TAMPA, Floryda – Europejskie startupy kosmiczne przyciągają więcej kapitału venture niż kiedykolwiek, ale jeśli chodzi o duże rundy wzrostu, wciąż potrzebują amerykańskiego inwestora, by trzymał je za rękę. Według najnowszego raportu Space Venture Europejskiego Instytutu Polityki Kosmicznej, kapitał venture płynący do europejskich przedsięwzięć kosmicznych w 2025 roku wzrósł o 13% rok do roku, osiągając 1,2 miliarda euro (1,4 miliarda dolarów). To dobra wiadomość. Część podnosząca brwi? Pięć z dziewięciu rund scale-up śledzonych w 2025 roku było prowadzonych przez europejskie podmioty publiczne, takie jak ramię inwestycyjne Unii Europejskiej czy brytyjski rząd. Pozostałe cztery prywatne transakcje? Wszystkie zakotwiczone przez amerykańskie firmy. „Nie było ani jednego europejskiego prywatnego inwestora zdolnego poprowadzić rundę finansowania dla europejskiego scale-upu” – powiedział João Serra, szef działu przemysłu i finansów ESPI, podczas briefingu prasowego 30 kwietnia. Tyle o „europejskim” w europejskim kosmosie.

Nawet przy dużym wsparciu publicznym, tylko 69% z około dwóch miliardów euro finansowania venture zebranego przez europejskie firmy kosmiczne w latach 2024-2025 pochodziło z rund prowadzonych przez europejskich inwestorów. W Stanach Zjednoczonych odsetek ten wynosił ponad 90%. „Ta luka to nie tylko problem kosmiczny – został zidentyfikowany jako problem głębokiego techu w Europie” – powiedział Serra, potencjalnie popychając „firmy do poszukiwania zagranicznych inwestycji z konieczności, a nie z wyboru”. Raport zauważył, że główni inwestorzy mogą kształtować nie tylko sumy finansowania, ale także reprezentację w radzie i prawa głosu – drażliwe kwestie, gdy Europa dąży do większej suwerenności w coraz bardziej strategicznej domenie kosmicznej. „Zagraniczne inwestycje mają wiele zalet” – dodał Serra, choć „w dzisiejszych czasach w tym geogospodarczym świecie pojawia się coraz więcej obaw… rządy są bardziej ostrożne, gdy inwestycje są powiązane z obronnością lub zdolnościami strategicznymi”. Wyzwaniem, jak powiedział, jest zarządzanie ryzykiem bez zamykania drzwi na użyteczny kapitał.

ESPI stwierdził, że 84% udziału inwestorów w europejskich rundach venture w ciągu ostatnich dwóch lat pochodziło z Europy, ale ekspozycja na kapitał zagraniczny znacznie się różniła w zależności od kontynentu. We Francji 89% udziału inwestorów pochodziło z Europy, w tym 75% z kraju, przy praktycznie zerowej aktywności inwestorów amerykańskich. Z kolei tylko 45% udziału inwestorów w Niemczech było krajowe; około 37% pochodziło z reszty Europy, a 15% ze Stanów Zjednoczonych. Międzynarodowi nabywcy stanowią jeszcze większe zagrożenie dla kontroli zagranicznej niż kapitał venture. Spośród 46 przejęć europejskich firm kosmicznych śledzonych przez ESPI w latach 2014-2025, około jedna trzecia dotyczyła zagranicznych nabywców, głównie ze Stanów Zjednoczonych. Niemieckie przedsięwzięcia znów wydają się szczególnie narażone – zagraniczni nabywcy z krajów takich jak Stany Zjednoczone, Singapur i Arabia Saudyjska przejęli połowę sprzedanych w tym okresie. Raport podkreślił, że nie każde zagraniczne przejęcie zagraża bezpieczeństwu gospodarczemu Europy, ale utrata kontroli nad firmami rozwijającymi krytyczne i wschodzące technologie może podważyć strategiczną autonomię.

Wyniki pojawiają się, gdy ustawodawcy debatują nad EU Space Act, proponowanym frameworkiem do harmonizacji przepisów w całym bloku, który wzbudził obawy przemysłu dotyczące dodatkowych kosztów zgodności, złożoności certyfikacji i traktowania operatorów spoza Europy. Uwzględniając źródła finansowania poza kapitałem venture, takie jak dług i przejęcia, ESPI stwierdził, że europejskie przedsięwzięcia kosmiczne przyciągnęły ogółem 1,4 miliarda euro w 2025 roku, co stanowi 8% spadek rok do roku. Tymczasem globalne inwestycje w przedsięwzięcia kosmiczne wzrosły o 60% do rekordowego poziomu 11,7 miliarda euro, zdominowane przez prawie osiem miliardów euro zebranych przez amerykańskie firmy. Kapitał venture stanowił 8,3 miliarda euro globalnej sumy, podczas gdy IPO i przejęcia odpowiadały odpowiednio za 1,2 miliarda euro i 1,4 miliarda euro. Tak więc europejski sektor kosmiczny dorasta – ale wciąż potrzebuje opiekunki z czekiem.