedział. Bo, wiecie, faktyczne wystrzelenie jest całym sensem.