Pewnego chłodnego zimowego wieczoru w samym sercu europejskiej motoryzacji rowerzysta, który walczył o bezpieczniejsze ulice, wyjechał na rower po raz ostatni. Andreas Mandalka przez lata dokumentował niebezpieczną jazdę i kiepską infrastrukturę rowerową, mierząc odstępy, z jakimi samochody go wyprzedzały, i publikując nagrania rażących wykroczeń. Choć szybko przypominał czytelnikom, że tylko niewielki odsetek kierowców zachowuje się źle, 44-letni bloger z Badenii-Wirtembergii w Niemczech był sfrustrowany bezczynnością władz. Uważał, że postrzegają go jako utrapienie. Gdy jechał prostym odcinkiem wyremontowanej drogi biegnącej równolegle do leśnej ścieżki, którą wcześniej zgłaszał jako złej jakości, z jasnymi światłami na rowerze i kaskiem na głowie, został śmiertelnie potrącony od tyłu przez samochód.

„Wieczorem poszedłem spać, rzuciłem okiem na telefon i zobaczyłem policyjny raport o wypadku w naszej okolicy” – powiedział Siegfried Schüle, przyjaciel Mandalki z organizacji rowerowej w Pforzheim. „Od razu miałem dziwne przeczucie. Udostępniłem ten tweet policji, z literówkami i wszystkim, i napisałem tylko: „Andreas, jak się masz?” To była moja ostatnia wiadomość do niego”. Mandalka był jedną z 19 934 osób zabitych w 2024 roku na drogach UE, które należą do najbezpieczniejszych na świecie. Wypadki drogowe powodują 1,19 mln zgonów rocznie na całym świecie.

Gdy producenci samochodów zalewają rynek coraz większymi i bardziej szkodliwymi modelami, dodatkowe presje związane z zanieczyszczeniem powietrza, załamaniem klimatu oraz zmiennymi cenami benzyny i oleju napędowego napędzają nowe wysiłki na rzecz zerwania z uzależnieniem społeczeństwa od samochodów. „Nie chodzi o odbieranie czegokolwiek komukolwiek” – powiedział Schüle, założyciel startupu. „Chodzi o zapewnienie wszystkim tej samej wolności – nawet jeśli nie mają prawa jazdy – do bezpiecznego poruszania się”. Eksperci ds. zdrowia publicznego mają trudności z przekazaniem zagrożeń, jakie samochody stanowią dla ludzi, nie brzmiąc alarmistycznie. Głośne maszyny w stalowych klatkach, z których zdecydowana większość spala paliwa zanieczyszczające powietrze i ogrzewające planetę, pędzą obok szkół, domów i szpitali. Gumowe opony wyrzucają w powietrze pył drogowy i mikroplastik. Nadmierna infrastruktura pozbawia miasta ścieżek rowerowych, zmuszając dojeżdżających do więcej jazdy i mniej ćwiczeń, jednocześnie ograniczając przestrzeń na parki do spotkań towarzyskich i obcowania z naturą. Betonowanie zieleni prowadzi do gorętszych fal upałów, cięższych gwałtownych powodzi i wyższego poziomu stresu.

„Lista jest długa” – powiedziała dr Audrey de Nazelle, epidemiolog środowiskowy z Imperial College London. Jednak częściowo to rozproszony charakter zagrożeń utrudnia wysiłki na rzecz ograniczenia używania samochodów, stwierdziła, a decydenci wdrażają izolowane rozwiązania, takie jak pojazdy elektryczne, aby zapobiec szkodom klimatycznym, oraz dodatkowe funkcje bezpieczeństwa, aby zmniejszyć liczbę ofiar śmiertelnych wypadków. „W zarządzaniu istnieje oddzielne rozwiązanie na wszystko, ale nie ma sposobu, aby objąć wszystkie korzyści – i to właśnie utrudnia zmiany” – powiedziała De Nazelle. Pojawiają się oznaki frustracji. Burmistrzowie na całym świecie czują się odważniejsi w realokacji przestrzeni drogowej w dążeniu do czystego powietrza, a wielu kierowców – motywowanych pieniędzmi, komfortem, zdrowiem lub środowiskiem – chce wysiąść zza kierownicy. W Europie sondaż Ipsos wykazał, że więcej osób niż nie zgłasza więcej chodzenia pieszo i korzystania z transportu publicznego w ciągu ostatnich pięciu lat, podczas gdy korzystanie z samochodów osobowych nieco straciło na popularności. Nawet w samochodocentrycznych Stanach Zjednoczonych prawie jedna na pięć dorosłych osób posiadających samochód w miastach i na przedmieściach jest „bardzo zainteresowana” życiem bez samochodu, wykazało badanie w lutym, a dwie na pięć jest otwarta na ten pomysł.

Co zaskakujące, najnowsze apele o zejście z dróg pochodzą od ekspertów energetycznych, a nie lekarzy czy ekologów. W marcu Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) zachęcała do carsharingu, wolniejszej jazdy i pracy zdalnej, aby złagodzić szok po gwałtownym wzroście cen paliw spowodowanym wojną w Iranie. Ostrzegła kraje przed zwalczaniem wysokich cen na stacjach benzynowych za pomocą ogólnych dotacji – jak wiele zrobiło podczas ostatniego kryzysu energetycznego – i zaleciła ukierunkowanie wsparcia finansowego na osoby wrażliwe.