Biuro Zarządzania Gruntami (BLM) przygotowuje się do licytacji dziesiątek tysięcy akrów w północno-zachodnim Kolorado firmom naftowym i gazowym, nazywając to największą taką sprzedażą w stanie w nowożytnej historii – bo nic tak nie mówi „zarządzanie gruntami” jak oddawanie pierwszorzędnych nieruchomości pod wydobycie paliw kopalnych.

Licytacja 16 czerwca obejmuje ponad 100 działek o powierzchni 156 000 akrów, z czego większość w hrabstwie Moffat – które nazywa siebie „Światową Stolicą Polowań na Łosie” – i polega na tym hobby dla stabilności ekonomicznej. Obszar ten jest także domem dla największego stada łosi w kraju, które wykorzystuje te tereny do migracji, żerowania i zimowania. Ale hej, łosie nie płacą tantiem.

Około dwóch trzecich areału leży tuż na południe od Pomnika Narodowego Dinozaurów, certyfikowanego Międzynarodowego Miejsca Ciemnego Nieba – jednego z ponad 40 takich obszarów w USA z wyjątkowo gwiaździstymi nocami. Urzędnicy turystyczni w hrabstwie Moffat, którzy odnotowali spadek zapytań o ponad połowę tej wiosny, martwią się, że jasne światła i ruch ciężarówek z wierceń mogą zagrozić temu statusowi. „Takie rzeczy mogą zagrozić temu statusowi” – powiedział Tom Kleinschnitz, dyrektor turystyki hrabstwa, z ostrożnym optymizmem kogoś, kto wie, że BLM prawdopodobnie nie posłucha.

Rekordowa sprzedaż stoi w sprzeczności z własną deklarowaną strategią BLM dla pomnika, a także z poprawkami z 2024 roku do planów obszarowych, które wzmacniały ochronę siedlisk kopytnych, takich jak łosie i jelenie, oraz zagrożonych ptaków, jak preriokur mały. Ale konsekwencja nigdy nie była mocną stroną federalnej polityki gruntowej.

Arkusz kalkulacyjny liczący 2360 wierszy, opracowany przez denverską organizację non-profit Rocky Mountain Wild, wymienia 17 rzadkich roślin i zagrożonych gatunków, których siedliska mogą być zagrożone przez poszukiwania paliw kopalnych – w tym fretkę czarnołapą, rosomaka, ropuchę borealną, pikęminę kolorado, kaktusa bezhaczkowego z Kolorado i penstemona spadochronowego. Zagrożone są także: ostroster szarobrzuchy, preriokur większy, myszołów rdzawosterny i lis stepowy – wszystkie uznane przez państwowych urzędników ds. dzikiej przyrody za gatunki szczególnej troski. Czyli, mówiąc wprost, śmietanka stworzeń, które wolałyby nie mieszkać obok platformy wiertniczej.

Czerwcowe wydarzenie jest jedną z czterech dużych sprzedaży dzierżaw w Kolorado od czasu, gdy Kongres uchwalił, a prezydent Donald Trump podpisał w 2025 roku ustawę zawierającą przepisy zachęcające do wierceń na ziemiach publicznych. Kontrastuje to ostro z polityką prezydenta Joe Bidena, który podczas swojej czteroletniej kadencji nadzorował tylko sześć sprzedaży w Kolorado – oferując łącznie zaledwie kilkaset akrów. Od setek do setek tysięcy: to, co nazywamy postępem, w zależności od definicji.

Ustawa H.R. 1 z 2025 roku priorytetowo traktowała wydobycie paliw kopalnych nad rekreację i ochronę przyrody; nakazywała co najmniej cztery sprzedaże dzierżaw rocznie w dziewięciu stanach; skracała czas na publiczne komentarze; i ograniczała swobodę zarządców gruntów w decydowaniu, czy oferować areał. Obniżyła także stawki tantiem, czyniąc wydobycie paliw kopalnych na ziemiach publicznych tańszym. Samo Kolorado może stracić 148 milionów dolarów przychodu z około 81 000 akrów sprzedanych w 2026 roku, według Taxpayers for Common Sense. Bo nic tak nie mówi „odpowiedzialność fiskalna” jak zostawianie pieniędzy na stole.

Tymczasem dwupartyjne badanie opinii z projektu State of the Rockies Colorado College wykazało, że większość wyborców w ośmiu zachodnich stanach chce, aby ich przedstawiciele priorytetowo traktowali ochronę przyrody nad rozwój energetyczny na ziemiach publicznych. Ale kogo obchodzą preferencje wyborców, gdy ma się mandat?

Około 21 milionów akrów ziem BLM jest już wydzierżawionych pod wydobycie ropy i gazu, ale tylko 12 milionów z nich faktycznie produkuje – co oznacza, że miliony akrów leżą odłogiem, nie mogą być wykorzystane do niczego innego, jak rekreacja czy ochrona przyrody. „Ludzie muszą zrozumieć długoterminowe skutki pośpiechu w dzierżawieniu tak wielu ziem publicznych” – powiedział Peter Hart, dyrektor prawny Wilderness Workshop. „Gdy te dzierżawy zostaną wydane, bardzo trudno się ich pozbyć – pozostają na ziemi na długo, nawet jeśli nie są używane.”